- Narracja związana z jedną działką w Warszawie może być wykorzystana przez kręgi polityczne do uderzenia w nasze adwokackie środowisko. A tym samym do obniżenia rangi argumentów palestry w batalii o kształt wymiaru sprawiedliwości - mówi Andrzej Zwara.
W listopadzie kończy pan kadencję prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej. Nie ma pan poczucia, że zostawia pan adwokaturę swoim następcom mocno pokiereszowaną wizerunkowo?
Wizerunek adwokatury to wyjątkowo skomplikowana kwestia. Podstawową powinnością każdego adwokata oraz adwokatury, jako środowiska, jest udzielanie pomocy potrzebującym w relacjach z państwem, a także strzeżenie podstawowych wartości. To sprawia, że co do zasady adwokatura poddawana jest wnikliwym ocenom, a w przestrzeni publicznej eksponowane są te elementy, które stwarzają podstawę do formułowania negatywnych ocen. Często wykorzystywane są instrumentalnie, bywają wyolbrzymiane. Spoglądając z perspektywy historycznej, można powiedzieć, że tak było zawsze. Adwokatura była wikłana w dziwne historie i narracje z różnorakich powodów. Obecna sytuacja z tego punktu widzenia niewiele różni się od pozostałych 98 lat. Z tą jedną różnicą, że dziś jest nas już ponad 20 tys. To ci wszyscy ludzie pracują na wizerunek środowiska. Zarówno w naszym, jak i w innych tak dużych środowiskach, mogą się zdarzać mniej przyjemne historie.
Czy zatem pana zdaniem tak mało przyjemne historie jak ta dotycząca Chmielnej 70 wpłynęły na zaufanie Polaków do palestry?
Z oceną sprawy dotyczącej działki przy ul. Chmielnej powstrzymajmy się, ponieważ to wymaga czasu. Poczekajmy na końcowe wnioski, bo wbrew medialnym doniesieniom okoliczności nie są takie jednoznaczne. Niemniej jednak jestem po spotkaniach z ruchami miejskimi i muszę powiedzieć, że z dużym optymizmem patrzę na współpracę z nimi. Widzę ogromny kredyt zaufania, którym te ruchy darzą adwokatów. Ich przedstawiciele szczerze mówią o bolączkach, jakie spotykają mieszkańców Warszawy. Adwokatura w sprawie reprywatyzacji ma i będzie miała wiele do zrobienia, szczególnie pod względem legislacyjnym. Na pewno zabierzemy w tym temacie głos, w imieniu społeczeństwa i obywateli.