statystyki

Gdyby sędziów podzielić na kategorie, największą byliby normalsi

autor: Agnieszka Damasiewicz06.08.2017, 08:00
Największa grupa sędziów to normalsi, którzy wierzą w uczciwość ustawowych ram wymiaru sprawiedliwości, w niezawisłość jako drogę swoją i innych sędziów, a w głowie im się nie mieści, że jakakolwiek awantura może skutkować wywieraniem na nich presji w sprawach orzekania

Największa grupa sędziów to normalsi, którzy wierzą w uczciwość ustawowych ram wymiaru sprawiedliwości, w niezawisłość jako drogę swoją i innych sędziów, a w głowie im się nie mieści, że jakakolwiek awantura może skutkować wywieraniem na nich presji w sprawach orzekaniaźródło: ShutterStock

Sędzia o umiejscowieniu siebie i swojego zawodu między pojęciami „społeczeństwa” i „władzy” może powiedzieć tak, jak Sławomir Mrożek o swoim obywatelstwie: „Pochodzę z kraju położonego na wschód od Zachodu i na zachód od Wschodu”.

Reklama


Badań na ten temat oczywiście nie było, ale gdyby je przeprowadzono, zapewne okazałoby się, że sędziowie dzielą się na trzy kategorie. Największa grupa, 90 proc., to normalsi, czyli sędziowie, którzy wierzą w uczciwość ustawowych ram wymiaru sprawiedliwości, w niezawisłość jako drogę swoją i innych sędziów, a w głowie im się nie mieści, że jakakolwiek awantura – czy to na sali sądowej, czy w Sejmie – może skutkować wywieraniem na nich presji w sprawach orzekania. Druga grupa to przezorni (jakieś 7 proc.), czyli normalsi, którzy jednak na wszelki wypadek usunęli telefony z gabinetów, przynajmniej mentalnie, albo wkrótce to zrobią. Ostatnia grupa to Don Pedrowie z Krainy Deszczowców, ksywka Carramba (3 proc.). Czyli ci, którzy znaleźli się w todze wskutek serii zbiegów okoliczności. Ci myślą: im większy dym, tym więcej możliwości. Oni nie mieliby nic przeciwko sugestiom telefonicznym ani teraz, ani w przyszłości. „No co? Co dwie głowy to nie jedna”.

Wyobraźmy sobie, że hipotetyczne badania przyniosły jeszcze jeden wniosek. Otóż w ramach każdej kategorii sędziów można wypatrzeć trzy podkategorie ekonomiczne: rodzice, czyli sędziowie mający rodzinę na utrzymaniu, czasem z kredytem, finansowo free, czyli sędziowie, którzy nie muszą pracować, bo utrzymanie zapewnia małżonek – biznesman lub bizneswoman – albo muszą pracować, ale mają gdzie, bo kancelaria na nich czeka i mogą tam zacząć od zaraz, po krótkim urlopie. No i trzeci: free as angels – wolni jak anioły. To sędziowie, którzy nie mają rodziny, mają za to oszczędności, wiele nie potrzebują i od wejścia do zawodu sędziego mają jedno założenie: jeśli ktoś będzie nastawał na ich niezawisłość, to zawiną kiecą (lub nogawkami spodni) i kupią bęben, z którym zrobią sobie rundkę przez festiwale świata, dając improwizowane koncerty. Lub pojadą do Argentyny, zostaną gauchos i będą pasać bydło na pampie. Pierwszymi gauchos (słowo to oznaczało kiedyś sieroty) byli potomkowie przybyszów z Hiszpanii i indiańskich kobiet. Wyłapane i oswojone konie służyły im do zaganiania bydła. Nie mieli większych potrzeb, a często poza koniem, siodłem i nożem nie posiadali nic (Jacek Walczak, „Gauchos z Argentyny”, „Puls”, miesięcznik okręgowej izby lekarskiej w Warszawie, www.oil.org.pl).

W gazecie pisali, że...

No i wyobraźmy sobie teraz, że sędziowie tych kategorii i podkategorii robią przegląd aktualnej prasy. Nie wiemy której, więc weźmy coś z dwóch różnych półek: „Politykę” i „wSieci”. Czytają:

„Mianowani przez ministra prezesi będą mogli manipulować składami tak, by sprawy ważne dla władzy trafiały do odpowiednich sędziów. Sprawy mają być, co prawda, przydzielane losowo, ale jak – to określi minister sprawiedliwości w rozporządzeniu” (Ewa Siedlecka, „PiSądy”, „Polityka” 2017 nr 29, s. 13).

„Reformy sądownictwa (aktualne – przyp. aut.) są tylko łagodnym cofnięciem trzeciej władzy na jej miejsce. Z pozycji superwładzy. Z pozycji obrończy klasy próżniaczej i samej siebie” (Stanisław Janecki, „Bunt nadzwyczajnej kasty”, „wSieci” nr 29, s. 20).

„Gdyby ważna dla władzy sprawa trafiała do »niewłaściwego« sędziego, prezes sądu mógłby przenieść go, bez jego zgody, do wydziału rejestrowego, a sprawę dać sędziemu »dyżurnemu«.” (Ewa Siedlecka, op. cit.).

„Sądy mają wciąż wyższe zaufanie społeczne niż Sejm. A obywatele od piątku spontanicznie demonstrowali dniem i nocą pod Sejmem, w obronie niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Oczywiście Ci obywatele, których nie przekonuje, że partyjni sędziowie będą sprawiedliwsi i bardziej bezstronni niż sędziowie niezawiśli” (Ewa Siedlecka, op. cit., s. 14).


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (10)

  • M(2017-08-06 10:04) Zgłoś naruszenie 1214

    Jeżeli miałbym napisać, jacy są sędziowie, napisałbym, w oparciu o swoje bogate doświadczenie, że sędziowie są ludźmi o niskiej kulturze osobistej. Dlaczego tak uważam? Po pierwsze, pokrzykują na strony (w ogóle okazują emocje). Po drugie, pokazują, w jakiej są komitywie z niektórymi pełnomocnikami. Po trzecie, cytują wulgaryzmy na sali sądowej. Domeną sądów wyższych instancji jest pouczanie, czasami wygląda to śmiesznie, czasami bowiem są to sądy, w miejscowości których jest jedna biblioteka publiczna. No chyba, że wychodzą z założenia, że na komputerowe programy prawnicze nie ma mocnych, świadczy to o wąskich horyzontach. Jeszcze jedno. Uzasadnienia są tworzone na zasadzie kopiuj-wklej. Domena wydziałów pracy i ubezpieczeń społecznych. Wszystko za fasada procedury, sa terminy, trzeba czekać na uzasadnienie. P.S. SN nie zrobił nic, żeby te patologie wyeliminować.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • kawa(2017-08-06 09:09) Zgłoś naruszenie 61

    Poniosłooo autorkę ..., mocno poniosło , a nawet rzuciło trochę i sponiewierało .

    Odpowiedz
  • video(2017-08-06 13:54) Zgłoś naruszenie 67

    Ja bym powiedział, że pod względem liczby zdeklasowali by ich "bezczelsi" i "bufonsi".

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2017-08-06 09:22) Zgłoś naruszenie 42

    G. prawda .

    Odpowiedz
  • olo(2017-08-06 10:47) Zgłoś naruszenie 44

    A co jeśli takich jak Carramba jest 90%? a normalsów 3%?

    Odpowiedz
  • cóż..(2017-08-06 10:57) Zgłoś naruszenie 46

    Żurek: Możliwość przenoszenia sędziów nie jest gwarancją ich niezawisłości » czyli jednak nie są ...."niezawiśli"

    Odpowiedz
  • i(2017-08-07 08:00) Zgłoś naruszenie 20

    mnie ciekawi dlaczego ,tylko sie pisze ,a dalej trwa to samo ,co do dyrektorow sądow to będzie tak samo ,jak z dyrektorami z ZUS pisalo pisało i sie zostało na tym dalej stanowisku ,papier wszystko przyjmie ,a lud przeczyta bzdury ,,prawa są a oni robią co chcą

    Odpowiedz
  • Marek(2017-08-07 10:17) Zgłoś naruszenie 25

    Sędziowie żyją na koszt podatników - więc to podatnicy powinni ich wybierać. A jak się sędzią to nie podoba, to niech sobie znajdą inne społeczeństwo....

    Odpowiedz
  • i(2017-08-07 08:00) Zgłoś naruszenie 00

    mnie ciekawi dlaczego ,tylko sie pisze ,a dalej trwa to samo ,co do dyrektorow sądow to będzie tak samo ,jak z dyrektorami z ZUS pisalo pisało i sie zostało na tym dalej stanowisku ,papier wszystko przyjmie ,a lud przeczyta bzdury ,,prawa są a oni robią co chcą

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama