Walka z nieuczciwymi akcjonariuszami, którzy piorą pieniądze – taki cel przyświeca projektowi nowelizacji kodeksu spółek handlowych, nad którym pracuje rząd. Proponowane jest m.in. stworzenie bazy zawierającej informacje o akcjonariuszach.
ikona lupy />
Pralnia do zamknięcia / Dziennik Gazeta Prawna

– Będzie to wymagało wyważenia kolidujących ze sobą wartości: przejrzystości (jako celu publicznoprawnego) i ochrony danych osobowych (jako wartości konstytucyjnej indywidualnych akcjonariuszy) – uważa dr hab. Arkadiusz Radwan, prezes Instytutu Allerhanda.

Rejestrem zarządzać będą prawdopodobnie podmioty uprawnione do prowadzenia rachunków maklerskich. Prócz nich dostęp do informacji o akcjonariuszach zyskają banki i Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych.

Rząd twierdzi, że nowe narzędzie pomoże mu w walce z praniem brudnych pieniędzy. Ale udziałowcy obawiają się, że na tym jego rola się nie skończy. – Wystarczy, że baza trafi w ręce fiskusa. Potem, zgodnie z zasadą, że gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą, zacznie się polowanie na akcjonariuszy – ostrzega wiceprezes niedużej spółki

Resort sprawiedliwości przyznaje, że w prawie spółek funkcjonuje wiele patologii. Niektóre z nich ułatwiają wręcz działalność przestępczą. Dowód? W raportach dotyczących transparentności na rynku kapitałowym znajdujemy się w niezbyt chlubnym towarzystwie. W prestiżowym opracowaniu Global Financial Integrity Polska jest wymieniana w jednym rzędzie z Chinami, Malezją, Indiami, Rosją, Białorusią, Nigerią i Irakiem. Jest więc nad czym pracować.
Minister Zbigniew Ziobro chce większej transparentności na rynku kapitałowym, a co za tym idzie – poprawienia bytu wszystkich uczciwych podmiotów. Co proponuje resort?
Pierwszym krokiem ma być wprowadzenie obligatoryjnej dematerializacji (zmiany formy akcji z papierowej na zapis w systemie teleinformatycznym) akcji na okaziciela. Powód jest prozaiczny. Obowiązująca w Polsce konstrukcja akcji na okaziciela w spółkach niepublicznych powoduje, że jesteśmy zaliczani do państw wysokiego ryzyka. Czyli takich, które nie gwarantują wymiany informacji podatkowych o posiadaczach akcji na okaziciela z powodu braku możliwości ich identyfikacji.
Resort chce jednak akcjonariuszom pozostawić pewien wybór. Ci, którzy wolą czuć walor w ręku, będą mogli pozostawić akcje w postaci dokumentowej. Warunkiem będzie jednak przekształcenie ich na akcje imienne.
Z tymi zmianami będzie się wiązała konieczność stworzenia rejestru akcjonariuszy, w którym ujawniane będzie przysługiwanie praw z akcji niemających formy dokumentu. I w praktyce właśnie ten trzeci element reformy będzie kluczowy. Dotarcie do akcjonariuszy przez organy publiczne będzie bowiem szalenie proste, a nie tak jak dotychczas – w przypadku akcji na okaziciela – niemal niemożliwe.
Bez wątpienia zyska więc państwo. Uzyskanie szerokiego dostępu do danych akcjonariuszy to atut w walce z wszelkimi nadużyciami, nie tylko związanymi z praniem pieniędzy. Ale jak przekonuje Wioletta Olszewska z resortu sprawiedliwości, korzyści z prostej identyfikacji osób uprawnionych z akcji odniosą też spółki. Najbardziej oczywista to koniec problemów z drukowaniem, przechowywaniem oraz transportowaniem dokumentów akcji.
Kluczowa pod względem korzyści dla przedsiębiorców wydaje się prostsza identyfikacja akcjonariusza. Wielokrotnie na łamach DGP opisywaliśmy spory korporacyjne, gdy podczas walnych zgromadzeń pojawiała się trudność w ustaleniu, kto ma prawo głosu, a kto go nie posiada. Zapis w rejestrze powinien te wątpliwości rozwiać.
Prostsze będzie spełnianie świadczeń przez spółkę na rzecz akcjonariuszy. Do wypłaty dywidendy wystarczy kilka kliknięć w systemie.
Eksperci przyznają, że pomysł resortu sprawiedliwości jest interesujący i jakaś forma nowelizacji obecnie obowiązujących regulacji jest niezbędna. Żeby dojść do takiego wniosku, wystarczy rzut oka na najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący funkcjonowania systemu przeciwdziałania praniu pieniędzy. Kontrolerzy sformułowali wiele zastrzeżeń. Kluczowym wnioskiem było stwierdzenie, że potrzebna jest nowa ustawa przeciwdziałająca tej formie przestępczości, gdyż państwo sobie z tym problemem nie najlepiej radzi.
Tyle że zdaniem prawników nowe regulacje w samym kodeksie spółek handlowych są dyskusyjne, gdyż mogą doprowadzić do pogorszenia sytuacji samych akcjonariuszy.
– Proponowane zmiany już teraz budzą kontrowersje, gdyż godziłyby w możliwość obrotu akcjami na okaziciela bez konieczności rejestracji – wskazuje radca prawny Magdalena Jarosz z kancelarii Squire Patton Boggs Święcicki Krześniak. Jednocześnie ekspertka przyznaje, że nowelizacja wpisuje się w ogólnoświatowe dążenia do zwiększenia transparentności spółek.
– Wprowadzenie mechanizmów umożliwiających łatwą identyfikację każdego właściciela akcji zostało Polsce zarekomendowane w raporcie OECD z 2015 r. – przypomina. Założenia nowelizacji odpowiadają tym rekomendacjom.
Artur Bilski, prawnik z Instytutu Prawa Cywilnego UW, zwraca z kolei uwagę, że proponowane przez rząd zmiany same w sobie nie są złe. Zasadne jednak wydaje się pytanie, czy władza nie pójdzie dalej w swoich działaniach.
– Od przymusowej dematerializacji pozostaje już bowiem tylko krok do całkowitego usunięcia akcji na okaziciela z obrotu prawnego – zwraca uwagę mec. Bilski. Zapewnia, że na świecie taka restrykcyjność się nie sprawdza.
– Wdrożenie tak surowych regulacji w Polsce miałoby fatalne konsekwencje – przekonuje prawnik z UW. I dodaje, że zlikwidowanie akcji na okaziciela z obrotu całkowicie zniechęciłoby zagranicznych inwestorów do inwestowania w Polsce. I bez wątpienia wywołało szeroki opór wśród polskich.
OPINIA

