statystyki

Kryszkiewicz: Trudna miłość PiS do czynnika społecznego

autor: Małgorzata Kryszkiewicz06.09.2016, 07:19; Aktualizacja: 06.09.2016, 07:50
Małgorzata Kryszkiewicz, redaktor Dziennika Gazety Prawnej

Małgorzata Kryszkiewicz, redaktor Dziennika Gazety Prawnejźródło: DGP

Jeżeli chodzi o ocenę instytucji ławnika, to poczynania obecnie rządzącej partii PiS przyrównać można chyba tylko do dobrej wenezuelskiej telenoweli – raz mamy do czynienia z głęboką pogardą, a za chwilę z nagłym i niespodziewanym wybuchem bezgranicznej miłości. A widzowie z niecierpliwością czekają na następny odcinek. Co się bowiem może wydarzyć w przyszłości, nikt nie potrafi przewidzieć. Zwłaszcza że powody nagłych zwrotów akcji owiane są tajemnicą.

Reklama


Reklama


Jednym z haseł, z jakimi szła do wyborów partia PiS, było zwiększenie udziału czynnika społecznego w sądownictwie. Mówiąc wprost: suweren miał w końcu zacząć patrzeć sędziom na ręce. No bo przecież obecnie środowisko sędziowskie – zdaniem polityków PiS – pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą. A wiadomo, że to siedlisko korupcji i wszelkiej niesprawiedliwości. Nie dziwi więc, że w trakcie kampanii wyborczej głoszono, że ławnicy powinni pojawiać się częściej nie tylko na salach sądów karnych czy cywilnych, ale także miejsce dla nich powinno się znaleźć w składach orzekających o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Osobiście nie mam nic przeciwko zwiększaniu udziału czynnika społecznego w orzekaniu. Pamiętam, jakie wrażenie zrobiły na mnie zdania odrębne, które dwóch ławników zdecydowało się zgłosić do wyroku w sprawie Grudnia ’70. Dotyczyły one uniewinnienia Stanisława Kociołka od zarzutu namawiania robotników do pójścia do pracy, w wyniku czego śmierć poniosło 13 osób. Autorami tych zdań odrębnych byli Małgorzata Polak i Szczepan Piotrowski. Wiem również, że wielu sędziów przyklaskuje pomysłowi, aby ławnicy częściej wspierali ich w pracy. To bowiem mogłoby zwiększyć zaufanie społeczeństwa do wymiaru sprawiedliwości. A tego sądom obecnie potrzeba chyba najbardziej.

Chciałabym jednak poznać powody tak drastycznej zmiany w podejściu posłów PiS do instytucji ławnika. Przypominam bowiem, że to Sejm V kadencji, a więc ten, w którym PiS w koalicji z LPR i Samoobroną miał większość, wykasował ławników z większości postępowań toczących się w sądach powszechnych. I zrobił to w naprawdę nieelegancki sposób.

Stało się to za sprawą uchwalonej 15 marca 2007 r. nowelizacji kodeksu postępowania karnego oraz kodeksu postępowania cywilnego (Dz.U. z 27 czerwca 2007 r. nr 112, poz. 766). Nowela weszła w życie 28 lipca 2007 r., a jej skutkiem było właśnie drastyczne ograniczenie udziału czynnika społecznego w orzekaniu. Najbardziej widoczne było to w sądach karnych. Obecnie ławnicy w sprawach karnych biorą udział w orzekaniu jedynie wówczas, gdy chodzi o zbrodnie lub gdy oskarżonemu grozi dożywocie. Skutek? W sądach rejonowych nie ma ich w ogóle. Jedni tę decyzję ustawodawcy pochwalali, inni zganili. Standard. Standardowe za to nie były argumenty, jakie przytaczali ówcześni rządzący, aby uzasadnić potrzebę wprowadzanych zmian. Mówiono bowiem m.in. o tym, że ławnicy są w wymiarze sprawiedliwości nie tylko zbędni, ale nawet szkodliwi. Że są niesumienni, że opóźniają postępowania. Zarzucano im brak aktywności oraz poddawano w wątpliwość ich pomoc sędziom zawodowym. Sami zainteresowani odebrali to jako frontalny atak na instytucję, którą reprezentują. I trudno im się dziwić.

