- Niektóre wybory rady są dla mnie niezrozumiałe, a użyta przez nią argumentacja nieczytelna. A ten, kto mówi o KSSiP jako o szkole janczarów, obraża całe środowisko - mówi w wywiadzie dla DGP Małgorzata Manowska, dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.

Zgodnie z przedstawionym przez ministra sprawiedliwości projektem zmian w ustawie o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury osoby, które ukończyły tzw. starą aplikację, zdały egzamin sędziowski i pracowały odpowiedni czas na stanowisku asystenta sędziego czy też referendarza sądowego nie będą mogły już startować w konkursach na stanowiska sędziowskie. Jakie jest uzasadnienie tej zmiany? Czy to dlatego, że są dużo gorsze od aplikantów, którzy ukończyli Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury?

Nie oceniam tego w takich kategoriach. Uważam natomiast, że każde państwo musi podjąć racjonalną decyzję, jaka będzie zasadnicza droga dojścia do urzędu sędziego. Jeśli miałby to być system anglosaski, w którym to zawód sędziego jest ukoronowaniem zawodów prawniczych, to trzeba by było zupełnie inaczej tę drogę ułożyć. Należałoby zlikwidować KSSiP i nie marnować na jej utrzymywanie środków publicznych. Jeśli natomiast zasadnicza droga dojścia do urzędu sędziego ma się odbywać przez aplikację to trzeba wzmocnić potencjał Szkoły i trzeba tę aplikację uregulować w sposób racjonalny.