Już jutro (7 września br.) wejdą w życie nowe przepisy regulujące ruch dronów. Wprowadzają one jasne rozróżnienie między używaniem ich do celów rekreacyjnych i sportowych a użyciem w celach komercyjnych (zarobkowych). Próba porządkowania rynku nie dziwi: liczba tego typu obiektów na polskim niebie rośnie w olbrzymim tempie. Równie szybko rośnie też liczba przedsiębiorców wykorzystujących bezzałogowe statki powietrzne do celów zarobkowych. Coraz częściej sięgają po nie filmowcy, kartografowie, firmy ochroniarskie, architekci, geodeci, a nawet rolnicy czy firmy wykonujące zdjęcia ślubne.
Dla przedsiębiorców nowe rozporządzenie ministra infrastruktury i budownictwa z 8 sierpnia 2016 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wyłączenia zastosowania niektórych przepisów ustawy – Prawo lotnicze (Dz.U. z 2016 r. poz. 1317) oznacza nowe obowiązki i wymogi techniczne. Mogą one nadszarpnąć kieszeń biznesmenów. Przykładowo: latać można będzie tylko statkami wyposażonymi w system bezpieczeństwa FailSafe. Operator drona wykonującego komercyjny lot będzie zobowiązany do noszenia specjalnej kamizelki, a drony latające w nocy powinny mieć oświetlenie. Oprócz operatora w przypadku lotów na terenie miasta konieczna będzie obecność obserwatora drona.
Za nieprzestrzeganie przepisów grożą wysokie kary, łącznie z pozbawieniem wolności. Dotkliwą sankcją może być też strącenie drona przez służby porządkowe – jeśli nie przestrzega się przepisów. A taką możliwość wprowadza inna ustawa. Tyle że zdaniem ekspertów niektóre przepisy są mało klarowne i mogą powodować w praktyce problemy interpretacyjne. Tym samym w praktyce możliwe jest, że strącenia mogą być częstymi przypadkami.
● Obserwator konieczny do asystowania
Reklama
Zgodnie z rozdziałem 4 nowego rozporządzenia loty w mieście można wykonywać jedynie w zasięgu widoczności wzrokowej oraz w towarzystwie obserwatora. Ma on pomagać operatorowi w obserwacji przestrzeni powietrznej wokół drona, aby zapewnić bezpieczną odległość od innych statków powietrznych, przeszkód, osób, zwierząt lub mienia. Kontakt wzrokowy oznacza w tym wypadku utrzymywanie drona w polu widzenia bez korzystania z przyrządów optycznych (jak np. lornetka).

Reklama
Marta Chylińska z wydziału spraw zagranicznych i mediów Urzędu Lotnictwa Cywilnego informuje, że regulacje nie określają specjalnych wymagań dla osób pełniących funkcję obserwatora. Nie musi on zatem mieć świadectwa kwalifikacji, gdyż pełni jedynie rolę pomocniczą. Doktor Łukasz Goździaszek, adiunkt na Uniwersytecie Wrocławskim, rekomenduje jednak, by taka osoba miała faktyczną wiedzę o zasadach wykonywania lotów, podobną jak operator. – Rolą obserwatora jako pomocnika operatora drona nie jest bowiem tylko patrzenie na drona w celu zapobiegnięciu kolizji, ale też obserwacja przestrzegania warunków lotu, ponieważ tylko wtedy jest on bezpieczny – przekonuje dr Goździaszek.
● Gdzie latać i jak
Dotychczas można było używać jedynie statków bezzałogowych o masie do 25 kg. Nowe przepisy zezwoliły na wykorzystanie dronów ważących do 150 kg. Należy jednak wiedzieć, że jeżeli przedsiębiorca chciałby wykonywać loty w odległości mniejszej niż 6 kilometrów od granicy lotniska, może posiadać sprzęt ważący maksymalnie 25 kg. Wynika to z przepisów rozporządzenia wykonawczego Komisji (UE) nr 2016/1185 z 20 lipca 2016 r. zmieniającego rozporządzenie wykonawcze (UE) nr 923/2012 w zakresie aktualizacji i uzupełnienia wspólnych zasad w odniesieniu do przepisów lotniczych i operacyjnych dotyczących służb i procedur żeglugi powietrznej (część C SERA) i uchylające rozporządzenie (WE) nr 730/2006 (Dz.Urz. UE z 2016 r. L 196, s. 3), które weszły w życie 18 sierpnia 2016 r.
Jeżeli chodzi o loty w mieście, to można je wykonywać w odległości 100 m od skupisk ludności i budynków oraz 30 m od pojedynczych osób i mienia (np. samochodu). Operator bądź obserwator musi zawsze utrzymywać stały kontakt wzrokowy z dronem bez użycia przyrządów optycznych. A zatem zakazane jest latanie między budynkami, jeżeli dron znika z pola widzenia zarówno operatora, jak i obserwatora.
● Wymagane oznaczenia i kosztowne technologie
Przepisy w rozdziale 5 nowego rozporządzenia wymagają, by statek bezzałogowy był wyposażony w system bezpieczeństwa FailSafe. Opisywana technologia zabezpiecza statek przed przypadkowymi ruchami w przypadku zaniku lub zakłóceniach sygnału z urządzenia sterującego. Przedsiębiorca powinien zatem przed zakupem sprawdzić, czy na pewno dron jest w niego wyposażony.
– Nowe prawo określa, że system FailSafe powinien zostać zaprogramowany w sposób zgodny z zaleceniami profilaktycznymi prezesa Urze?du Lotnictwa Cywilnego – mówi dr Łukasz Goździaszek. Ale to nie wszystko. Drony muszą być także oznaczone poprzez umieszczenie na nich tabliczki identyfikacyjnej zawierającej nazwę właściciela, a sam operator musi być ubrany w kamizelkę ostrzegawczą. Jeśli natomiast przedsiębiorca chciałby wykonywać loty w nocy (rozumianej jako czas między 30 minut po zachodzie słońca a 30 minut przed jego wschodem), musi wyposażyć swój statek w odpowiednie oświetlenie.
– Emisja światła ma być dookólna oraz widoczna z góry i z dołu – tłumaczy dr Goździaszek. I dodaje, że przepisy nie określają jednak, jaki ma być zasięg tej widoczności ani czy dotyczy on obserwacji operatora czy również osób trzecich.
● Komercyjnie – tylko z licencją
Rośnie katalog wymagań, jakie powinna spełniać firma, która posługuje się dronami w ramach działalności. Warto przypomnieć, że operator drona używanego w celach komercyjnych musi mieć świadectwo kwalifikacji (uzyskane po zdanym egzaminie teoretycznym i praktycznym), które wydaje Urząd Lotnictwa Cywilnego. Wymóg ten został ustanowiony już wcześniej w art. 95 ust. 2 pkt 5a ustawy z 3 lipca 2002 r. – Prawo lotnicze (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 933 ze zm.), szczegółowe zasady uzyskiwania opisywanego dokumentu zawarto zaś w rozporządzeniu ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z 3 czerwca 2013 r. w sprawie świadectw kwalifikacji (Dz.U. poz. 664).
Ale uwaga! Osoby, które nawet za darmo przekazują materiał firmie, która użyje go do własnych celów, np. reklamowych, można kwalifikować jako operatorów dronów wykonujących loty „inne niż sportowe i rekreacyjne”. Może się zatem okazać, że podczas kontroli sprawdzane będzie również, czy osoba, która takie materiały udostępniła, ma odpowiednią licencję. A za brak licencji grozi wysoka kara (więcej o karach w kolejnej ramce).
● Strącenie: szeroka definicja utrudni dochodzenie roszczeń
Największym problemem dla przedsiębiorców może się jednak w praktyce okazać inna ustawa – z 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych (Dz.U. z 2016 r. poz. 904), która weszła w życie w lipcu. Wprowadziła ona do prawa lotniczego nowy art. 126a, którego ust. 1 stanowi, że bezzałogowy statek powietrzny, w tym model latający, może zostać zestrzelony, unieruchomiony bądź przejęty przez wyznaczone do tego służby bezpieczeństwa, jeśli przebieg lotu lub działanie obiektu:
a) zagraża życiu lub zdrowiu osób,
b) stwarza zagrożenie dla chronionych obiektów, urządzeń lub obszarów,
c) zakłóca przebieg imprezy masowej,
d) stwarza uzasadnione podejrzenie, że może zostać użyty jako środek ataku terrorystycznego. A – jak wiadomo – definicja tego ostatniego jest bardzo szeroka i w praktyce dron może być zniszczony przez służby, a przedsiębiorca nie będzie mógł mieć z tego tytułu żadnych roszczeń! Podobnie dron może zostać zestrzelony, jeżeli np. wykonuje lot w przestrzeni powietrznej w części, w której wprowadzono ograniczenia lub zakaz lotów. Przepis ten wszedł w życie 2 lipca br.
● Jakie grożą kary
Za bezpieczne wykonywanie operacji lotniczych co do zasady odpowiada operator drona. Nie może on się zatem tłumaczyć, że ewentualny wypadek został spowodowany przez nieprawidłowe informacje przekazywane przez obserwatora statku. Jedynym wyjątkiem jest odpowiedzialność za zakłócanie spokoju lub porządku publicznego – za te zarzuty odpowiadają wspólnie operator i obserwator.
Sankcje mogą być różne w zależności od kwalifikacji czynu, której dokonuje odpowiedni organ (prokuratura lub policja).
Zgodnie z art. 212 ust. 1 pkt 1 prawa lotniczego osobie, która wykonując lot przy użyciu statku powietrznego, narusza przepisy dotyczące ruchu lotniczego obowiązujące w obszarze, w którym lot się odbywa, grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat.
Jeżeli chodzi o odpowiedzialność karną, to w art. 174 par. 1 ustawy z 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1137 ze zm.) czytamy, że za sprowadzenie bezpośredniego zagrożenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. W przypadku gdy sprawca działał nieumyślnie – pozbawienie wolności do lat 3.
Latanie bez odpowiednich uprawnień bądź niezgodnie z wymogami technicznymi może zaś – zgodnie z art. 211 ust. 1 pkt 5 prawa lotniczego - skutkować grzywną, karą ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku.