statystyki

To był gorący rok dla wymiaru sprawiedliwości. Wywiad z Maciejem Strączyńskim

autor: Małgorzata Kryszkiewicz23.12.2013, 07:00
Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”

Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”źródło: DGP

Parlament mają, rząd mają, a sądów nie mają. I żadnego wpływu na powoływanie sędziów. A skoro nie mogą ich sobie wybrać, to próbują im poprzywiązywać do rąk sznurki, żeby za nie pociągać - mówi wywiadzie dla DGP Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"

Reklama


Reklama


Jakie wydarzenie w mijającym roku było najważniejsze dla wymiaru sprawiedliwości?

Walka o małe sądy. Po odwołaniu Jarosława Gowina z jego „pozytywną szajbą” otworzyła się możliwość działania w tej sprawie. A to dlatego, że w momencie gdy pan Gowin przestał być ministrem, ustał polityczny dogmat o jego nieomylności.

A największa porażka środowiska sędziowskiego?

Za sukces na pewno nie można uznać zaskarżenia do Trybunału Konstytucyjnego dużej nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych. Sędziowie niewiele w tej kwestii ugrali, ale nie mam złudzeń, że mogliby więcej, gdyby skład trybunału był inny.

Co ma pan na myśli?

Jaki trybunał jest, każdy widzi. Zastrzeżenia do jego obecnych orzeczeń mają nawet byli jego członkowie. To skutek sytuacji, gdy Sejm sam sobie wybiera sędziów, którzy mają go osądzać.

W mijającym roku dużo się działo, także jeżeli chodzi o legislację. Uchwalone zostały spore zmiany w procedurze karnej. Jak pan je ocenia?

Te zmiany nie zostały doprowadzone do końca. Dlatego też, jeżeli wejdą one w życie w takim kształcie jak obecnie, to zamiast usprawnić, skomplikują jeszcze postępowanie karne.

Która z tych zmian nie podoba się panu szczególnie?

Nie jest prawidłowo uregulowana kwestia obrony z urzędu. Ma to być obrona na każde życzenie. Ale kto ma je prowadzić i kto ma za nie zapłacić? Państwo nie ma na to pieniędzy. A przecież to budżet jest „najważniejszą wartością konstytucyjną” w Polsce, co już kilka razy TK potwierdził w swoich orzeczeniach.

A uchwała Sądu Najwyższego dotycząca przeniesień sędziów? To przecież również odbiło się szerokim echem.

Z całą pewnością było to istotne wydarzenie. Problemu przeniesień sędziów nie należy jednak łączyć tylko z likwidacją sądów, bo jest on dużo szerszy. Tak naprawdę chodzi bowiem o rozstrzygnięcie kwestii, czy przeniesienie sędziego z sądu do sądu jest decyzją ustrojową, czy administracyjną.

Sąd Najwyższy w swojej lipcowej uchwale uznał, że to nie jest decyzja administracyjna. Jeżeli SN powtórzy to w pełnym składzie, to jakie będą tego konsekwencje?

Wówczas powstanie pytanie, czy zgodna z konstytucją jest ustawa, która pozwala przywiązać sędziego do sądu jak chłopa do ziemi. Sędzia bowiem nie ma żadnych szans na przeniesienie na własną prośbę, bez względu na powody, jeżeli minister się uprze i swoimi dyskrecjonalnymi decyzjami na każdą prośbę sędziego odpowiada: nie. W takim przypadku z pewnością będzie trzeba zaskarżyć do TK u.s.p., które nie przewiduje odwołania od odmowy ministra. A jeżeli TK, co obecnie jest wielce prawdopodobne, uzna, że przepisy uniemożliwiające sędziemu zmianę siedziby są zgodne z ustawą zasadniczą, to nie wykluczam, że trzeba będzie pójść z tym do Strasburga.

Na co powinni się przygotować sędziowie w nadchodzącym roku?

Na następne, niezbyt miłe zresztą niespodzianki ze strony władzy wykonawczo-ustawodawczej. Za to jeśli prezydencka ustawa dotycząca sądów przejdzie, to przed nami wielkie przykręcanie tabliczek w przywróconych sądach. Ścisłą tajemnicą państwową będzie wówczas, ile za zabawę w „pozytywną szajbę” zapłacą podatnicy.

A ile zapłacą?

Grube miliony. Na przykład w sądach, które przejęły mniejsze jednostki, trzeba było powołać nowe etaty dyrektorskie. Przecież po to dołączano do nich wydziały zamiejscowe, aby spełniały ustawowe przesłanki do powołania w nich dyrektorów. Tymczasem po wejściu w życie ustawy prezydenckiej te etaty znikną, a ludzi należałoby zwolnić.

A jak się panu podoba strategia wymiaru sprawiedliwości, która powstaje w Ministerstwie Sprawiedliwości i która ma być realizowana w nadchodzących latach?

Trzeba przyznać, że autorzy tej strategii zdiagnozowali w sposób trafny problemy, jakie występują w sądownictwie. Jednak ich błąd polega na tym, że przyłożyli do nich mierniki ekonomiczne, które stosuje się do oceny przedsiębiorstw nastawionych na zysk finansowy. Nie da się zmierzyć wymiaru sprawiedliwości jako biznesu.

To co należy zrobić, aby rzeczywiście usprawnić wymiar sprawiedliwości?

Trzeba pozbyć się z sądów wszystkich spraw, które są w nich zupełnie niepotrzebnie i mogłyby być załatwiane przez inne instytucje. Na przykład niektóre postępowania dotyczące spadków.

Ale przecież już obecnie część z nich mogą prowadzić notariusze zamiast sądów.

Tak, tylko że ludzie wolą iść do sądów. A to dlatego że tam jest taniej.

To w takim wypadku powinno wystarczyć obcięcie notariuszom stawek.

Nie, bo notariusze na to nie pozwolą. Mają przecież swoje lobby i możliwości. Władza więc musi się z nimi liczyć, a z nami nie. Tak samo jest w przypadku wszystkich innych korporacji – adwokatów czy radców prawnych. One mają swoich przedstawicieli w parlamencie, mogą zasiadać i zasiadają w ławach poselskich, a my mamy tam zakaz wstępu.

Wróćmy do pomysłów na usprawnienie sądów. Co jeszcze można w tym celu zrobić?

Trzeba jak najwięcej spraw niespornych przekazać referendarzom. Bo sędziów w Polsce jest wystarczająca liczba. Co więcej, gdybyśmy prawidłowo ustawili czynności, to przez rok czy dwa lata być może nie musielibyśmy prowadzić naboru nowych sędziów, można byłoby ich liczbę zmniejszyć. Można na przykład pomyśleć o przekazaniu referendarzom spraw o wykroczenia, oczywiście bez możliwości orzekania kary aresztu.

To jednak mogłoby się nie ostać przed TK.

Ale zaraz. Skoro policjant może wlepić człowiekowi mandat za wykroczenie, to czemu nie mógłby tego robić referendarz? W końcu ma on wyższą rangę od policjanta. Można by to było nazwać mandatem sądowym. Nie miałby on nazwy wyrok.

Mandatem sądowym? Jak miałoby to wyglądać w praktyce?

Na początku sprawę o wykroczenie załatwiałby referendarz mandatem. A odmowa jego przyjęcia przez obywatela powodowałaby, że sprawa trafiałaby do sędziego. I dzięki temu prostemu zabiegowi byśmy zdjęli z sędziów całą masę czynności. To rozwiązanie miałoby wiele zalet. Referendarza przecież łatwiej wykształcić, powołać, bierze mniejszą pensję.

A czego by pan sobie życzył w związku z nadchodzącym rokiem?

Ja bym chciał samorządnego, niezależnego sądownictwa, niepodporządkowanego władzy politycznej. A w tej chwili tak niestety nie jest. Bo po ostatnich zmianach w u.s.p. akceptowanych za każdym razem przez TK, sądownictwo powszechne jest coraz bardziej podporządkowane władzy politycznej. A tej szalenie zależy na tym, żeby sądy zdominować.

A po co politykom te sądy?

Bo tylko sądów im brakuje do pełni władzy – parlament mają, rząd mają, a sądów nie mają. W dodatku nie mają żadnego wpływu na powoływanie sędziów. A skoro nie mogą ich sobie wybrać, to próbują im poprzywiązywać do rąk sznurki, żeby za nie pociągać. W tym celu starają się obwiązać sądy jak największą ilością zależności od tak zwanego nadzoru administracyjnego.

Co jeszcze kłuje pana w oczy w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości?

Należy – i to jak najszybciej – ujednolicić system elektroniczny we wszystkich sądach. Nie wiem, w jakim trybie ministerstwo prowadziło te przetargi, ale wygrywały je zawsze te firmy, które oferowały bardzo kiepskie rozwiązania. Widocznie miały jakieś nieznane mi argumenty.

I jaki jest tego skutek?

Że w Polsce nie ma jednolitej sieci informatycznej łączącej wszystkie sądy. Gdyby taka sieć była, to sędzia, do którego wpływa sprawa pana Iksińskiego, wrzuciłby sobie do komputera to nazwisko i wyskoczyłoby mu od razu, że ów pan ma w innym sądzie pięć spraw, a w jeszcze innym pięć kolejnych. Sędziowie przekazaliby więc sprawy do sądu, do którego przeciwko temu panu wpłynęła pierwsza sprawa, i dzięki temu ów pan miałby tylko jedną sprawę, i sądziłby go jeden sąd wiedzący o nim wszystko. A dziś ma on dziesięć spraw przed różnymi sądami i przed każdym z nich przysięga, że tylko jeden jedyny raz coś przeskrobał, i prosi o łagodną karę. Za to podatnik płaci za 10 procesów.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • falkone(2013-12-23 10:16) Odpowiedz 00

    Brawo, rzeczowy i interesujący tekst. Niestety dla polityków, to jak grochem o ścianę.

  • Stow. Przeciw Bezprawiu(2013-12-23 11:17) Odpowiedz 00

    Wywiad jest w części rzeczowy. Niemnie nie doczytałem się adni jednego zdania na temat arogancji, niskich kompetencji a przede wszystkim samokrytyki, że znacząca część procesów ciagnie się latami z powodu braku decyzyjności, braku zasad logicznego rozumowania oraz nagminnego przeinaczania treści protokołów sędziowskich. Ci kłuje w oczy to całkowity brak woli do nagrywania rozpraw ( w naszej ocenie wyłącznie w celach kontrolnych treści protokołu), a także zdumiewająca niechęć do udziału organizacji społecznych w postępowaniach sądowych.
    Sędzia Maciej Strączyński wręcz wyraźnie zadowolony jest, że nikt poza sędziami nie ma wpływu na ich powoływanie, awansowanie oraz karanie ( o tym nawet jednego wyrazu). Jak widać wg Pana sędziego oni są nadludźmi. A gdzie kontrola społeczna Panie Przewodniczący ? Błogie milczenie. A gdzie konkursy na powoływanie sędziego ? Też ani słowa.

  • ddr(2013-12-23 11:45) Odpowiedz 00

    @2
    Przecież są konkursy !!! Każdy kto ma kalifikacje ustawowe ( określone przez posłów, czyli lud, czyli i członków wszelkich stowarzyszeń ) może w konkursie wystąpić. Sędziowie nie są przeciwni nagrywaniu, są przeciwni zastąpieniu protokołów wyłącznie nagrywaniem, chyba, że będą wolontariusze ze stowarzyszeń to przepisywać. ( 15 minut nagrania jest przepisywanie przez 2 godziny ) To w końcu jaka ma być kontrola sędziów ? Są środki zaskarżenia, są postępowania dyscyplinarne, jest nadzór administracyjny. Co i jak ma być jeszcze kontrolowane. Co sędzia robi w domu, czy podlewa kwiatki, czy ma kochankę... nie rozumiem. Wpływ każdego na obsadzanie stanowisk mamy w przypadku władzy ustawodawczej i wykonawczej, efekty widzimy.

  • falkone(2013-12-24 10:24) Odpowiedz 00

    Ad vocem StAAbrA. Szkoda rąk do gadania.Jeden z 50% niezadowolonych z wyroków.Ktoś musi przegrać przed sądem, żeby drugi był wygrany.

  • Olo(2013-12-23 13:52) Odpowiedz 00

    brawo Sędzia Maciej !!!:)

  • StAAbrA(2013-12-26 12:29) Odpowiedz 00

    Falkone - nie żeby zaraz zełgał centralnie , w dzień wigilijny ; przyjmijmy zatem po chrześcijańsku , że tylko kolportuje wdrukowaną w podstrzesze gadkę-szmatkę , popelinę i łańcuchową propagandę na rzecz pospólstwa
    - w warstwie gdzieś tak do 3B (Bolków) .
    Detalicznie więc , względem tych 50% niezadowolonych : Nie - "jeden musi przegrać , żeby drugi musiał wygrać " , bo ten "jeden" , to zazwyczaj jeden i ten sam ( ZUS , PZU , VIG , SP , BANK , URZĄD , KORPORACJA - na przykład ) , a ten drugi , to miliony okradzionych przez tego "jednego" - czyli , nie żadne 50% , tylko min. 95% niezadowolonych ,
    licząc również tych , którzy do łańcuchowych nie chodzą , bo i po co .
    Koniaczek ?

  • ja(2013-12-24 12:16) Odpowiedz 00

    serdecznie pozdrawiam pana sedziego z okregu lubelskiego, ktory biega do prezesa z cukieraczkami na swieta. Życzę panu powodzenia w pana walce o niezawisłość sędziowską.

  • młody(2013-12-24 13:12) Odpowiedz 00

    ad 5
    Jak zwykle w sedno tarczy.
    Tyle celnych uwag wyłożonych w jakże przejrzysty sposób
    tzw leki trza brać od tzw lekarza na tzw receptę

  • StAAbrA(2013-12-23 16:45) Odpowiedz 00

    I Strączyński myśli , że kryminalne i antypaństwowe ( w tym antynarodowe) ,
    praktyki uskuteczniane przez łańcuchowych przebierańców , da się wcisnąć na konto mitycznych polityków , albo innych onych ? Że niby oni chcą wziąć
    sędziów krótko za uzdę , ale sędziowie się nie dają , bo są niezależni ? Strączyński udaje , że wierzy , że ktoś w to uwierzy ? Zatem informuję Strączyńskiego , że każde dziecko , i każdy głupi , poznał się już na łańcuchowym elemencie - i po temacie .
    A niezawisłość łańcuchowych , od władzy , zaprezentował całemu narodowi niejaki Milewski - też tzw. sędzia , a w dodatku prezes tzw. sądu . A jakby co , to są miliony złodziejskich orzeczeń sądowych , gdzie czarno na białym widać jumacki proceder tzw. sędziów kolaborujących z tzw. władzą . Łapka w łapkę .

  • Zen(2014-01-03 17:50) Odpowiedz 00

    święte słowa w komentarzu nr 2. Ciekaw byłbym ilu rocznie sędziów wyrzuca się z zawodu z powodu niekompetencji . / błędy procesowe, rażąco niskie w powszechnym i prawnym odczuciu wyroki, nagminne zmienianie orzeczeń przez sądy wyższych instancji itd. Niektórzy mówią o świętych krowach, ale chyba w Indiach?

  • proca(2014-03-30 13:54) Odpowiedz 00

    Słusznie Pan zauważył ze Tusk-dyskryminator się wypalił i winien pójść w niebyt polityczny.Najbardziej przez Niego poszkodowani, to nie świadczenioborcy- opiekunowie dzieci niepełnosprawnych a Amputaci rak i nóg-PRACUJACY.Tusk- dyskryminator wprowadził STALINOWSKIE PRAWO-TUSIA " dorobisz Amputancie do renty- 70%najniższego uposażenia to Tuska hycle zabiorą Ci za aktywność zawodową - 50% renty,dorobisz więcej- hycle zabiorą cała rente Ustawie nie podlegają : inwalidzi z Prokuratury , Wymiaru Sprawiedliwości Wysosy Urzędnicy Państwowi ,Policjańci ,Żołnierze a podlego reszta czyli "pospólstwo polskie "-jak to się ma do Konstytucji, która mówi- każdy ma takie same prawa i obowiązki ?- NIJAK.Dodatkowy problem w tym ,ze Amputant musi kupować co 2 lata protezy- koszt dzisiaj to ok. 20000zł.Dotacja państwa , raz na 3 lata wynosi os czasów Prezydenta Jaruzelskiego 1200 zł.Prosze kandydatów do Europarlamentu o wypowiedz publiczna na w/w temat. Deklaracja PIS przychylna Amputantom ,przyniesie Wam ,co najmniej 100000 głosów więcej lub mniej.Prosze o odpowierz mailową znanych polityków

  • Stach(2014-12-13 23:19) Odpowiedz 00

    JAKI GORĄCY??? Co takiego zmienili prawie NIC STARE ARCHAICZNE PRAWO!!!PRAWO SPADKOWE CAŁE DO ZMIANY Kiedy się wezmą do pracy ???

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama