Plan był prosty: minister sprawiedliwości, po otrzymaniu od dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury listy z nazwiskami absolwentów KSSiP, mianuje ich na asesorów. Później przesyła gotowy wykaz Krajowej Radzie Sądownictwa, a ta go przyklepuje. I pewnie tak by się stało, gdyby nie to, że prezydent nieoczekiwanie zawetował nowelizację ustawy o KRS. A bez niej nie uda się na czas wymienić obecnych członków rady na takich, jakich życzyliby sobie posłowie PiS. O losie wskazanych przez Zbigniewa Ziobrę asesorów będą więc decydować obecni członkowie rady. I już dziś mówi się nieoficjalnie, że ich decyzja może obrócić w proch ministerialne plany.

Sporni asesorzy

Instytucja asesora sądowego, wprowadzona na nowo do porządku prawnego nowelizacją ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury (Dz.U. z 2017 r. poz. 1139), od początku budziła kontrowersje. A to m.in. dlatego, że mają być oni mianowani przez ministra sprawiedliwości, a nie – tak jak było poprzednio – przez prezydenta.

Przeciwko takiemu rozwiązaniu sprzeciwiały się stowarzyszenia sędziowskie, takie jak np. Iustitia czy Themis. Od początku sygnalizowano m.in., że danie pierwszeństwa w objęciu stanowisk asesorskich absolwentom podległej ministrowi KSSiP może być ryzykowne. Ostrzegano, że w ten sposób zmierza się do przejęcia przez polityków kontroli nad wprowadzaniem nowych osób do zawodu sędziego.

Ale nie tylko z powodów ustrojowych instytucja asesora budziła wątpliwości. Podkreślano bowiem również, że w ten sposób odda się ogromną władzę, polegającą przecież na rozstrzyganiu niemal wszystkich sporów (z wyjątkiem m.in. stosowania tymczasowego aresztu oraz spraw z zakresu prawa opiekuńczego i rodzinnego), bardzo młodym ludziom, mającym nikłe doświadczenie życiowe i nieobytym z realiami sali sądowej.

Resort odpierał te zarzuty, wskazując, że wprowadzenie do tego zawodu młodych i dobrze wykształconych sędziów doprowadzi do poprawy jakości pracy sądów. Z kolei Małgorzata Manowska, dyrektor KSSiP, ripostowała, że dzięki wszechstronnymi szkoleniom i praktykom absolwenci szkoły są świetnie przygotowani do pełnienia służby sędziowskiej. – Ponad 80 proc. czasu aplikacji to praktyki odbywane w prawie wszystkich wydziałach sądów obu instancji pod okiem patronów, a ok. 18 proc. to szkolenia odbywane w Krakowie, prowadzone w małych grupach w formie warsztatów, symulacji – zaznaczała Manowska.

Żelazna konsekwencja

Środowisko sędziowskie w większości pozostało jednak nieufne wobec nowej ścieżki dojścia do zawodu sędziego. Jej przeciwnikiem od początku jest Krajowa Rada Sądownictwa, czemu dała wyraz w swojej opinii z 10 lutego 2017 r. Stwierdza w niej w sposób stanowczy, że przygotowany przez MS projekt „pozostaje w sprzeczności z zasadą trójpodziału władzy wyrażoną w art. 10 i art. 173 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”.

– Skoro się powiedziało „A”, to trzeba być konsekwentnym i powiedzieć „B”. Jeżeli rada już raz uznała instytucję asesora za niezgodną z ustawą zasadniczą, to nie powinna teraz udawać, że wszystko jest w porządku, i godzić się na to, aby pojawili się oni w sądach – słyszymy od jednego z członków KRS.

Zwłaszcza że sam ustawodawca dał jej możliwość zablokowania ministerialnych nominacji. Zgodnie bowiem z nowymi przepisami minister sprawiedliwości przedstawia KRS wykaz mianowanych asesorów z wnioskiem o powołanie ich do pełnienia obowiązków sędziego, a ta ma 30 dni na wyrażenie sprzeciwu. Ten natomiast jest dla ministra wiążący.

– Resort sprawiedliwości, który jest przecież autorem tych rozwiązań, liczył zapewne na to, że zanim do tego dojdzie, w radzie będą już zupełnie inni sędziowie. Niestety, wygląda na to, że nie wzięto pod uwagę możliwości zawetowania przez prezydenta ustawy, która miała do tego doprowadzić – zwraca uwagę nasz rozmówca.

Mowa tutaj oczywiście o nowelizacji ustawy o KRS, która zakładała wygaszenie mandatów obecnych członków rady pochodzących ze środowiska sędziowskiego oraz powołanie w ich miejsce sędziów wybranych głosami posłów PiS.

Jeszcze bardziej ministerialne plany komplikuje drugie prezydenckie weto złożone do nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Zgodnie z nowelą ustawy o KSSiP odwołanie od sprzeciwu wyrażonego przez radę przysługuje właśnie do Sądu Najwyższego.

– Tutaj zapewne również zakładano, że zanim dojdzie do tego etapu procedury, w SN także zostanie wymieniona kadra – zauważa członek KRS.

Czy to oznacza więc, że w najbliższym czasie ministrowi nie uda się obsadzić wakujących stanowisk w sądach asesorami?

– Klamka jeszcze nie zapadła. W radzie pojawiają się różne głosy. Część członków rzeczywiście najchętniej zablokowałaby te nominacje, ale są i tacy, którzy opowiadają się za dopuszczeniem asesorów do orzekania. Ci drudzy zwracają uwagę na to, w jak trudnej sytuacji kadrowej są obecnie te sądy, w których od wielu miesięcy nie są obsadzane wakujące stanowiska – tłumaczy sędzia.

Problemy w sądach

Przypomnijmy, że przez ostatnie miesiące minister sprawiedliwości nie zamieszczał informacji o wolnych stanowiskach sędziowskich, a następnie większość z nich przekształcił w stanowiska asesorskie.

– Jeżeli więc teraz nie zgodzimy się na powierzenie tym ludziom obowiązków sędziowskich, to w sądach będą mieli naprawdę poważny problem. Spraw przecież ciągle przybywa, a rąk do pracy brakuje – zauważa członek rady.

Kiedy więc możemy spodziewać się ostatecznej decyzji rady?

– Myślę, że wykaz może trafić już na wrześniowe posiedzenie KRS – przypuszcza nasz rozmówca.

Procedura zmierzająca do obsadzenia asesorami stanowisk sędziowskich jest już na ukończeniu. Jak informuje Mateusz Martyniuk, rzecznik KSSiP, został już zakończony etap, w ramach którego absolwenci KSSiP ze zdanym egzaminem sędziowskim na koncie dokonywali wyboru sądów, w których będą orzekać.

– Teraz dyrektor szkoły, zgodnie z procedurą, zwróciła się do Krajowego Rejestru Karnego oraz komendantów policji o informacje na temat kandydatów. Po ich otrzymaniu przekaże ministrowi sprawiedliwości gotową już listę z nazwiskami przyszłych asesorów – tłumaczy Martyniuk.

Kolejnym etapem będzie mianowanie asesorów przez MS i przedstawienie wykazu zawierającego ich dane KRS. Ta będzie miała z kolei miesiąc na podjęcie decyzji.