Sejmowa komisja zajmie się petycją, aby do wszystkich wyroków w sprawach cywilnych sędziowie musieli sporządzać z urzędu pisemne uzasadnienia. Zdaniem sędziów spowolniłoby to orzekanie.
Autor petycji przekonuje, że obligatoryjne uzasadnianie wyroków mogłoby nie tylko podnieść jakość orzecznictwa, ale również przyczynić się do lepszego rozumienia prawa przez społeczeństwo. Wskazuje jednocześnie, że rozwiązanie takie jest znane w systemach prawnych wielu państw, w tym także unijnych. Artykuł 111 ust. 6 konstytucji Republiki Włoskiej stanowi, że „wszystkie orzeczenia sądowe muszą być uzasadnione”. Analogiczny przepis można znaleźć w konstytucji Hiszpanii (art. 120 ust. 3). Na potrzebę uzasadniania orzeczeń wskazuje również europejska konwencja praw człowieka. Zgodnie z art. 45 ust. 1 „wyroki, jak również decyzje co do dopuszczalności skargi, zawierają uzasadnienie”.
Reklama

Reklama
Także w Polsce początkowo wszystkie orzeczenia w sprawach cywilnych miały podlegać uzasadnianiu z urzędu. Tak pierwotnie zakładał kodeks postępowania cywilnego z 1930 r. Ostatecznie jednak tekst opublikowany w 1933 r. zawierał już rozwiązanie, które funkcjonuje do dzisiaj. Zgodnie z nim uzasadnienie jest sporządzane na żądanie strony postępowania sądowego.
W czym mogłaby pomóc obligatoryjność? Bez wątpienia w upowszechnianiu wykładni dokonywanych przez sądy. Portal orzeczeń sądów powszechnych zgromadził już prawie 220 tys. uzasadnień, do których każdy ma dostęp. Oczywiście pod warunkiem, że uzasadnienie zostało napisane.
Zdaniem autora petycji obecne przepisy przerzucają ciężar na obywatela. To on musi bowiem sporządzić wniosek i doręczyć go sądowi. Z drugiej strony napisanie uzasadnienia zabiera sędziom sporo czasu, a przewlekłość sądowych procedur od lat jest wskazywana jako główna bolączka polskiego sądownictwa.
– Bez wątpienia proponowana zmiana przepisów wydłużyłaby czas oczekiwania na rozstrzygnięcia w sądach. Pisanie uzasadnień jest czasochłonne, a więc siłą rzeczy musiałoby się odbywać kosztem innych zajęć – mówi Bartłomiej Przymusiński, sędzia orzekający w sprawach gospodarczych.
– Ten pomysł odbieram też trochę jako próbę uszczęśliwiania ludzi na siłę. Skoro żadna ze stron nie wnosi o sporządzenie uzasadnienia wyroku, to widać nie ma takiej potrzeby. Nie widzę sensu pisania go dla samej zasady – dodaje.
Trudno oszacować, o ile więcej pracy mieliby sędziowie. Zależy to od rodzaju spraw, jakimi się zajmują. Sędzia Przymusiński na 153 wyroki wydane w pierwszym półroczu 2017 r. uzasadnienia sporządził do 144 z nich. Taka jest specyfika sądów gospodarczych, w których strony zazwyczaj wnoszą o sporządzanie uzasadnień. W sprawach spadkowych czy rodzinnych sytuacja jest odmienna. W nich może jedno na dziesięć orzeczeń jest uzasadnione.
Petycję skierowano do sejmowej komisji do spraw petycji. Trudno oceniać, czy ma szansę na przyjęcie. Dotychczas ustawodawca starał się odciążyć sądy. Temu miała służyć zmiana procedury w 2014 r., kiedy to przepisy umożliwiły sędziom ustne uzasadnienia orzeczeń, które zaprotokołowane zastępują uzasadnienia pisemne. Jeśli protokół nie jest sporządzany – stronom przysługuje prawo do otrzymania zapisu dźwięku i obrazu (ewentualnie transkrypcji protokołu).
Ustne uzasadnienia już rok temu wzbudziły zastrzeżenia rzecznika praw obywatelskich, który w wystąpieniu do ministra sprawiedliwości ostrzegał, że mogą ograniczać prawa uczestników procesów. „Ustawodawca nie może regulować zakresu spraw, w których sporządza się uzasadnienia ustne w sposób dowolny, tak by funkcja prezentacji istotnych przesłanek rozstrzygnięcia sądowego była w istocie zaprzepaszczona. Charakter uzasadnienia ustnego implikuje wykorzystywanie tejże instytucji proceduralnej tylko w tych sprawach, w których istotnie można dopuścić uproszczenia w przebiegu postępowania bez uszczerbku dla uprawnień procesowych stron” – podkreślono w piśmie do MS.