statystyki

Zmiany w procedurze karnej: Sejm chce wycofać reformę

08.02.2016, 10:50; Aktualizacja: 10.02.2016, 20:00
Zmiany w procedurze karnej: Sejm chce wycofać reformę

Zmiany w procedurze karnej: Sejm chce wycofać reformęźródło: ShutterStock

"Odwracamy to, co było poprzednio. (...) Myślę, że spokojna, merytoryczna dyskusja to jest sposób na to, byśmy do tych zmian proponowanych i do tych prac parlamentarnych podeszli" - mówiła premier Beata Szydło w połowie stycznia, gdy rząd przyjął projekt. Oceniła, że obecne przepisy "dają mniejsze szanse pokrzywdzonym".

Reklama


Reklama


Nowa procedura karna, która weszła w życie w lipcu 2015 r., zmieniła filozofię prowadzenia procesu. Uczyniła ona sędziego bezstronnym arbitrem rozsądzającym spór między oskarżycielem a obroną - nosi to nazwę kontradyktoryjności, w miejsce wcześniejszego modelu tzw. inkwizycyjności, gdy na sądzie ciąży inicjatywa dowodowa w postaci przesłuchiwania świadków i zbierania dowodów.

Resort sprawiedliwości pod kierownictwem Zbigniewa Ziobry od początku krytycznie oceniał tę reformę. Zapowiadał odejście od tej koncepcji i powrót do najważniejszych zasad sprzed zmian; pojawiło się też kilka nowych propozycji.

W uzasadnieniu projektu zmian w Kodeksie postępowania karnego i niektórych innych ustaw, MS napisało, że projektowana obecnie reforma nie stanowi całkowitego odwrócenia zmian z zeszłego roku. Np. sąd apelacyjny będzie nadal miał prawo zmieniać wyrok sądu I instancji, a nie odsyłać mu całą sprawę z powrotem, nawet przy stwierdzeniu drobnych nieprawidłowości. "Znajduje to bezpośrednie przełożenie na przyspieszenie postępowania, gdyż sąd II instancji może sam usunąć ewentualne uchybienia popełnione przez sąd I instancji" - dodano w uzasadnieniu.

Według MS najważniejszą zmianą jest natomiast przywrócenie bardziej aktywnej roli sądu w procesie oraz pierwszeństwo zasady prawdy materialnej. "Pełna kontradyktoryjność wprowadzona poprzednią nowelizacją może prowadzić do sytuacji, w których sąd decyduje tylko na podstawie dowodów przedstawionych przez strony, a nie dąży do ustalenia prawdziwego stanu rzeczy" - dodano.

Zdaniem autorów projektu konieczne jest więc "podjęcie przez sąd inicjatywy dowodowej w razie wystąpienia możliwości wydania wyroku rażąco niesprawiedliwego, w szczególności skutkującego skazaniem oskarżonego niewinnego, uniewinnieniem oskarżonego winnego czy też rażącej niesprawiedliwości w zakresie samego rozstrzygnięcia o winie i karze".

Według MS niepokojące skutki zmian z 2015 r. widoczne były już po niespełna pół roku od ich wprowadzenia. Od tego czasu do sądów trafiło ok. 1/3 spraw mniej niż w tym samym okresie 2014 r., a co czwarty akt oskarżenia zwracano prokuraturze. "Zmiany wprowadzone w lipcu 2015 r. stawiały w uprzywilejowanej pozycji osoby zamożne, które stać było na wynajęcie prawników, ekspertów czy biur detektywistycznych" - dodano.

Ponadto projekt usuwa przepis, który dziś stanowi, że niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego (tzw. owoce z zatrutego drzewa, czyli np. nielegalne podsłuchy lub dowody zebrane w operacji specjalnej tajnych służb z naruszeniem przepisów).

Według MS, bardzo szeroki zakres tego zakazu dowodowego i możliwość uznawania wszelkich uchybień organów procesowych za przestępstwo urzędnicze mogłyby być wykorzystywane do celowego tamowania biegu postępowań. "W tym stanie rzeczy celowe jest ocenianie każdej sytuacji z uwzględnieniem wszystkich aspektów sprawy, w oparciu o ogólnie przyjęte zasady w dorobku orzecznictwa i doktryny w perspektywie ostatnich kilkudziesięciu lat" - napisano w uzasadnieniu.

Przewidziano również powrót do przesłanki zagrożenia surową karą jako podstawy aresztowania. Zaostrzono również odpowiedzialność karną za zeznanie przez świadka nieprawdy lub zatajenie prawdy. Według propozycji MS groziłoby za to do 8 lat więzienia (dziś jest to do 3 lat). Biegły, rzeczoznawca lub tłumacz, który przedstawi fałszywą opinię lub tłumaczenie będące dowodem, mógłby dostać karę do lat 10 więzienia (dziś - do 3 lat).

Projekt wprowadza też wiele zmian, które - według MS - są efektem obserwacji praktyki postępowań. I tak poszerzone mają być kompetencje referendarzy sądowych, do których będą należały także wszystkie czynności o charakterze nieorzeczniczym, porządkowym i technicznym. Referendarze będą podejmować decyzje dotyczące wykonania kary grzywny, niektóre decyzje dotyczące wykonania kary ograniczenia wolności (np. odroczenie kary), decyzje w sprawie ustanowienia obrońcy dla skazanego.

Prawnicy są podzieleni w opiniach na temat zalet i wad obu modeli - kontradyktoryjnego i inkwizycyjnego - prowadzenia spraw karnych. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar skrytykował niedawno natomiast propozycję uchylenia zapisu o "owocach zatrutego drzewa" oraz proponowane zapisy o przesłankach stosowania aresztu.

Reklama


Źródło:PAP

Polecane

Reklama

  • żarliwy katolik(2016-02-08 13:29) Odpowiedz 204

    Czyli jak nie znajdzie winy prokurator to będzie szukał sąd a jak nie znajdzie sąd to kto dalej będzie szukał ? To już przerabialiśmy dajcie mi człowieka a ja już go skaże. Widzę że wracają do łask nielegalne podsłuchy i dowody zebrane z naruszeniem prawa.

  • Jurek(2016-02-08 17:13) Odpowiedz 174

    Prokuratura okazała się za słaba merytorycznie żeby udźwignąć pełny obowiązek oskarżania i jego skutki. Taka jest prawdziwa przyczyna "odwracania" reformy.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama