statystyki

Kryszkiewicz: Jakie są sądy według ministerstwa? Zależy, do kogo mówi

autor: Małgorzata Kryszkiewicz11.12.2018, 11:00; Aktualizacja: 11.12.2018, 11:01
Małgorzata Kryszkiewicz, redaktor Dziennika Gazety Prawnej

Małgorzata Kryszkiewicz, redaktor Dziennika Gazety Prawnejźródło: Dziennik Gazeta Prawna
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Ministerstwo Sprawiedliwości rozesłało do mediów komunikat mający być podsumowaniem trzech lat tzw. dobrej zmiany w sądownictwie. Po jego przeczytaniu człowiek wprost marzy, aby ktoś go pozwał lub przynajmniej sąd wezwał go na świadka, by na własne oczy przekonać się o tych wszystkich cudach, jakich udało się dokonać Zbigniewowi Ziobrze i spółce.

Być może i ja oddałabym się tym fantazjom, gdyby nie to, że zaledwie miesiąc wcześniej natknęłam się na notatkę sporządzoną przez osobę ze ścisłego kierownictwa resortu. Co więcej, złośliwie przybliżyłam jej treść czytelnikom DGP. Chodzi o odpowiedź, jakiej na interpelację jednego z posłów udzielił Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości. Otóż z dokumentu tego wyłania się nieco inny obraz sądowej rzeczywistości niż ten, który kierownictwo resortu próbowało wyczarować podczas zeszłotygodniowej konferencji prasowej. Zderzenie treści tych dwóch pism daje wprost piorunujące wrażenie. A wniosek jest taki, że komunikat przesłany dziennikarzom jest pełen niedomówień i manipulacji.

Największej dokonano we fragmencie o rzekomym „skróceniu postępowań sądowych nawet o ponad pół roku”. Z komunikatu dowiadujemy się przede wszystkim, że „aż 7 miesięcy krócej wyniósł w trzecim kwartale 2018 roku średni czas rozpatrywania wnoszonych przez inspektorów pracy spraw o ustalenie stosunku pracy w porównaniu do okresu sprzed reformy, a więc 2016 roku”. Powiedzieć, że w ten sposób resort opisał rzeczywistość sądową w sposób fragmentaryczny, to nie powiedzieć nic. Nie od dziś przecież wiadomo, że prawdziwym problemem polskiego sądownictwa – i to od wielu już lat – nie są sprawy pracownicze, lecz cywilne, w tym gospodarcze. To do wydziałów cywilnych wpływa bowiem rok w rok najwięcej spraw. I to tam są największe zatory. O tym jednak resort sprawiedliwości, przynajmniej w komunikacie skierowanym do dziennikarzy, przezornie milczy.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • dsf(2018-12-14 15:38) Zgłoś naruszenie 11

    W PRL jak ludzie się buntowali z powodu podwyżek cen żywności to władza mówiła, że lokomotywy potaniały. Nic nowego pod słońcem.

    Odpowiedz
  • Bert(2018-12-16 19:10) Zgłoś naruszenie 10

    W sądach tylko opcja "0". Po majowych wyborach do PE i listopadowych przyjdzie czas żeby z tym postkomunistycznym polskim wstydem zrobić wreszcie porządek.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane