W definicji dokumentu zabrakło wyraźnego stwierdzenia, że sposób utrwalenia informacji musi umożliwiać jej zachowanie i odtworzenie - mówi w wywiadzie dla DGP Dr Aleksandra Pokropek, radca prawny w kancelarii Furtek Komosa Aleksandrowicz.
Czy nowelizację kodeksu cywilnego i kodeksu postępowania cywilnego, która weszła w życie 8 września, możemy uznać za udaną?
Trudno jest mi jednoznacznie ocenić tę reformę. Zmiany polegające choćby na wprowadzeniu do kodeksu cywilnego definicji dokumentu były oczekiwane i zasadniczo są słuszne. Jesteśmy na etapie informatyzacji i cyfryzacji obrotu, która w najbliższych latach będzie postępowała. Wydaje się jednak, że obrót prawny już jakiś czas temu poradził sobie z pewnymi zagadnieniami związanymi z nowymi technologiami i informatyzacją obrotu, i nowe regulacje, wbrew pozorom, mogą nie wpłynąć znacząco na dotychczasową praktykę. Zauważyć trzeba, że np. definicja dokumentu pojawiła się choćby w projekcie księgi pierwszej kodeksu cywilnego, który powstał kilka lat temu. Tymczasem definicja do kodeksu cywilnego została wprowadzona dopiero teraz. Z kolei nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego stwarza dopiero pewne ramy dla informatyzacji sądów, która nastąpi w przyszłości. Trudno jest mi ją więc oceniać na tym etapie. Dodatkowo, co trzeba uczciwie powiedzieć, wydaje się, że ustawodawca nie ustrzegł się pewnych niedociągnięć.