Ostatnie 18 miesięcy to pasmo korzystnych dla obywateli rozstrzygnięć. Tam, gdzie konsumenci byli przez lata naciągani – interweniował SN. Tam, gdzie drobny biznes nie wiedział, jak zinterpretować niedoskonałe przepisy – wydawana była rozwiewająca wątpliwości uchwała.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości chcą odebrać Sądowi Najwyższemu możliwość wydawania uchwał. Skierowali w tej sprawie wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Parlamentarzyści twierdzą, że sądy powszechne, które wczytują się w orzeczenia SN, wyzbywają się swej niezawisłości. Sędziowie ich zdaniem orzekają tak, jak chce SN, a nie tak jak oni sami uważają za słuszne. Trzeba bowiem wiedzieć, że uchwała – choć formalnie wiąże tylko w danej sprawie sąd pytający – jest z systemowego punktu widzenia znacznie istotniejsza od wyroku, o postanowieniu nie mówiąc. Wielokrotnie zresztą przyznawał to ustawodawca, wskazując, że nowelizacja przepisów jest zbędna, gdyż wskutek wydanego orzeczenia dana kwestia jest już jasna.
Uchwały SN to jednak wcale nie narzędzie do wymuszania na sędziach konkretnych decyzji. Służą one usuwaniu rozbieżności w orzecznictwie. Często przepisy uchwalone przez Sejm są bowiem niejasne lub prowadzą do nielogicznych wniosków. Wówczas np. sąd w Łodzi interpretuje prawo inaczej niż sąd we Wrocławiu. A prawa obywateli wszędzie powinny być chronione w tym samym stopniu.