statystyki

Podglądanie Temidy, czyli jak sędziowie radzą sobie z obserwatorami na rozprawach

autor: Łukasz Bojarski09.10.2015, 08:01; Aktualizacja: 09.10.2015, 08:51
Od pięciu lat przeszkoleni woluntariusze chodzą do polskich sądów w ramach projektu Fundacji Court Watch Polska.

Od pięciu lat przeszkoleni woluntariusze chodzą do polskich sądów w ramach projektu Fundacji Court Watch Polska.źródło: ShutterStock

Sądy coraz bardziej oswajają się z monitoringiem. Spada liczba przypadków, kiedy sąd ma zastrzeżenia do obecności obserwatora na rozprawie, choć takie sytuacje nadal się zdarzają.

Reklama


Reklama


Program obywatelskiego monitorowania pracy sądów prowadzony przez toruńską Fundację Court Watch Polska ma już pięć lat. Z tej okazji pod koniec września odbyła się w Warszawie konferencja „Sądy w społeczeństwie aktywnych obywateli”, podczas której oceniono zmiany zaobserwowane w sądach w ciągu ostatniego pięciolecia, a także po raz pierwszy wręczono nagrodę dla Obywatelskiego Sędziego Roku. Jest to okazja do refleksji na temat roli organizacji obywatelskich w przyczynianiu się do lepszego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Czy mogą temu służyć badania oraz nagradzanie wyróżniających się sędziów?

Fotografie

Od pięciu lat przeszkoleni woluntariusze chodzą do polskich sądów w ramach projektu Fundacji Court Watch Polska. Spędzają tam część lub cały dzień na robieniu notatek i wypełnianiu specjalnych ankiet. Uważnie przyglądają się warunkom pracy sądu i oceniają jego „przyjazność” (służy temu formularz obserwacji infrastruktury sądu), ale przede wszystkim spędzają czas w losowo wybranych salach rozpraw (formularz obserwacji rozprawy/posiedzenia).

Skala projektu jest godna podziwu. W ciągu pięciu lat obserwatorzy przyjrzeli się ponad 27 tys. rozpraw oraz wypełnili ponad 2,8 tys. ankiet dotyczących infrastruktury sądów. Pracę tę początkowo wykonywało kilkadziesiąt osób, zaś obecnie rokrocznie obserwację prowadzi kilkuset woluntariuszy. Od lipca 2014 r. do lipca 2015 r. 571 osób przeprowadziło w sumie ponad 5 tys. obserwacji w 175 sądach (czyli więcej niż połowie polskich sądów). Te liczby naprawdę robią wrażenie. Prawdopodobnie jest to obecnie największy tego rodzaju projekt na świecie.

Co badają ankieterzy? Przyglądają się pracy sądu nie z punktu widzenia prawnika, lecz zwykłego obywatela (w odróżnieniu od obserwacji specjalistycznej, gdzie monitoruje się cały proces sądowy i dokonuje jego szczegółowej, kompetentnej analizy). Woluntariuszami są często studenci, którzy przeszli jednorazowe, kilkugodzinne szkolenie. W ramach obserwacji infrastruktury sądu zwracają m.in. uwagę na to, czy tablice informacyjne w sądach są czytelne i zawierają wszystkie potrzebne informacje; czy pracownicy sądu mają identyfikatory i czy oferują pomoc; czy w sądzie działa biuro obsługi interesantów; czy budynek sądu ma udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami; czy sąd jest w pełni dostępny dla publiczności, czy też odwiedzające go osoby napotykają na bariery (np. ze strony ochrony). Sprawdzają też dostępność i czytelność wokandy oraz zasięgają informacji w sekretariatach, sprawdzając, jak zostaną przy tym potraktowani.

Obserwacja rozpraw dotyczy też elementów, które może dostrzec i ocenić laik. Woluntariusze sprawdzają m.in. sposób wywołania sprawy oraz to, czy rozprawy rozpoczynają się o czasie, zaś w przypadku opóźnień odnotowują, czy sąd podaje ich przyczynę i czy przeprasza. Oceniają jawność rozpraw i przyczyny wyłączenia jawności, kulturę prowadzenia rozprawy przez sędziego, traktowanie stron, sposób sporządzania protokołu, czytelność przekazania ustnych motywów uzasadnienia orzeczenia.

Dobór badanych zagadnień pokazuje, że praca woluntariuszy w dużej mierze sprowadza się do monitoringu kultury obsługi obywateli w sądach i kultury samego sądzenia. Badane są nie tylko wybrane fakty, ale i wrażenia woluntariuszy, którzy mogą subiektywnie ocenić np., czy sędzia komunikuje się ze stronami postępowania w sposób hermetyczny, czy zrozumiały. Wnioski z badań są przedstawiane w corocznych raportach (tegoroczny jest podsumowaniem ostatniego roku badań oraz całej pięciolatki). Stanowią one ciekawą informację zwrotną dla sędziów i wydaje się, że wszelkie instytucje związane z wymiarem sprawiedliwości powinny szczegółowo studiować te raporty, by wiedzieć, jak są oceniane i co można poprawić. I rzeczywiście chyba tak w pewnej mierze jest, ponieważ analiza trendów na podstawie 5 lat obserwacji pokazuje, że wiele zmienia się na lepsze.

Weźmy kilka przykładów opracowanych na podstawie sytuacji w wybranych sądach, w których każdego roku zrealizowano najwięcej obserwacji (wszystkie dane pochodzą z dostępnego w internecie raportu Obywatelski Monitoring Sądów 2014/2015, Fundacja Court Watch Polska). Jednym z kontrowersyjnych problemów, na który od początku zwracali uwagę autorzy projektu, była obecność prokuratora w sali rozpraw poza czasem rozprawy i odmienne traktowanie przez sąd prokuratora oraz drugiej strony procesu. Takie podejście może wywoływać u obywatela poczucie braku bezstronności sądu. W ciągu pięciu lat liczba przypadków obecności prokuratorów na sali poza czasem rozprawy w sprawach karnych zmalała z 28 proc. do 8 proc., co jest bardzo wyraźną zmianą.

W przytłaczającej liczbie spraw obserwatorzy mają dobre lub bardzo dobre wrażenia dotyczące przebiegu rozprawy i kultury pracy sądu. To ważna wiadomość dla wymiaru sprawiedliwości, gdyż regularnie jest on adresatem krytyki i ataków, które najczęściej wynikają z generalizowania pojedynczych kontrowersyjnych przypadków

Dość szczegółowo badane są godziny rozpoczęcia rozpraw i ewentualne opóźnienia. Coraz więcej posiedzeń zaczyna się punktualnie (wzrost z 50 proc. do 58 proc. spraw w ciągu pięciu lat, ale są sądy, gdzie ten wzrost wyniósł nawet 20 punktów procentowych) i coraz częściej przyczyny opóźnienia są stronom wyjaśniane. Jest tu wciąż spore pole do poprawy, biorąc pod uwagę, że obecnie sąd wyjaśnia lub przeprasza w przypadku co piątego opóźnienia (pięć lat temu – co dziesiątego). Widać też, że sądy coraz bardziej oswajają się z monitoringiem. Spada liczba przypadków, kiedy sąd ma zastrzeżenia co do obecności obserwatora na rozprawie, choć takie sytuacje nadal się zdarzają.

Ciekawe są dane na temat zachowania sędziów oraz oceny sposobu traktowania przez nich uczestników rozpraw. Z jednej strony ankieta bada wrażenia obserwatorów dotyczące równego traktowania stron przez sąd. Informacje zebrane przez woluntariuszy pokazują, że w przypadku 99 proc. rozpraw nie ma z tym problemu (pięć lat temu było to 97,8 proc.). Ankieterzy oceniają też, czy sędziom zdarza się zachowywać niekulturalnie bądź agresywnie, w tym cytują kontrowersyjne – ich zdaniem – wypowiedzi. Choć odsetek obserwacji, w których woluntariusz uznał, że sędzia zachował się w taki sposób, jest niski (i najniższy od pięciu lat), bo wynosi 2,5 proc., to musimy jednak pamiętać, że przy skali monitoringu jest to ciągle ponad 100 przypadków.

Jakie wnioski ogólne płyną z badań? Na ich wyniki można spojrzeć dwojako. Od strony pozytywnej, pokazując, że w przytłaczającej liczbie spraw obserwatorzy mają dobre lub bardzo dobre wrażenia dotyczące przebiegu rozprawy i kultury pracy sądu. To ważna wiadomość dla wymiaru sprawiedliwości, gdyż regularnie jest on adresatem krytyki i ataków, które najczęściej wynikają z generalizowania pojedynczych kontrowersyjnych przypadków. Ale na wyniki badań można też spojrzeć inaczej, w sposób charakterystyczny dla watchdogów – organizacji, które patrzą władzy na ręce i skupiają się na jej niedostatkach. Z ich perspektywy ponad setka zachowań ocenionych jako niekulturalne to wciąż dużo i dlatego warto pracować nad zmianą.

Ciekawy jest sposób prezentacji danych z badań. Poza danymi statystycznymi ich autorzy cytują wypowiedzi obserwatorów, w których podkreślają zarówno pozytywne, jak i negatywne przykłady z przeprowadzonych obserwacji (patrz ramka). W przypadku wrażeń negatywnych podawana jest nazwa sądu, wydział i data obserwacji. Natomiast w przypadku wrażeń pozytywnych, jako pewnego rodzaju pochwały, podawane jest także nazwisko sędziego. Przyjęto zatem formułę promowania postaw pozytywnych bez napiętnowania za złe zachowanie konkretnych osób. Podanie w takim przypadku nazwy sądu i wydziału powinno jednak wywołać refleksję w lokalnym środowisku. Tak się zresztą czasem dzieje – w niektórych sądach organizowane są spotkania na temat wniosków z raportu, jego egzemplarze są przekazywane wszystkim sędziom, a niektóre sądy zapraszają autorów badań na spotkania dotyczące obserwacji.


Pozostało jeszcze 51% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama