statystyki

Tak pracuje się w sądzie: Mobbing, zastraszanie i praca ponad siły. Za 1850 zł

autor: Karolina Nowakowska16.11.2015, 07:00; Aktualizacja: 18.11.2015, 18:35
temida, prawo

Nic więc dziwnego, że w sądach lawinowo rośnie liczba wniosków o zapomogi dla pracowników, a część z nich ma problemy z komornikiem.źródło: ShutterStock

W sądach lawinowo rośnie liczba wniosków o zapomogi. Niskie zarobki powodują, że wiele osób chciałoby dorobić pracując za granicą podczas urlopu, a w ciągu roku sprzątając. Nie mogą, bo nie licuje to z powagą ich obowiązków.

reklama


reklama


Kiedy większość Polaków słyszy słowo „prawnik”, ma przed oczami pławiącego się w luksusach człowieka. Ukończenie studiów prawniczych było przez długie lata kojarzone ze zdobyciem zawodu elitarnego, wysoko płatnego i szanowanego. Dziś, jak nigdy, ten stereotyp jest nieprawdziwy i powoduje duże problemy, ponieważ uwierzyli w niego nie tylko zwykli Polacy, ale także – co gorsza – rządzący. Stracili oni z oczu całą masę osób, bez których wymiar sprawiedliwości przestałby funkcjonować, ponieważ to właśnie oni – trzydziestotysięczna armia pracowników sądownictwa – pilnuje porządku, akt, a często także sędziów czy prokuratorów. To na ich barkach spoczywa pierwszy kontakt z człowiekiem dochodzącym sprawiedliwości, kontrola dokumentów, przygotowywanie rozpraw i cały szereg innych czynności.

Mówi się, że przysłowia są mądrością narodów. Jednym z nich, które doskonale opisuje sytuację pracowników sądów i prokuratur jest „najciemniej pod latarnią”. Inaczej nie da się bowiem wytłumaczyć tego, że pracownicy zatrudniani na podstawie umowy o pracę w pełnym wymiarze godzin nie zarabiają nawet płacy minimalnej.

Historia walki pracowników sądów i prokuratur o podwyżki wynagrodzeń jest długa. W projekcie nowelizującym rozporządzenie ministra sprawiedliwości w sprawie stanowisk i szczegółowych zasad wynagradzania urzędników i innych pracowników sądów i prokuratury oraz odbywania stażu urzędniczego z września tego roku zapisano, że najniższa pensja w wymiarze sprawiedliwości wyniesie 1850 zł.

– Ktoś z zewnatrz patrząc na to rozporządzenie może uznać: „w głowach im się poprzewracało” – mówią moje rozmówczynie. Faktycznie: osoba zatrudniona na samodzielnym stanowisku zarobi nawet 12000 zł, na wspomagającym – 7000 zł, a stażysta – 3000 zł. Druga strona medalu jest jednak ciemniejsza. Wynagrodzenie stażysty zaczyna się od 2400 zł., osoby zatrudnionej na stanowisku wspomagającym 5000 zł, a na samodzielnym – 7000 zł. Problem w tym, że pracownicy nie wierzą, że dostaną takie wynagrodzenie. Prędzej spodziewają wyrównania swoich wynagrodzeń do poziomu płacy minimalnej. W przeszłości, ze względu na zamrożenie płac, wielokrotnie okazywało się, że nie zarabiają nawet najniższej krajowej. Dlaczego w rozporządzeniu nie znalazły się zapisy, które gwarantowałby automatyczne podnoszenie wynagrodzenia do poziomu minimalnego? Nie wiadomo. Ministerstwo Sprawiedliwości nie odpowiedziało na zadane pytania. Nic więc dziwnego, że w sądach lawinowo rośnie liczba wniosków o zapomogi dla pracowników, a część z nich ma problemy z komornikiem. Wielu chciałoby dorobić – wyjechać w czasie urlopu do pracy za granicę, a w pozostałym okresie dorabiać sprzątając czy pracując na magazynie. Nie mogą, bo „nie licuje to z powagą wykonywanej przez nich pracy”. – Ale jaka to powaga za 1850 zł? – pytają retorycznie. Niejeden pracownik sądu usłyszał już, że powinien mieć obywatelski stosunek do swojej pracy.

Z wynagrodzeniami jest jeszcze jeden problem: – W zeszłym roku Ministerstwo wymusiło na dyrektorach sądów, aby ci określili wewnętrzne systemy wynagradzania pracowników, które często odbiegały od tych, widniejących w rozporządzeniu. Mogło więc dojść do sytuacji, w której mieliśmy mieć wypłacane wynagrodzenie, które jest sprzeczne z zasadami prawa – tłumaczy członkini Związku Zawodowego Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP.

