500 lat temu chłop pańszczyźniany stając w obliczu pana winien był zdjąć nakrycie głowy i przyjąć postawę pełną pokory. W przeciwnym razie mogły go spotkać rozmaite nieprzyjemności, na przykład zakucie w dyby. Dziś międzynarodowe konwencje stosowania dyb zabraniają. Postawa pokory wobec przedstawiciela władzy wciąż jednak, pod groźbą kary, obowiązuje.
Współczesne chłopstwo jest co prawda wykształcone, może nawet dość swobodnie wybierać sobie partnera, pracę i miejsce zamieszkania, a na władzę pracuje już tylko pół roku (za kilka dni powinniśmy obchodzić dzień wolności podatkowej). Lekko licząc połowa poddanych ma też prawo jazdy i z pieniędzy, które jej zostaną po zapłacie daniny, może sobie kupić samochód.
Ale żeby władza wiedziała, kto może jeździć samochodem i jakim, zbudowała za grube setki milionów zł system komputerowy. Dzięki temu może na bieżąco sprawdzać, do czego schwytany na drodze ma prawo, a do czego nie. Wymyślone jest to sprytnie, bo ten sam poddany, którego się chwyta, zapłacił w swoich podatkach za to, by zostać schwytanym. Ale płaci dodatkowo, jeśli nie spełnia wymogów wymyślonych przez władzę, nawet jeśli wymogi te niczemu nie służą.