Analiza majątków posłów, senatorów, sędziów, samorządowców itd. powinna być niebawem znacznie łatwiejsza. Do Sejmu trafiła petycja przewidująca określenie jednolitego wzoru oświadczenia majątkowego oraz zobowiązująca osoby je składające do wypełniania dokumentów w formie elektronicznej. Po co to wszystko?
Krzysztof Izdebski, dyrektor programowy Fundacji ePaństwo, która petycję złożyła, wyjaśnia, że podstawowe argumenty są dwa. Po pierwsze, nie ma żadnego powodu, aby obywatele musieli się domyślać, co posłowie czy samorządowcy napisali. A właśnie tak jest teraz.
Reklama

Reklama
Większość polityków wypełnia dokumenty odręcznie, a te są następnie skanowane i umieszczane w internecie. Często nie da się odczytać, co posiada osoba zobowiązana do ujawnienia swego stanu majątkowego. Zdarzają się też przypadki – głównie w małych gminach – gdy ktoś nie chce skłamać w oświadczeniu i tym samym narazić się na odpowiedzialność karną, ale zarazem nie jest skory do chwalenia się swym majątkiem. Wtedy rozwiązaniem jest złożenie oświadczenia nieczytelnego. Aktywiści mówią wprost: jawność oświadczeń majątkowych jest pozorna.
– Po drugie, chcielibyśmy przyjrzeć się oświadczeniom systemowo, czyli dokonywać analiz, odkrywać trendy, a do tego muszą być one maszynowo odczytywalne – tłumaczy Izdebski. Innymi słowy, trzeba uprościć pracę. Obecnie sprawdzanie oświadczeń wszystkich jest niewykonalne – dokumenty składa blisko 800 tys. osób, a CBA sprawuje kontrolę zaledwie nad 1 proc. z nich.
– Składając petycję, mówimy politykom „sprawdzam”. Chcą tkwić w fikcji jawności oświadczeń czy zależy im na realizowaniu świadomej polityki antykorupcyjnej – pyta Izdebski. I przypomina, że Polska jest jednym z ostatnich państw w Europie, w których oświadczenia majątkowe są wypełniane odręcznie. W 2014 r. resort sprawiedliwości wyszedł z inicjatywą, by to zmienić, ale prac nad rozwiązaniem elektronicznym nie podjęto do dziś.
Decyzja o tym, czy pomysł Fundacji ePaństwo zyska aprobatę posłów, powinna zapaść w ciągu najbliższych 2–3 miesięcy. Kilku posłów zapytanych przez nas stwierdziło, że za wcześnie na jednoznaczne opinie.
– Na pierwszy rzut oka nie dostrzegam zagrożeń, ale nie ukrywam, że nie czuję się w tej dziedzinie specjalistą. Poczekajmy na stanowisko rządu. Pytanie też, czy jesteśmy technologicznie do tego przygotowani – stwierdza jeden z posłów PiS.