statystyki

Nowy regulamin sądów powszechnych do Trybunału

autor: Małgorzata Kryszkiewicz22.09.2016, 07:26; Aktualizacja: 22.09.2016, 08:08
prawo, sąd, sprawiedliwość

Rada uważa m.in., że minister sprawiedliwości przekroczył swoje ustawowe kompetencje, ustalając w rozporządzeniu, jak powinna być dzielona praca w sądachźródło: ShutterStock

Nowe zasady podziału obowiązków orzeczniczych to niedźwiedzia przysługa ze strony ministerstwa. Gdy resort sprawiedliwości wprowadzał w życie 1 stycznia 2016 r. nowy regulamin urzędowania sądów powszechnych, podkreślano, że dzięki temu praca w sądach w końcu zostanie podzielona sprawiedliwie.

Reklama


Reklama


– Jest tajemnicą poliszynela, że w niektórych apelacjach są święte krowy, które sądzą rzadko, a na dodatek w sprawach, które sobie wybiorą, a więc wymagających najmniejszego wysiłku. Chcemy skończyć z tą patologią – zapewniał wówczas Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

I choć środowisko na początku z entuzjazmem powitało ten pomysł, to po wejściu w życie nowych zasad okazało się, że są one dalekie od ideału i nieraz przynoszą odwrotny skutek od zamierzonego. Efektem tego jest złożony właśnie do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie regulaminu urzędowania sądów powszechnych (Dz.U. z 2015 r. poz. 2316 ze zm.). Jego autorem jest Krajowa Rada Sądownictwa.

Ile muszą pracować sędziowie funkcyjni

Ile muszą pracować sędziowie funkcyjni

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zbyt sztywne zasady

Rada uważa m.in., że minister sprawiedliwości przekroczył swoje ustawowe kompetencje, ustalając w rozporządzeniu, jak powinna być dzielona praca w sądach. Jej sztywne procentowe zasady obciążenia sędziów pracą są „oczywistą wadą konstrukcyjną par. 48 Regulaminu”. „Funkcjonowanie sądów wymaga wykonywania przez sędziów także obowiązków innych niż orzecznicze (...), czego przepis ten w pełni nie uwzględnia” – podkreślono we wniosku. Dobrym przykładem mogą być tutaj zasady dotyczące obłożenia pracą sędziów pełniących funkcję rzeczników prasowych. W regulaminie przewidziano, że wskaźnik udziału w przydziale wpływających do wydziału spraw ma w ich przypadku wynieść 90 lub 75 proc. Tak duże obciążenie obowiązkami orzeczniczymi powoduje, że wśród sędziów jest coraz mniej chętnych do utrzymywania kontaktów z mediami.

– Co do zasady byliśmy za wprowadzeniem rozwiązań, dzięki którym sędziowie funkcyjni nie mogliby być w sposób nieuzasadniony zwalniani z części obowiązków orzeczniczych. Jednak to, co zrobił resort, przybrało bardzo niedobre formy – mówi Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Jego zdaniem główną wadą regulaminowych zasad przydziału spraw jest ich sztywność. – O rozłożeniu obowiązków powinni decydować wszyscy sędziowie orzekający w danym wydziale, a nie odgórnie minister sprawiedliwości – zauważa Przymusiński.

Niesprawiedliwy podział

Kolejny problem dotyczy par. 47 regulaminu. Zgodnie z nim w przydziale spraw nie uwzględnia się nieobecnych w pracy z powodu urlopu i choroby trwających nieprzerwanie co najmniej 7 dni. W konsekwencji zastosowania tego przepisu wracający do pracy sędziowie nie zawsze są obłożeni pracą w takim samym stopniu jak pozostali orzekający w danym wydziale. „Wpływ spraw w skali roku nie jest bowiem stały i zdarzają się okresy jego istotnego wzrostu” – podkreślono w uzasadnieniu wniosku. Z powyższych względów rada uważa więc, że zasady określone w regulaminie mogą stać się źródłem nieuzasadnionego nierównego traktowania sędziów.

W tej kwestii SSP „Iustitia” również przyznaje rację radzie.

– Wprowadzenie rozwiązania umożliwiającego sędziom chorowanie bez konieczności odpracowywania okresu absencji po powrocie do zdrowia oraz rzeczywiste korzystanie z urlopów było oczekiwane. Problem pojawia się w sytuacji, gdy np. na 10 sędziów w wydziale ośmiu bierze urlop. Ci dwaj, którzy zostają, nie są w stanie sobie poradzić z wpływającymi sprawami – podkreśla sędzia Przymusiński.

Dlatego też sędziowie są zdania, że i w tej kwestii powinna być możliwość wzięcia pod uwagę opinii samych zainteresowanych.

– Tymczasem rozwiązanie zamieszczone w regulaminie nie pozwala na żadne odstępstwa. A resort jeszcze straszy, że będzie skrupulatnie sprawdzał, czy jest ono stosowane. To nam się bardzo nie podoba, uważamy, że sędziowie w wydziale potrafią podejmować lepsze decyzje niż urzędnicy w Warszawie – dodaje Bartłomiej Przymusiński.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • s.Magda W.(2016-09-22 17:57) Odpowiedz 128

    IUSTITIA i KRS chcą, aby było po dawnemu: O obciążeniu sędziego winna decydować jego pozycja towarzysko- sądowa. Prezesi sądów i KRS nigdy nie byli zainteresowani równym obciążeniem sędziów. Skąd zatem teraz taka troska? Argument, że zabraknie sędziów, chcących piastować funkcję rzeczników, z powodu ilości obowiązków orzeczniczych, jest poniżej poziomu? Pokażcie światu choć jednego rzecznika, który z tego powodu zrezygnował? Krajowa Rada Sądownictwa, ktora zawsze przymykała oko na haniebne praktyki prezesów sądów w zakresie nierównego obciążenia sędziów, teraz atakuje regulacje Ministerstwa, które próbuje ukrócić sądowe bizancjum. W bezwstydny sposob bronią sądowych vipów.

  • sędzia drugi(2016-09-22 10:48) Odpowiedz 100

    poza regulacjami regulaminu o sposobie przydzielania spraw powinien być przepis umożliwiający sędziom danego wydziału na swobodną zmianę tego sposobu w sposób ustalony na zebraniu wydziału. tam gdzie nie mogą się porozumieć byłoby wg regulaminu, tam gdzie sobie dostosują aby było sprawniej byłoby na odrębnych zasadach. do tej pory u mnie w wydz. cyw. przewodniczący sprawdzał i dbał aby każdy orzecznik miał równoważny przydział i dobrze to chodziło. nawet jak jeden sędzia kończył danego dnia wokandę wcześniej a drugi miał opóźnienie to swobodnie można było wziąć od niego akta nowych spraw, wziąć ludzi, pójść na salę i sądzić. wszyscy byli zadowoleni. obecna biurokracja i przepisy uniemożliwiają to. przepisy mają pomagać a nie leczyć na siłę głupotę ludzi, którzy nie mogą się porozumieć.

  • hit(2016-09-22 12:34) Odpowiedz 100

    przykład z 8 sędziami na urlopie i 2, którzy orzekają jest zasadny, ale argumentacja wykazująca minusy takiego rozwiązania jest niepełna. Argumentacja ta ogranicza się wyłącznie do patrzenia na problem z punktu widzenia sędziów, którzy nie są na urlopie, ale pracują. Tymczasem rozwiązanie regulaminu bije przede wszystkim w obywateli. Przecież strony, które złożyły pozew wcześniej lecz miały pecha bo ich sprawy trafiły do referatów tych 2 sędziów orzekających będą musieli dłużej czekać na termin rozprawy, niż strony w sprawach które wpłynęły do wydziału później - po zakończeniu urlopów 8 sedziów - .lecz trafiły do referatu wypoczętych sędziów. Np. jeśli przez 3 tygodnie 2 sędziów zebrało cały wpływ i z 200 spraw w referacie po trzech tygodniach mają ich 300, a sędziowie wracający z urlopu dalej mają 200 spraw i właśnie dostali nową sprawę, to w tej sprawie termin rozprawy zostanie wyznaczony wcześniej niż w przypadku spraw, które wpłynęły wcześniej ale do referatów sędziów, którzy zbierali cały wpływ z wydziału. Gdzie tu równe traktowanie obywatela, gwarancja do sądu, rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Poza tym regulamin miał na celu bardziej sprawiedliwe rozłożenie pracy, tymczasem z nowego regulaminu wyeliminowano pojęcie "równomiernego obciążenia pracą". pierwszorzędne znaczenie dla MS ma to, by nie było machlojek przy przydziale spraw, a to czy będzie wpływ rozkładany sprawiedliwie czy też sędziowie będą nierównomiernie obciążeni pracą, a obywatele nierówno traktowani nie ma znaczenia

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • sędzia(2016-09-22 09:01) Odpowiedz 107

    A ja dalej z entuzjazmem witam ten pomysł. Bo wcale praca w sądach równo nie była rozłożona. W wydziale też nie zawsze wszystko się ustali. W jednej kwestii moim zdaniem należało ustalać w wydziale - to czy wyłączyć z podziału ludzi na urlopach i zwolnieniach i tu jest błąd w Regulaminie. Natomiast ochrona sobiepaństwa prezesów powoduje, że przestaje mi się podobać działanie KRS-u (choć w wielu innych sprawach ich popierałem). A rzecznika Iustitii nie rozumiem. Przecież stowarzyszenie chciało równego rozłożenia obowiązków. Co się zmieniło?

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • assmoss(2016-09-22 22:13) Odpowiedz 70

    skutki zapisu odczułem na własnej skórze. Okazało się, że uznano, iż każda sprawa jest równa, czyli np. nie ma różnicy między wielotomową K a rozłożeniem na raty należności. Skutek:Przewodniczący, dotychczas "ogarniał" 20% K, 60% Kp i 100% Ko i okazało się, że stanowi to ponad 100% przeciętnego obciążenia. W zw. z tym dokonano nowego podziału i aktualnie Przewodniczący ma przydział: 20%K, 40 % Ko i Kp. Resztę + "nielaty" i skarg na czynności referendarza w KW ogarniać muszę ja z kolegą na pół

  • też sędzia(2016-09-22 16:21) Odpowiedz 51

    pomysł stworzony z punktu widzenia Warszawy. Ale są też mniejsze Sądy. Trzech sędziów w wydziale odwoławczym. I tak muszą wszyscy trzej zapoznać się z aktami, termin musi być wyznaczony po powrocie z urlopu wszystkich. Po co więc przydzielać sprawy jednemu ???

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama