W maju odbędzie się na Uniwersytecie Oksfordzkim konferencja na temat obecnej sytuacji wokół polskiego Trybunału Konstytucyjnego, którą współorganizuję razem z grupą brytyjskich konstytucjonalistów.
Reklama
Wśród potwierdzonych prelegentów są polscy prawnicy reprezentujący bardzo odmienne spojrzenia na wydarzenia dotyczące TK. Choć lista nie jest jeszcze zamknięta, spodziewamy się usłyszeć zarówno prof. Lecha Morawskiego (wybranego do trybunału przez Sejm obecnej kadencji), prof. Adama Czarnotę, jak i prof. Marcina Matczaka i prof. Tomasza Gizberta-Studnickiego.
Jaki cel nam przyświeca? Być może rozczaruje to niektórych polskich obserwatorów, ale nie podchodzimy do problemu z tezą, że któraś ze stron ma rację. Mając świadomość, jak gorący jest spór toczący się w Polsce i jakie są ograniczenia krajowej debaty, wychodzimy z propozycją rozmowy na innym poziomie. Niektórych rozczaruje też prawdopodobnie to, że o ile ocena legalności działań różnych postaci toczącego się dramatu będzie niewątpliwie dla naszej dyskusji istotna, o tyle nie będzie ona głównym tematem.
Świadomie zapraszamy do dyskusji wyłącznie akademików zainteresowanych teorią i filozofią prawa. Pytanie, które im zadamy, brzmi następująco: czy i do jakiego stopnia działania różnych zainteresowanych stron były i są usprawiedliwione jako podjęte w obronie ważnych wartości takich jak równowaga i podział władz ? Mówiąc o „zainteresowanych stronach”, mamy na myśli przede wszystkim prezydenta RP, rząd, Sejm (nie tylko obecnej kadencji), a także sam trybunał i poszczególnych jego sędziów.
Co istotne, zakładamy, że usprawiedliwione mogą być nawet działania, które są słusznie postrzegane jako odejście od ustalonych norm prawnych lub przynajmniej jako nieortodoksyjne ich zastosowanie (odchodzące od wcześniejszej praktyki). W innych systemach prawnych przyjmuje się, że w pewnych wyjątkowych sytuacjach normy konstytucyjne dopuszczają działania, które inaczej byłyby bezprawne i niekonstytucyjne. Nie ulega też wątpliwości, że czasami, ważąc wszystkie racje, zarówno funkcjonariusz publiczny, jak i zwykły obywatel powinni podjąć działania sprzeczne z prawem (np. sędziowie mający orzekać na podstawie zbrodniczych przepisów).
Jeśli sąd lub inny organ państwa jest świadomy ataku na swoją konstytucyjną rolę lub na inne istotne wartości, może być usprawiedliwiony w kreatywnym podejściu do norm prawnych w celu odparcia takiego ataku. Może nawet być usprawiedliwiony w prezentowaniu swoich działań jako całkowicie zgodnych z prawem, pozbawionych szerszych instytucjonalnych (politycznych) uwarunkowań – jeśli jest to konieczne do uzyskania poparcia społecznego lub wśród innych funkcjonariuszy publicznych. Jednakże sądy powinny wykazać się dużą powściągliwością przy podejmowaniu takich kroków, mając pełną świadomość ograniczeń zarówno swoich zdolności do zważenia wszystkich istotnych racji, jak i swojej legitymacji.
W tym kontekście kierujemy do naszych prelegentów pytanie, czy postrzegane zagrożenie dla rządów prawa lub konstytucjonalizmu może usprawiedliwić któreś z kontrowersyjnych działań podejmowanych przez różne polskie publiczne ciała, nawet jeśli w jakimś stopniu naruszały one te same wartości. Pytamy również o ocenę publicznie prezentowanych racji z perspektywy dopuszczalności „fikcji” lub „uproszczeń” w imię ochrony istotnych wartości w efektywny, tj. publicznie akceptowalny, sposób. Wreszcie, ciekawi jesteśmy ich opinii na temat tego, czy inne wartości, niezwiązane z praworządnością, uzasadniają któreś z tych kontrowersyjnych działań.
Celem oksfordzkiej konferencji o polskim Trybunale Konstytucyjnym nie będzie ani obrona, ani atak na obóz rządzący w Polsce. Z jednej strony pomysł konferencji zrodził się z dużego zainteresowania wydarzeniami w Polsce i chęci ich zrozumienia, wychodząc poza nagłówki prasowe. Z drugiej strony mamy ambicję zapewnić miejsce i czas na wyważoną, głęboką, lecz nie mniej przez to krytyczną, dyskusję na temat wydarzeń wokół trybunału.