Europejski Trybunał Praw Człowieka odrzucił skargi prokuratorów zdegradowanych przez prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę. – Przyjmujemy tę decyzję z pokorą, choć jesteśmy zawiedzeni, że trybunał nie dopuścił do fazy sporu z rządem. Na pewno nie poddamy się, będziemy jeszcze analizować orzeczenie ETPC i wykorzystamy każdą drogę, aby zakwestionować wadliwe przepisy – mówi prok. Krzysztof Parchimowicz, prezes stowarzyszenia Lex Super Omnia.
Reklama
Należy on do grupy około 50 doświadczonych oskarżycieli, którzy przed wejściem w życie reformy prokuratury 4 marca 2016 r. pracowali w Prokuraturze Generalnej lub sprawowali kierownicze funkcje w jednostkach apelacyjnych. PG, korzystając z tego, że nowa ustawa dała mu wolną rękę w weryfikacji kadr, przeniósł ich na niższe stanowiska służbowe (niektórzy wylądowali w rejonach, inni w okręgach). Jego decyzje nie zawierały żadnego wyjaśnienia ani pouczenia o prawie do ich zaskarżenia. W odpowiedzi na pisemną prośbę jednego z oskarżycieli o podanie przyczyn degradacji oraz ponowne rozpatrzenie sprawy, Prokuratura Krajowa stwierdziła jedynie, że decyzje personalne PG pozostają w zakresie jego dyskrecjonalnej władzy i nie wymagają uzasadnienia.
W reakcji na politykę nowego kierownictwa odsunięci na boczny tor oskarżyciele zainicjowali powstanie stowarzyszenia Lex Super Omnia, które nie tylko otwarcie występuje przeciwko upolitycznieniu tej formacji, lecz także krytykuje wdrażaną właśnie reformę sądownictwa. Jednocześnie na przełomie września i października ubiegłego roku postanowili szukać sprawiedliwości w Strasburgu, dowodząc, że przepisy wprowadzające prawo o prokuraturze nie przewidują żadnej możliwości odwołania się od decyzji Ziobry w sprawie przeniesienia.
To zaś, w ocenie oskarżycieli, oznaczało naruszenie ich rzeczywistego prawa do sądu, a także zawodowej godności i prawa do poszanowania życia prywatnego. Skarżący powołali się przy tym na sprawę węgierskiej urzędniczki, która, podobnie jak oni, otrzymała wypowiedzenie z pracy bez uzasadnienia.
I trybunał strasburski orzekł wówczas, że nawet formalne prawo do zaskarżenia takiej decyzji pracodawcy nie jest równoważne z realną możliwością zakwestionowania jej w apelacji.
Szyki polskim prokuratorom popsuło nieco ubiegłoroczne postanowienie Sądu Najwyższego (III PO 3/16), w którym stwierdzono, że mogą oni zakwestionować decyzję PG przed sądem pracy. SN podkreślił, że oskarżyciele, w przeciwieństwie do sędziów, nie sprawują wymiaru sprawiedliwości, a przez to nie cieszą się taką samą ochroną uprawnień wynikających ze stosunku służbowego. Jego zdaniem stosunek pracy prokuratora wynika z mianowania, a zatem jest on pracownikiem w rozumieniu kodeksu pracy. – Znaliśmy orzeczenie SN, ale kwestia przysługującej nam drogi odwoławczej była w nim marginalna. Poza tym nie mogliśmy polemizować z tym postanowieniem w skargach, gdyż do momentu ich wniesienia nie zostało ono jeszcze opublikowane. Mieliśmy nadzieję, że odniesiemy się do jego treści na dalszym etapie postępowania przed ETPC – tłumaczy Parchimowicz.
Jego zdaniem argument zawarty w orzeczeniu SN najprawdopodobniej przesądził o odrzuceniu skarg z powodu niewyczerpania ścieżki krajowej (formalnie decyzja ETPC z uzasadnieniem zostanie ogłoszona jutro). Ta wygląda jednak bardzo stromo. – Nasza koleżanka od roku ubiega się o to, aby sąd przyjął jej pozew. Za pierwszym razem został odrzucony, teraz sprawa znowu wróciła do sądu rejonowego – podkreśla prok. Parchimowicz.