PROBLEM: Zakaz latania dronami o masie powyżej 0,6 kg w odległości mniejszej niż 100 m od granic zabudowy i mniejszej niż 30 m od osób, pojazdów i budynków, obowiązkowe szkolenia dla operatorów – to tylko niektóre propozycje zawarte w projektach rozporządzeń, nad którymi pracuje Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju.
Reklama
Obecnie kończą się prace nad nowelami: rozporządzenia ministra transportu z 26 marca 2013 r. w sprawie wyłączenia zastosowania niektórych przepisów ustawy – Prawo lotnicze do niektórych rodzajów statków powietrznych oraz określenia warunków i wymagań dotyczących używania tych statków (Dz.U. nr 2013 poz. 440) oraz rozporządzenia ministra transportu z 3 czerwca 2013 r. w sprawie świadectw kwalifikacji (Dz.U. z 2013 r. poz. 664).
Z założenia nowe przepisy mają ułatwić konsumentom użytkowanie małych statków powietrznych, a firmom stosującym je w działalności – zapewnić wsparcie w rozwoju innowacyjnych rozwiązań biznesowych. Marta Chylińska, rzecznik prasowy wydziału spraw zagranicznych i mediów Biura Prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego, informuje, że rozporządzenia przeszły już uzgodnienia międzyresortowe. Poniżej przedstawiamy najważniejsze zmiany.
Na jakie zmiany w prawie powinni się przygotować przedsiębiorcy wykorzystujący komercyjnie drony?
● Podniesiony zostanie limit maksymalnej masy startowej modeli latających oraz bezzałogowych statków powietrznych używanych jedynie w zasięgu widoczności wzrokowej operatora VLOS do 150 kg (z obecnych 25 kg). Umożliwi to firmom korzystanie z bardziej zaawansowanych technicznie i większych dronów.
● Uproszczono procedury lotów modelami i bezzałogowymi statkami powietrznymi o masie nie większej niż 25 kg. Zmiany uwzględniają specyfikę techniczną maszyn i rodzaj lotów, które się nimi wykonuje.
● Wprowadzono rozróżnienia między bezzałogowymi statkami powietrznymi używanymi rekreacyjnie lub sportowo (modelami latającymi) a bezzałogowymi statkami powietrznymi używanymi do celów związanych np. z prowadzeniem działalności gospodarczej.
● Operatorzy posługujący się bezzałogowymi statkami powietrznymi w celach innych niż tylko rekreacyjne (a więc używanymi również do działalności gospodarczej) będą musieli przejść obowiązkowe szkolenia.
● Operator lub obserwator będzie miał obowiązek utrzymywać bezpośredni kontakt wzrokowy z modelem latającym w celu określenia jego położenia względem operatora i w przestrzeni powietrznej oraz zapewnienia bezpiecznej odległości od innych statków powietrznych, przeszkód, osób, zwierząt lub mienia.
● Określono minimalne odległości od osób i zabudowy, w jakich mogą być realizowane loty. Na przykład pilot drona o masie powyżej 0,6 kg będzie miał obowiązek zachować odległość poziomą nie mniejszą niż 100 m od granic zabudowy miejscowości, miast, osiedli lub od zgromadzeń osób i nie mniejszą niż 30 m od osób, pojazdów, obiektów budowlanych niebędących w jego dyspozycji lub pod jego kontrolą.
Boom na komercyjne zastosowanie
Rynek dronów w Polsce – mimo że młody – rozwija się dynamicznie. Coraz częściej wykorzystują je komercyjnie również przedsiębiorcy. – Maszynami interesują się już nie tylko amatorzy, lecz także poważne spółki – mówi Sławomir Kosieliński, prezes Instytutu Mikromakro.
Resort infrastruktury szacuje, że jest już ok. 800 podmiotów wykonujących operacje lotnicze z wykorzystaniem bezzałogowych statków w ramach oferowanych usług, ale – jak zaznacza – liczba takich firm szybko rośnie. Do swej działalności, oprócz fotografów weselnych, wykorzystują je także geodeci, spółki energetyczne oraz rolnicy.
Legislacja próbuje dotrzymać kroku dynamicznemu rozwojowi rynku. ULC informuje, że trwają już prace nad kolejnym projektem rozporządzenia – tym razem regulującego zasady wykonywania lotów poza zasięgiem wzroku osoby sterującej dronem.
Drony dźwignią handlu
W Polsce rynek dronów jest prężny. Sławomir Kosieliński zwraca uwagę, że maszynami interesują się już nie tylko amatorzy, lecz także poważne spółki. Zgodnie z danymi z początku listopada 2015 r. świadectwa kwalifikacji operatora bezzałogowego statku powietrznego (tzw. UAVO), wydawane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego, uzyskało ok. 1700 osób.
Lataj zgodnie z paragrafem
Jak zauważa ULC, poruszanie się poza polem widzenia, ze względów bezpieczeństwa, możliwe jest jedynie w wydzielonej do tego celu przestrzeni powietrznej. Nie można latać np. w strefie kontrolowanej lotniska, chyba że uzyska się zgodę Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej.
Operator musi zapewnić bezpieczne wykonywanie lotu, by dron nie stwarzał zagrożenia dla osób, mienia lub innych użytkowników przestrzeni powietrznej. Żeby wykonywać przeloty w sposób inny niż rekreacyjny i sportowy (modelem latającym), należy mieć świadectwo kwalifikacji, czyli dokument potwierdzający, że operator potrafi w sposób bezpieczny sterować takim urządzeniem, a także przedstawić specjalne badania lekarskie oraz ubezpieczenie. Wszystkie loty związane ze świadczeniem usług, takich jak np. wykonywanie zdjęć czy kręcenie filmów, oraz w innych gałęziach działalności gospodarczej (dla BSL) wciąż wymagają posiadania świadectwa kwalifikacji wydawanego przez prezesa ULC po zdaniu państwowego egzaminu praktycznego i teoretycznego.
Tomasz Prost, radca prawny, associate w Zespole Lotnictwo, Obronność i Bezpieczeństwo Bird & Bird Maciej Gawroński sp.k., zwraca uwagę, że poza świadectwem kwalifikacji przy użytkowaniu drona potrzebne są też nierzadko dodatkowe zgody i formalności. – Aby polatać w granicach administracyjnych m.st. Warszawy, należy np. wystąpić o stosowną zgodę do prezydenta miasta i prezesa ULC oraz wnieść na rachunek ULC opłatę lotniczą w wysokości 800 zł. Co więcej, po uzyskaniu stosownych zezwoleń należy jeszcze złożyć plan lotu do PAŻP. Ciekawostką jest, że np. w strefie ROL 48m, czyli w ścisłym centrum stolicy, którą zarządza Biuro Ochrony Rządu, dodatkowo zgody na lot wydaje szef BOR. Z tymi obostrzeniami muszą się liczyć przedsiębiorcy, którzy we własnym zakresie lub na zasadzie podwykonawstwa zlecą innym firmom zebranie informacji. Mowa tu np. o inspekcji elewacji budynków, aktualizacji ortofotomap, zdjęć sytuacyjnych z dużych wysokości.
Operatorów zastąpią analitycy komputerowi
Sławomir Kosieliński zwraca uwagę, że równocześnie z powstającym rynkiem innowacyjnych rozwiązań w firmach z użyciem dronów kształtuje się też rynek pracowniczy. W końcu ktoś musi taką maszyną operować. – Już niedługo drony staną się w pełni autonomiczne, będą wykonywać program po wciśnięciu przycisku, jak zaprogramowane roboty. Osoby, które teraz inwestują w naukę i świadectwa kwalifikacji, robią to dla swojego hobby i z szacunku do prawa, ale w perspektywie nie jest to przyszłościowa inwestycja. Będzie taką, jeżeli zainteresowana osoba wykaże również kompetencje w analizie obrazu i interpretacji danych – zauważa prezes Instytutu Mikromakro.
Unia szykuje kolejne zmiany
Instytucje unijne dążą do stworzenia systemu jednolitych, ogólnoeuropejskich norm dotyczących użytkowania dronów. – Docelowo mają dać maszynom dostęp do niewydzielonej, powszechnie dostępnej przestrzeni powietrznej, podobny do tego, z jakiego korzystają maszyny załogowe – mówi Maciej Zych, aplikant adwokacki, praktyk prawa lotniczego kancelarii Wardyński i Wspólnicy.
W lipcu 2015 r. Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) opublikowała dokument z propozycją zmian, wskazujący wiele zasad, które powinna uwzględnić wspólnotowa regulacja. Agencja proponuje podział operacji z wykorzystaniem dronów na trzy kategorie: 1) otwartą (open) – loty w zasięgu wzroku operatora wykonywane dronami o masie do 25 kg i na wysokości nie większej niż 150 m, 2) szczególną (specific) – operacje, które wykraczają poza kryteria grupy otwartej; operator miałby obowiązek dokonania oceny istniejącego ryzyka i opracowania środków zaradczych, ujętych w podręczniku operacyjnym, 3) regulowaną (certified), która dotyczyłaby działalności bardzo zbliżonej do tej wykonywanej obecnie przez duże załogowe statki powietrzne. Projekt został poddany pod konsultacje społeczne, które zakończyły się we wrześniu 2015 r.
– Rok 2016 może okazać się przełomowy dla użytkowników dronów, gdyż zostanie stworzony zalążek wspólnej europejskiej (a zatem i polskiej) regulacji dotyczącej bezzałogowych statków powietrznych. Należy jednak pamiętać, że na obecnym etapie stworzone mają zostać reguły tylko dla kategorii otwartej, która najprawdopodobniej nie obejmie użycia większych dronów. Na zmiany w tym zakresie trzeba będzie poczekać dłużej – dodaje Maciej Zych.
Pieniądze na badania i rozwój dla firm
Narodowe Centrum Badan i Rozwoju rok temu zdecydowało, że jeżeli przedstawiciele rynku dronowego wskażą grupę docelowych odbiorców na cele biznesowe, to zdecyduje się przeprowadzić prace badawczo-rozwojowe dotyczące wykorzystania dronów. Na ten cel przeznaczyło 400 ml zł. Według Instytutu Mikromakro wdrożeniami dronów zainteresowane są: Gaz-System SA, spółki elektroenergetyczne poziomu centralnego oraz spółki operacyjne poszczególnych koncernów energetycznych zarządzających sieciami średniego i niskiego napięcia. Ponadto również porty morskie i przedsiębiorstwo PKP Cargo szukają sposobu na monitorowanie swojej infrastruktury i towarów. Należy też wspomnieć o informatykach, geodetach, architektach oraz rolnikach i dużych przedsiębiorstwach rolnych zajmujących się rolnictwem precyzyjnym. Ci ostatni sporządzają np. ortofotomapy działek na dopłaty bezpośrednie czy za pośrednictwem teledetekcji określają poziom nawożenia.
Jakie kryteria stosować przy wyborze usług dronami
1. Sprzęt wykorzystywany do usługi nie powinien być jednostkowym egzemplarzem. Lepiej jeżeli usługodawca korzysta ze sprzętu producenta, który może się pochwalić już kilkoma przetestowanymi realizacjami.
2. Usługodawca powinien mieć doświadczenie, warto sprawdzić referencje i już wykonane realizacje podobnych usług.
3. Niezbędnym elementem postępowania/konkursu powinien być lot testowy w terenie.
4. Należy wymagać od operatora licencji pilota na statek powietrzny takiej klasy (masy startowej), jakim będzie realizowane zlecenie.
5. Warto wymusić na zleceniobiorcy pisemne oświadczenie o realizowaniu zlecenia z dala (w odległości kilkuset, najlepiej minimum 500 m) od dużych skupisk ludzkich, ruchliwych tras komunikacyjnych lub innych potencjalnie niebezpiecznych miejsc, gdzie upadek statku powietrznego mógłby się skończyć tragicznie. To na pewno wpłynie pozytywnie na poziom bezpieczeństwa realizacji zlecenia. Jeśli nie jest to możliwe – lepiej zrezygnować z usługi.
Radził Karol Juszczyk , ekspert Fundacji Instytut Mikromakro
Tekst powstał m.in. na podstawie raportu dotyczącego rynku dronów, przygotowanego na zlecenie Instytutu Mikromakro.