„Eksces orzeczniczy” – o takie zdarzenie podejrzewa łódzką sędzię Ewę Maciejewską rzecznik dyscyplinarny sędziów.
– Choć potocznie takiego zwrotu się używa, językowi prawniczemu nie jest ono jednak znane. To absurd – komentuje Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
Sędzia Maciejewska jest autorką pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) dotyczących m.in. nowego modelu postępowania dyscyplinarnego i sposobu powoływania Krajowej Rady Sądownictwa. Skłoniło to rzecznika dyscyplinarnego do wezwania sędzi do złożenia pisemnego oświadczenia. Ma ono dotyczyć „możliwego ekscesu orzeczniczego polegającego na spowodowaniu zwrócenia się przez Sąd Okręgowy w Łodzi z pytaniem prejudycjalnym wbrew warunkom z art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej”.
Reklama
– To pokazuje, że obecny rzecznik dyscyplinarny robi dokładnie to, czego oczekuje minister sprawiedliwości – stwierdza Krystian Markiewicz.
Przypomina, że Zbigniew Ziobro w połowie października br. złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie zgodności z polską konstytucją właśnie art. 267 unijnego traktatu. Pozwala on sądom zwracać się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi, jednak zdaniem resortu sprawiedliwości nie mogą one dotyczyć sądownictwa.
Wezwanie skierowane do sędzi Maciejewskiej budzi kontrowersje także dlatego, że co do zasady kwestii orzeczniczych nie należy rozważać w ramach postępowań dyscyplinarnych. Są one weryfikowane w ramach nadzoru instancyjnego.
– To są standardy, o których rzecznicy już od dawna nie pamiętają – uważa prezes Iustitii.
Zaznacza, że mogą się oczywiście zdarzyć przypadki, kiedy sędzia poniesie odpowiedzialność dyscyplinarną za swoje orzeczenie. Jest to jednak możliwe tylko wtedy, gdy mamy do czynienia z tak ewidentnym przypadkiem jak np. wymierzenie skazanemu kary nieznanej kodeksowi karnemu.
– To jednak zupełnie inna sytuacja niż skorzystanie przez sędziego ze standardowego instrumentu prawnego, jakim jest pytanie prejudycjalne – zaznacza Markiewicz.
To nie pierwsza decyzja rzecznika dyscyplinarnego, która wzbudza kontrowersje. Pod koniec października głośno było o piśmie, jakie od zastępcy rzecznika otrzymał sędzia Arkadiusz Krupa. Został wezwany do złożenia wyjaśnień w postępowaniu, które toczy się w związku z jego udziałem w festiwalu Pol’and’ Rock, gdzie ubrany w togę i łańcuch z orłem brał udział w symulacji rozprawy.