Planowane w Polsce zmiany wpisują się w światowy trend

dr hab. Arkadiusz Radwan, prezes Instytutu Allerhanda, of counsel w kancelarii Kubas Kos Gałkowski

Akcje imienne od dawna są standardem na świecie. Dominują one w krajach anglosaskich, gdzie ich posiadanie zazwyczaj jest wręcz warunkiem dopuszczenia spółek do notowania – np. na NYSE. Przeważają od dawna również we Włoszech oraz w większości państw skandynawskich. Inaczej przez długi czas było w bliskich nam kulturowo i prawnie krajach: Niemczech i Austrii. Jednak nawet tam minione dwie dekady przyniosły zdecydowany odwrót od akcji na okaziciela i renesans akcji imiennych. Był to zarówno trend oddolny – tj. inicjatywa własna spółek, jak i odgórny – tj. interwencja ustawodawcza, w tym ostatnia w Niemczech z 2015 r.
Dobrowolne przechodzenie przez spółki na akcje imienne jest odpowiedzią na globalizację i wzrost znaczenia zagranicznego akcjonariatu, a także przejawem troski o poprawę relacji inwestorskich i skuteczniejszą politykę wczesnego ostrzegania przed wrogimi przejęciami. Interwencja ustawodawcza jest zaś zazwyczaj motywowana względami transparentności.
Planowane w Polsce zmiany wpisują się zatem – co do kierunku – w od dawna obserwowany trend światowy. Można wręcz powiedzieć, że dotychczas istniejące regulacje i praktyki stanowiły pewien anachronizm. Dotyczy to zarówno dominacji akcji na okaziciela, jak i uczynienia z dematerializacji akcji kluczowego elementu definicyjnego spółki publicznej. Jest to niepotrzebna fetyszyzacja dematerializacji, gdyż stanowi ona przecież jedynie czynność techniczną i nie ma żadnych przeszkód, aby była ona wprowadzona zarówno w spółkach publicznych, jak i niepublicznych.
Etap legislacyjny
Prace wewnątrzresortowe