– I to jest prawdziwy obraz rzeczywistości. O górnych widełkach każdy z nas może jedynie pomarzyć. Często zastanawiamy się po co Ministerstwo w ogóle podaje takie kwoty, które są zupełnie odrealnione. Konkluzja jest jedna: ma to być zabezpieczenie przed naszymi protestami i sprzeciwami – tłumaczy reprezentantka ZZPWS. Z kolei Edyta Odyjas z Solidarności Pracowników Sądownictwa pokazuje mi odcinek ze swojej pensji. Kwota? 2181 zł. – I to z wysługą lat – dodaje. Młody pracownik na takie pieniądze nie może liczyć. Zresztą, młodych pracowników w sądach i prokuraturach praktycznie nie ma. – W miejsce pracowników, którzy odchodzą na emeryturę nie są zatrudniani nowi. Do niedawna w sądach kwitł proceder zatrudniania osób przez agencje pracy tymczasowej. Skutki mogły być opłakane. Te osoby nie były w żaden sposób weryfikowane. Kiedy ja zaczynałam pracę w sądzie inni pracownicy wypytywali nawet moich sąsiadów o to, kim jestem – opowiada członkini ZZPWS. – Trzeba pamiętać, że na co dzień osoba pracująca w sądzie i prokuraturze ma dostęp do setek danych osobowych i wielu ludzkich dramatów – dodaje. Decyzją ministra Borysa Budki udało się skończyć z zatrudnianiem przez agencje pracy tymczasowej. Jednak natura nie znosi próżni. Brak pieniędzy na nowe etaty wymusił kreatywne podejście do zarządzania kadrowego. – W Starogardzie Gdańskim dyrektor sądu chciał zatrudniać wolontariuszy – kończy nasza rozmówczyni. (Pisaliśmy o tym >>>> ).

Jak najkrócej nazwać kulisy pracy sądu? Fabryka. – Pracowników jest po prostu za mało. Ideałem dla nas byłby model: sędzia, asystent sędziego i sekretarz. Dzisiaj jeden sekretarz obsługuje kilku sędziów – opowiada przewodnicząca Solidarności Pracowników Sądownictwa. W efekcie zaległości namnażają się geometrycznie. Pracownicy pracują po godzinach i w weekendy. Oczywiście nadgodziny nie są w żaden sposób wynagradzane: o pieniądzach nie ma mowy, a wolny dzień jednej osoby oznacza kolejne opóźnienia – i tak błędne koło się zamyka. Do związkowców docierały także sygnały o mobbowaniu pracownic na tym tle. Na młode kobiety wywierano presję, żeby nie zachodziły w ciążę, a tym, które przebywały na urlopie macierzyńskim, zalecano wcześniejszy powrót do pracy – w przeciwnym razie miały być przeniesione do wydziału karnego lub cywilnego, gdzie praca jest najcięższa. – Co ciekawe, w czasie kadencji Platformy Obywatelskiej, kiedy zatrudnienie w sądach i prokuraturach systematycznie malało, w samym Ministerstwie Sprawiedliwości zwiększyło się o około 50 proc. – mówi Odyjas.

Na te opóźnienia wpływ ma nie tylko fakt, że liczba spraw rośnie, a pracowników ubywa. To efekt dodawania ciągłych „usprawnień”. – Wszystkie czynności, które wykonujemy pracując z aktami, muszą być odnotowywane. Na dobrą sprawę powinno wyglądać to w ten sposób: bierzemy akta z półki, wpisujemy to w komputerze, wypełniamy je, i odkładamy, po czym znów wpisujemy, że odłożyłyśmy. Za chwilę przychodzi sędzia i prosi o akta – bierzemy je, wpisujemy, że oddałyśmy sędziemu, i przekazujemy. Za chwilę sędzia wraca i mówi, że wziąłby jeszcze kolejne – otwieramy szafę, bierzemy, wpisujemy, i przekazujemy. Następnie wchodzi kierownik sekretariatu i prosi o kolejne akta – bierzemy, wpisujemy, i przekazujemy. Ten jednak wraca i mówi, że pomylił sygnaturę – odbieramy, wpisujemy, odkładamy na półkę; bierzemy kolejne, wpisujemy, i przekazujemy – opowiada członkini związku zawodowego. Ale kuriozów w pracy urzędnika w sądzie jest więcej. Na przykład korespondencja zagraniczna. W polskim sądzie odpowiedź na maila trwa tydzień. I to nie dlatego, że pracownik nie zna języka. Zna i chętnie by udzielił odpowiedzi, ale nie może. – Kiedy przychodzi mail odczytujemy go, drukujemy, zamawiamy pocztę, i wysyłamy do tłumacza przysięgłego. Ten tłumaczy go, zamawia pocztę i wysyła do nas wraz z rachunkiem, który musi zostać zatwierdzony na posiedzeniu. Wtedy my sporządzamy odpowiedź po polsku i powtarzamy całą procedurę. Dopiero, gdy wróci do nas tłumaczenie, możemy odpowiedzieć nadawcy – opowiada przedstawicielka związków.

Pracownicy sądownictwa uczestniczą w badaniu mającym zdiagnozować poziom stresu, na jaki są narażeni w codziennej pracy. Pierwsze wyniki są przerażające. Pokazują one m.in., że sąd to idealne miejsce do mobbingu: hierarchiczna struktura, brak jasnych wytycznych, kto kogo powinien słuchać i brak skutecznej możliwości dochodzenia swoich praw. Jeśli już ktoś zdecyduje się mówić głośno o mobbingu i wykorzystywaniu zależności służbowej, to najczęściej sprawa jest wyciszana.

– Jestem pełnomocnikiem procesowym w sprawie mojej koleżanki, która była mobbingowana przez swoją kierowniczkę. Sprawa ciągnie się dwa lata. Tylko trzy osoby zeznały przeciwko tej osobie. Reszta – w tym sędziowie – wyrażali się o niej pozytywnie. Ale byliśmy pewni, że wyrok będzie dla nas korzystny. Niestety – na koniec telefon z góry i pada argument: „to jest sędzia”. Nawet we własnym środowisku nie potrafimy dojść prawdy i jej egzekwować. Jeżeli wymiar sprawiedliwości działa tak od wewnątrz, to jak traktowani są obywatele? – pyta retorycznie Odyjas. I opowiada dalej: – Sędzia prowadząca sprawę wymusiła na pracowniku zmianę w protokole. Wcześniej przez rok uwzięła się na niego, więc w obawie przed dalszymi szykanami, spełnił jej prośbę. Prokuratura zauważyła tę zmianę, pracownik został zawieszony, a sędzi nie można odebrać immunitetu.

Od kilku lat związkowcy z Solidarności toczą boje z ministerstwem. Część ich postulatów została uwzględniona, ale jest to promil w morzu potrzeb. Zmianom nie sprzyja częsta rotacja na stanowisku Ministra Sprawiedliwości. Ich problemy znajdują się zwykle gdzieś na końcu listy spraw do załatwienia. – A obrazu dopełnia fakt, że jeden z wiceministrów ministrów myślał, że my zarabiamy po 8 tys. zł. I wcale nie jest w tym błędzie odosobniony – podsumowuje

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:gazetaprawna.pl

Polecane

reklama

  • Sekretarz sądowy z wieloletnim stażem(2015-11-18 18:30) Odpowiedz 312

    Jestem pod wrażeniem tego artykułu, a raczej odwagi autora tekstu. Tak właśnie wygląda praca w sądzie rejonowym w województwie dolnośląskim...w niewielkim mieście. Mobbing w jednym z wydziałów jest na porządku dziennym. Wszyscy wiedzą o tym od kilku lat, włącznie z ze zmieniającymi się prezesami, ale nikt nic nie robi, bo robota idzie do przodu, więc po co przejmować się ludźmi?! A do tego dochodzą jeszcze inne rzeczy.. Przykre jest także to, że przeciętny Polak, interesant, który wchodzi do sekretariatu myśli, że pracownik sądu złapał Pana Boga za nogi, ponieważ tam pracuje...

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • chłopek roztropek(2015-11-16 17:10) Odpowiedz 300

    Dostęp do akt i tajnych dokumentów mają osoby zarabiające 1200 zł netto???!!! Kur... to jak ma być dobrze w tym państwie i bez korupcji. To teraz nie dziwie się że wymiar sprawiedliwości tak działa. W końcu jaka płaca taka praca.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • qwerty(2015-11-16 08:00) Odpowiedz 235

    Może się zainteresujcie kto faktycznie rozstrzyga sprawy - u mnie w wydziale niektórzy sędziowie notorycznie nie czytają akt, bo nie mają ochoty. Asystenci czytają akta, wydają wyroki i uzasadnienia, a sędziowie tylko podpisują (nie wiedząc co podpisują, bo ich to nie interesuje). I asystent który rozstrzyga sprawę, ma 1/4 wynagrodzenia sędziego, który to sędzia nawet do akt nie zajrzał. W niektórych przypadkach sędzia jest po prostu pełnomocnikiem asystenta, chodząc na salę i ogłaszając to, co asystent orzekł. Przecież to jest patologia. I jeszcze teraz nowy rząd ma plan, by zatrudnić więcej asystentów w sądach - pytam po co? Chyba, żeby niektórzy z sędziów w ogóle do pracy nie przychodzili.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • ara(2015-11-16 21:43) Odpowiedz 190

    Wyzysk i poniżanie - tak wygląda praca w sądzie.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • prawda(2015-11-16 16:43) Odpowiedz 181

    napiszcie ze to 1850 brutto

  • sądowy robol-półczłowiek(2015-11-16 21:12) Odpowiedz 181

    do nie sędzia

    Masz rację większość ma mentalność jak w carskiej Rosji. Car i świta po 11 tys. zł miesięcznie a sługa 1200. Tak było do tej pory dobrze "elycie" Czas to skończyć. Panie Ziobro czas docenić tych na dole tak jak Pan określił w jednym z wywiadów w Polskim Radiu "pracownicy sekretariatów mają nikczemnie niskie zarobki, a często zapał do pracy i zaangażowanie większe niż sędziowie". Święte słowa. Może zamrożenie pensji sędziowskich na 8 lat? Ciekawe czy wtedy TK także orzeknie zgodność tych przepisów tak jak to miało miejsce w stosunku do pracowników administracyjnych sądów i prokuratur. Żałosne.

  • Ewa(2015-11-18 15:29) Odpowiedz 172

    czytając część komentarzy, mam wrażenie, że osoby wypowiadające się nie tylko nie mają pojęcia o realiach pracy w sądach ale dodatkowo z jakiegoś nieodgadnionego dla mnie powodu plują jadem zupełnie bez zdania racji. Co najgorsze, reprezentują tą część naszego społeczeństwa do której określenie "wykształcony" na pewno nie pasuje. I to oni krytykują tych którzy mimo wyższego wykształcenia, fachowości muszą się użerać z takimi właśnie petentami z uśmiechem na ustach za płacę niższą niż w przysłowiowym markecie na kasie (nic nie ujmując rzecz jasna pracownikom marketów)

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Polak(2015-11-18 20:38) Odpowiedz 110

    Nie tylko w sądzie tak jest - chyba wszędzie. Te dane o średniej pensji 4000 zł to GUS z księżyca lub od kosmitów ma.
    A mobbing - jak tylko ktoś się trochę "wyżre" to gnębi i pomiata tym niżej - w myśl zasady ze " zapomniał wół, jak
    cielęciem był". I nikogo to nie obchodzi, bo liczy się tylko zysk dla właściciela, a pracownik to śmieć nic nie wart.
    Te wszystkie PIP to nie wiadomo po co istnieją, bo wszyscy o tym jak jest wiedza i co - nic.

  • xxx(2015-11-16 18:42) Odpowiedz 70

    Przepraszam bardzo nie tylko pracują sędziowie i prokuratorzy ale przede wszystkim różne wydziały , gdzie jest szykowana dokumentacja. Zwykli pracownicy wydziałów. Proszę sprawdzić jakie tam są wynagrodzenia. Strajkowali i co...? Może PIS pomoże zwykłym referentom. Pracy mają bardzo dużo...

  • Ola(2015-11-19 12:02) Odpowiedz 70

    "prestiż"

  • pracownik cywilny(2015-11-18 09:00) Odpowiedz 70

    Nie tylko w sądach źle się dzieje z pracownikami średniego i niższego szczebla :( w policji jest tak samo strasznie - pracownicy cywilni również w większości nie otrzymują wynagrodzenia w wysokości najniższej krajowej a pozostała część zarabia 1600 złotych... Natomiast mobbing jest na porządku dziennym, wręcz mam wrażenie, że dzień bez mobbingu wobec pracowników cywilnych jest dniem straconym i to najczęściej stosują przełożeni, którzy również są pracownikami cywilnymi... przez stres i sytuacje związane z codziennym poniżaniem pracowników wiele osób nie wytrzymuje psychicznie, boją się odzywać we własnej obronie a w momencie choroby i pobytu na zwolnieniu lekarskim, po powrocie do pracy mogą spodziewać się wręczenia wypowiedzenia, co zresztą często jest praktykowane. Przełożeni na co dzień prowokują takie sytuacje, dzięki którym mogą poniżyć pracownika przy obecności innych pracowników a nawet potrafią naubliżać oczywiście też przy innych osobach. Doprowadza to do tego, że osoby słabe psychicznie same odchodzą z pracy a na ich miejsce zatrudniani są znajomi i oczywiście za większe wynagrodzenie...

  • pracujaca biedota(2015-11-16 20:29) Odpowiedz 60

    to samo jest w powiatowych sanepidach, ZGROZA JAK RZĄD NAS ZNIEWOLIŁ, PRACUJEMY ZA JAŁMUZNE

  • BIEDOTA(2015-11-17 19:38) Odpowiedz 60

    nie tylko pracownicy sądów przyjęci bez znajomości są pomiatani, to jest w całej budżetówce, to się dzieje w całym naszym pieprzonym kraju, tylko, że budżetówką ograbia rząd natomiast prywaciarze dbają o siebie, grabiąc jak najwięcej dla siebie. BRAWO SOLIDARUCHY Z LAT 80, SPÓJRZCIE CO Z NAMI ZROBILIŚCIE, PRECZ Z SOLIDARUCHAMI Z LAT 80

  • MARLENA ZIÓŁKO :)(2015-11-18 11:44) Odpowiedz 60

    Proponuję zapoznać się z sytuacją jaka ma miejsce w gdańskim SO i sposobie w jaki traktuje się tam pracowników. Pozdrawiam

  • -,-(2015-11-16 21:46) Odpowiedz 50

    Za fałszowanie protokołu jest dyscyplinarka, z immunitetem nie ma to nic wspólnego. Urzednicy pilnują sędziów? Asystenci pracują za sędziów? OT CAŁA PRAWDA!!!

  • sądowy kunta-kinte(2015-11-17 18:04) Odpowiedz 50

    artykuł napisany jest bardzo delikatnie,prawie jest przypudrowany - prawda jest jeszcze gorsza -brutalna. Pracownik sądu jest to najtańsza siła robocza - tańszej już nie ma (nawet pielęgniarki mają teraz lepiej) . Zamrożone na 8 lat podwyżki, a pracy coraz więcej, siedzenie po godzinach za które nie mamy ani złotówki. Nikt się w sądzie nie troszczy o pracownika, nikt się z nim nie liczy, tylko coraz więcej nakłada się na niego obowiązków (co niektórzy z nas pracują na 2 etatach za marne pieniądze), a jak powiesz, że nie dasz rady, to ci powiedzą: " to się zwolnij". Uważam, że czas najwyższy zrobić w sądach porządek. Porobiono w sądach stanowiska "dyrektorskie" nie wiadomo po co i na co - te stanowiska zajmują ludzie, którzy powinni dbać o pracownika, a tak nie jest dbają tylko o siebie i swoje kieszenie . Potrafią powiedzieć, że nimi nikt się nie przejmuje, to i oni nie będą przejmować się pracownikiem. Dopóki na takich stanowiskach będziemy mieli takich ludzi (wrednych, szkodzących pracownikowi,) - dobrze nie będzie.Na takim stanowisku powinna być osoba kulturalna,inteligenta, a tak nie jest. Pracownicy są zestresowani, wielu popada w depresję, za dużo nakłada się na nich obowiązków, które są ponad ich siły. Ludzie - mówcie prawdę i głośno niech wszyscy wiedzą jak w sądach traktuje się ludzi - czas już przestać się bać - niech zaczną się bać inni. Odpowiednia osoba - na odpowiednim stanowisku i lepiej się będzie pracować.

  • Stojek(2015-11-16 10:47) Odpowiedz 40

    Mamy za dużo sędziów i są oni leniwi. Przez 12 lat mieszkałem w USA, miałem kilka spraw w sądzie i miałem terminy na godziną17,00, 19,00 raz w sobotę na 8,00 rano. Wszystko w sprawach cywilnych. Wszędzie orzekał sędzia.
    W Polce sądy po godzinie 15,00 to pustka. W soboty nie pracują.
    PiS musi to wszystko posprzątać

  • bryl(2016-02-04 23:34) Odpowiedz 42

    Reasumując - Drogie Ministerstwo, Drogi Ministrze - Gońcie się z tą waszą żałosną podwyżką ! Żeby was wszystkich bieda dopadła, a chociaż wasze dzieci, i konieczność zatrudnienia się w sądzie ... na zastępstwo ... na umowę zlecenie .... za 8 zł za godzinę ... Raz jeszcze - gardzimy wami, plujemy, nienawidzimy.

  • Urzędnik NIEsamorządowy(2015-11-16 10:51) Odpowiedz 20

    To samo dotyczy szeregowych pracowników Urzędów Skarbowych oraz ZUS. L4 na psychosomatyczne lekarz sam wciska :/

  • e(2015-11-16 17:36) Odpowiedz 21

    no rzeczywiscie strzaszne, tak samo jest w sluzbie zdrowia i nic z tym sie nie zrobi

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

reklama