Dziś podejście przedstawicieli PiS do instytucji ławników jest diametralnie inne niż to z 2007 r. Czyżby więc była to pierwsza jaskółka świadcząca o tym, że posłowie partii rządzącej z uwagą zaczęli czytać ustawę zasadniczą? W niej bowiem jak wół stoi, że ustawodawca ma obowiązek zagwarantować udział czynnika społecznego w orzekaniu. Oby tylko tym razem – niesiony bezgraniczną miłością do czynnika społecznego – nie przesadził w drugą stronę. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • dsf(2016-09-06 08:30) Odpowiedz 32

    Bzdura. To nie jest żadna zmiana stanowiska, ale przygotowanie gruntu pod zarżnięcie niezależności wymiaru sprawiedliwości poprzez wprowadzenie "kasacji nadzwyczajnej" i "ludowych sądów dyscyplinarnych dla sędziów". Wprowadzenie własnych nominatów do SN, a następnie obsadzanie składów sądzących ławnikami w liczbie przekraczającej liczbę sędziów zawodowych będzie pięknym "skokiem na kasę". O podejściu obecnej władzy do niezawisłości sędziowskiej może świadczyć chociażby sprawa rodzinna z SR w Nisku. Pamiętne odebranie dzieci z rodziny i umieszczenie w domu dziecka nastąpiło po wydaniu orzeczenia w składzie ławniczym. I co ? Nic. Od czci i wiary odsądzono wszystkich. Tu chodzi wyłączenie o obsadzenie sądów "swojakami", żeby później prezydent nie musiał kumpli ułaskawiać skoro wystarczy, żeby Minister Sprawiedliwości napisał kasację nadzwyczajną i wysłał ją do "niezawisłego" SN.

  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-09-06 10:59) Odpowiedz 10

    "Czynnik społeczny" nierozerwalnie kojarzy mi się z epoką która dzięki Bogu, lub jak twierdzą inni, dzięki Bolesławowi Bezwstydnemu, ewentualnie, co najbardziej prawdopodobne (w świetle ujawnionych niedawno dokumentów), dzięki Czesławowi K. minęła. Był jeszcze "czynnik ludzki" i wiele podobnych im wykwitów socjalistycznej aberracji umysłowej. Kiedy widzę coś takiego w tytule, moja podświadomość krzyczy: "Nie czytaj tego, tekst opatrzony takim tytułem nie może być wartościowy". Posłuchałem, i tak zrobiłem.

  • Dobrze zarabiający Nauczyciel(2016-09-06 19:16) Odpowiedz 10

    Osobiście uważam,że udział ławników(czynnik społeczny)jest niezbędny.Pod warunkiem,że będą oni czynnie uczestniczyć w postępowaniu sądowym,nie bać się przedstawić sędziemu swojej j wizję orzeczenia,podjąć dyskusję na temat wysokości kary ,bądź tez uniewinnienia.Do tej pory bywało tak, że ławnikami były osoby dorabiające sobie do emerytury,całkowicie zgadzające się z treścią orzeczeń zaproponowaną przez sędziego,mało aktywni w toku postępowania nie chcący się narazić się sędziemu,obawiając się,że nie zostaną wyznaczeni do udziału w kolejnej rozprawie.Osobiście znam przypadki,że w toku rozprawy ławnicy spali.Wiem też ,że w dużej ilości przypadków w toku dyskusji na temat winy a następnie kary sędziowie nie pytali ławników ,od razu przytaczając im treść wyroku z pominięciem podstawowej zasady ,że najpierw wypowiadają się ławnicy a dopiero potem sędzia-przewodniczący składu.Pamiętam,że w toku postępowania zdarzały się przypadki ,że ławnicy próbowali zadawać pytania stronom,wzrok sędziego sugerował jedno zamilcz nie przedłużaj postępowania.Z racji tego,że byli to ludzie starsi mający olbrzymi szacunek do zawodu sędziego więcej w toku postępowania się nie odzywali.Obecnie chcąc ,aby ławnik faktycznie miał możliwość podejmowania decyzji winien zostać przeszkolony w zakresie jego roli w toku postępowania-ma takie same prawa jak sędzia zawodowy, i to na każdym kroku należy ławnikom tłumaczyć i utwierdzać ich w tym przekonaniu,że nie są tzw. piątym kołem u wozu ,bo i tak sędzia zawodowy wie lepiej.Być może wówczas,nie będziemy śmiać się z niektórych orzeczeń.Nie można też przypisać ławnika do konkretnego sędziego.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama