Czy w mniejszych przetargach przedsiębiorstwa mogą podważać wybór zwycięskiej oferty? Urząd Zamówień Publicznych uważa, że tak, i składa skargę do sądu.
Od 2008 r. w przetargach poniżej tzw. progów unijnych przedsiębiorcy mogli składać odwołania w bardzo ograniczonym zakresie. Wolno im było bronić poprawności własnej oferty, ale kwestionować zwycięskiej już nie. Ograniczenia te wprowadzono pod pozorem walki z pieniactwem wykonawców, którzy mieli wnosić zarzuty tylko po to, by przeciągać przetargi.
Z uwagi na podniesienie wysokości wpisu, jaki musi opłacić składająca odwołanie firma (z 7,5 tys. zł do 20 tys. zł) ryzyko bezpodstawnych odwołań zostało mocno ograniczone. Mało która firma zaryzykuje utratę takich pieniędzy tylko po to, by dokuczyć urzędnikom. Z kolei ograniczenie możliwości wnoszenia odwołań w tańszych przetargach sprawiło, że zamawiający łatwiej mogli nimi manipulować. Przy czym nazywanie tych zamówień „tańszymi” to pewien eufemizm, ponieważ ich wartość przy robotach budowlanych może wynieść nawet 5,225 mln euro.