- U nas namysł nad karami trwa przez lata, potem przeprowadza się nowelizację, prawo wchodzi w życie i dopiero można z niego korzystać. Cała dyskusja trwa dłużej niż życie medium, o którym mówimy - mówi w wywiadzie dla DGP Kamil Mamak prawnik, doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Autor książki „Prawo karne przyszłości”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Wolters Kluwer.
W książce „Prawo karne przyszłości” pisze pan o możliwości budowania więzień na Marsie, zastanawia się nad statusem prawnym hybryd zwierząt i robotów albo nad możliwością wykonania długoletniej kary pozbawienia wolności w kilka dni dzięki podaniu skazanemu środków, które sprawią, że czas będzie mu się niemiłosiernie dłużył. Jednak okazuje się, że prawo karne nie jest przygotowane nie tylko na wyzwania przyszłości, ale wręcz nie przystaje do teraźniejszości. Stąd np. postuluje pan wprowadzenie takich rozwiązań jak sądowy zakaz korzystania z Facebooka.
Nie wiem, skąd wynika brak takiego rozwiązania. Przestępstwa popełniane są tam, gdzie są ludzie, a skoro przenoszą oni swoją aktywność do sieci, to część przestępstw popełnianych jest właśnie tam, choćby na portalach społecznościowych. Chodzi m.in. o znieważenia, groźby czy podżeganie do nienawiści. Wprowadzenie sądowego zakazu korzystania z Facebooka wydawałoby się więc skutecznym środkiem walki z przestępstwami popełnianymi w sieci. W krajach anglosaskich, gdzie obowiązuje system common law, zdarzają się już takie wyroki. Tam jest to jednak łatwiejsze, bowiem środek karny, który można zastosować, nie musi być określony w ustawie. U nas namysł nad karami trwa przez lata, potem przeprowadza się nowelizację, prawo wchodzi w życie i dopiero można z niego korzystać. Cała dyskusja trwa dłużej niż życie medium, o którym mówimy.