Dotychczas Trybunał w Strasburgu nie zajmował się sprawami dotyczącymi odpowiedzialności za treści internetowe zamieszczane przez internautów, będziemy więc mieli do czynienia z precedensowym rozstrzygnięciem. W podobnej, chociaż dotyczącej filtrowania plików wrzucanych do sieci sprawie wypowiedział się już z kolei Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Uznał on, że serwis społecznościowy nie ma obowiązku monitorowania, czy jego użytkownicy nie umieszczają w nim pirackich plików z muzyką i filmami (sygn. akt C-360/10).
Wydawać by się mogło, że przepisy są oczywiste. Art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. z 2002 r. nr 144, poz. 1204) mówi wprost, że administrator serwisu internetowego nie odpowiada za treści umieszczone przez internautów do momentu, aż ktoś nie powiadomi go, że łamią one prawo.
Trudno sobie wyobrazić, by duże portale takie jak Onet czy WP sprawdzały dziennie dziesiątki tysięcy pojawiających się na nich komentarzy. Ale i zwykły bloger nie mógłby robić nic innego, gdyby chciał na bieżąco kontrolować, co wypisują na jego stronie użytkownicy.