statystyki

Bezdomne zwierzęta: Prawo nakłada obowiązek niesienia pomocy?

autor: Renata Majek15.08.2016, 10:00
Kot

Koty miejskie nie powinny trafiać do schronisk dla bezdomnych zwierząt. Nie należy ich także na siłę oswajać i zabierać do mieszkańźródło: ShutterStock

Pojawiła się u mnie na podwórku (miejskim) dzika kotka z trzema małymi. Nie wszyscy mieszkańcy już je widzieli i obawiam się, że znajdą się niezadowoleni z ich obecności – pisze pani Monika. – Czy powinniśmy je złapać i oddać do schroniska? Na kim spoczywa obowiązek zajmowania się kotami bezdomnymi, jaka powinna być rola wspólnoty mieszkaniowej? Interesuje mnie też, co grozi osobie, która przegania je i np. zniszczy postawioną budkę lub regularnie wyrzuca pozostawione im jedzenie – pyta czytelniczka.

Obowiązek pomocy kotom wynika z ustawy o ochronie zwierząt. Człowiek powinien okazać zwierzęciu poszanowanie, ochronę i opiekę, a zgodnie z art. 5 wspomnianego prawa – każde zwierzę wymaga humanitarnego traktowania. Koty w mieście, podobnie jak np. ptaki, są zwierzętami wolno żyjącymi i stanowią integralny składnik miejskiego ekosystemu. – Są także naturalnym wrogiem gryzoni, których w miastach nie brakuje. Już sama ich obecność powoduje, że samica szczura domowego nie zakłada gniazd w tych miejscach – wyjaśnia Piotr Jaworski z Krajowego Inspektoratu Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Koty miejskie mają więc prawo do życia na wolności w wybranym przez siebie miejscu. Nie są zwierzętami bezdomnymi. – Kot wolno bytujący, zgodnie z interpretacją obecnie obowiązującej ustawy, jest zwierzęciem półdzikim, żyjącym w ekosystemie miasta, przy umiarkowanym wsparciu człowieka, szczególnie w okresie zimowym. W żadnym wypadku nie można ich 0kreślać mianem bezdomnych, ponieważ te w rozumieniu art. 4 pkt 16 ustawy są zwierzętami, które uciekły, zabłąkały się lub zostały porzucone przez człowieka – dodaje Piotr Jaworski.

Zatem koty miejskie nie powinny trafiać do schronisk dla bezdomnych zwierząt. Nie należy ich także na siłę oswajać i zabierać do mieszkań. Najważniejsze działanie człowieka powinno polegać na ograniczaniu ich populacji poprzez akcje sterylizacji i kastracji oraz dbanie o higienę miejsc, w których egzystują.

Osoba, która znęca się nad zwierzętami, musi liczyć się nie tylko z karą grzywny, lecz także wyrokiem pozbawienia wolności do lat dwóch. W przypadkach szczególnego okrucieństwa sąd również może zażądać zapłaty nawiązki od 500 do 100 tys. zł.


Pozostało jeszcze 57% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (11)

  • chitsa(2016-08-19 20:20) Zgłoś naruszenie 60

    jak policja nie chce przyjmować takich zgłoszeń to trzeba iść do komendanta albo nagłośnić sprawę, łaski nie robią

    Odpowiedz
  • prawa i obowiązki(2016-08-19 17:02) Zgłoś naruszenie 31

    dokładnie - także uważam, że ważna by była odpowiedź (najlepiej poparta odpowiednimi przepisami / wyrokami) jak reagować na utrudnianie bytowania kotów, czyli właśnie niszczenie budek czy usuwanie jedzenia. Komu zgłaszać takie przypadki, jakiej pomocy można oczekiwać, czy może wręcz jakie są obowiązki wspólnot mieszkaniowych / policji / straży miejskiej czy innych służb, które otrzymają takie zgłoszenie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • kotek(2016-08-18 13:07) Zgłoś naruszenie 20

    Zabrakło najważniejszego- JAK egzekwować prawo? W jaki sposób i komu karmiciele mogą zgłaszać przypadki wandalizmu, niszczenia budek? Policja niestety nie zawsze chce przyjmować zgłoszenia

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • tere fere(2017-05-12 09:32) Zgłoś naruszenie 14

    Czytanie ze zrozumieniem uczymy się już w szkole podstawowej. W ustawie niema określenia o zwierzętach półdzikich. Piotr Jaworski wypisuje bzdury ponieważ nie zna Ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt1) Art. 4. 16) „zwierzętach bezdomnych” – rozumie się przez to zwierzęta domowe lub gospodarskie, które uciekły, zabłąkały się lub zostały porzucone przez człowieka, a nie ma możliwości ustalenia ich właściciela lub innej osoby, pod której opieką trwale dotąd pozostawały; 17) „zwierzętach domowych” – rozumie się przez to zwierzęta tradycyjnie przebywające wraz z człowiekiem w jego domu lub innym odpowiednim pomieszczeniu, utrzymywane przez człowieka w charakterze jego towarzysza; 21) „zwierzętach wolno żyjących (dzikich)” – rozumie się przez to zwierzęta nieudomowione żyjące w warunkach niezależnych od człowieka; Kot nie mający właściciela to zwierze wolno żyjące. Kot dziki to żbik czy ryś.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • PERSYMONA(2019-10-27 07:56) Zgłoś naruszenie 00

    Pokręcona logika. Koty są potrzebne, gdyż są naturalnym wrogiem gryzoni, koty nie są bezdomne, dlatego trzeba je zdepopulować i to jeszcze w ramach programu walki z bezdomnością zwierząt ? Szokujące! To dopiero logika POLAKÓW cytat : "Koty w mieście, podobnie jak np. ptaki, są zwierzętami wolno żyjącymi i stanowią integralny składnik miejskiego ekosystemu. – Są także naturalnym wrogiem gryzoni, których w miastach nie brakuje. Już sama ich obecność powoduje, że samica szczura domowego nie zakłada gniazd w tych miejscach – wyjaśnia Piotr Jaworski z Krajowego Inspektoratu Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami"."Koty miejskie mają więc prawo do życia na wolności w wybranym przez siebie miejscu. Nie są zwierzętami bezdomnymi. – Kot wolno bytujący, zgodnie z interpretacją obecnie obowiązującej ustawy, jest zwierzęciem półdzikim, żyjącym w ekosystemie miasta, przy umiarkowanym wsparciu człowieka, szczególnie w okresie zimowym. W żadnym wypadku nie można ich 0kreślać mianem bezdomnych, ponieważ te w rozumieniu art. 4 pkt 16 ustawy są zwierzętami, które uciekły, zabłąkały się lub zostały porzucone przez człowieka – dodaje Piotr Jaworski." "Zatem koty miejskie nie powinny trafiać do schronisk dla bezdomnych zwierząt. Nie należy ich także na siłę oswajać i zabierać do mieszkań. Najważniejsze działanie człowieka powinno polegać na ograniczaniu ich populacji poprzez akcje sterylizacji i kastracji oraz dbanie o higienę miejsc, w których egzystują." LUDZIE JUŻ MAJĄ CAŁKIEM WYKASTROWANE MÓZGI, NIE MYŚLĄ LOGICZNIE I SAMODZIELNIE MNIEJ KOTÓW TO WIĘCEJ GRYZONI, MOŻE NALEŻAŁOBY KASTROWAĆ SZCZURY, A NIE KOTY! KASTRACJA KOTA TO GŁUPOTA - TOTALNY ABSURD.

    Odpowiedz
  • Grudziądzanka(2018-10-07 12:38) Zgłoś naruszenie 00

    Włączyłam o egzekwowanie prawa dotyczącego kotów miejskich. Wolno żyjących. Kotów, które urodziły się i bytują w pobliżu człowieka, ale bez jego opieki. Te koty mają prawo do życia. Nie powinno się ich wyłapywać do schronisk. Jedyną humanitarną drogą na ograniczanie rozrodu jest kastracja, oraz pomoc weterynaryjna w razie choroby. Stawianie budek i dokarmianie to standard w XXI wieku.

    Odpowiedz
  • Grudziądzanka(2018-10-07 12:40) Zgłoś naruszenie 00

    Walczyłam o egzekwowanie prawa dotyczącego kotów miejskich. Wolno żyjących. Kotów, które urodziły się i bytują w pobliżu człowieka, ale bez jego opieki. Te koty mają prawo do życia. Nie powinno się ich wyłapywać do schronisk. Jedyną humanitarną drogą na ograniczanie rozrodu jest kastracja, oraz pomoc weterynaryjna w razie choroby. Stawianie budek i dokarmianie to standard w XXI wieku.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane