Z Prawem i Sprawiedliwością różnimy się co do metod, ale nie co do celów. Zmiana musi być głęboka, ale nie musi być rewolucyjna. Nieprzypadkowo ja zawsze byłem w PiS politykiem umiarkowanym – mówi w rozmowie z DGP prezydent Andrzej Duda.
Panie prezydencie, na kogo może Pan liczyć w walce o swoją wersję reformy sądów? Politycy PO demonstracyjnie nie przyszli na konsultacje. Z kolei Jarosław Kaczyński mówi po spotkaniu z Panem, że są w tej kwestii między wami głębokie różnice.
Przedstawiłem propozycje głębokich zmian. Przeciwnicy zmian jakichkolwiek to widzą, więc tego poprzeć nie chcą. Zarazem w niektórych punktach jestem mniej radykalny niż autorzy ustaw, które zawetowałem. Ale ja przypominam: sięgnąłem do korzeni, czyli wyborczego programu PiS. Stąd instytucja skargi nadzwyczajnej. Ona ma zapewnić ludziom większe poczucie sprawiedliwości. Może być ostatnią deską ratunku dla podsądnych, którzy czują się skrzywdzeni niesprawiedliwymi wyrokami.