Rzecznik praw obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego część przepisów najnowszej nowelizacji kodeksu postępowania karnego.
Reklama
Przygotowane przez resort Zbigniewa Ziobro zmiany weszły w życie 15 kwietnia (Dz.U. z 2016 r., poz. 437). Doktor Adam Bodnar w swoim wniosku kwestionuje konstytucyjność art. 168b oraz art. 237a kodeksu postępowania karnego, które dotyczą zgód następczych na procesowe wykorzystanie materiałów uzyskanych przy okazji innego trwającego podsłuchu. Zgoda taka dotyczy więc innego przestępstwa lub innej osoby niż wskazana w sądowym zarządzeniu kontroli operacyjnej. Decyzję w takiej sprawie – zgodnie z przepisami – podejmuje dziś jednak nie niezawisły sąd, lecz prokurator. I w tym cały szkopuł, bo najlepszą gwarancję niezależności, bezstronności oraz stosowania właściwej procedury stanowi, zdaniem RPO, sąd. Jak przekonuje dr Bodnar, obowiązująca regulacja narusza konstytucyjne prawa i wolności: prawo do prywatności, wolność i ochrony tajemnicy komunikowania się, nienaruszalność mieszkania, a także zakaz pozyskiwania i gromadzenia informacji o obywatelach, które nie są niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.
Wraz ze zmianą k.p.k. dokonano uchylenia dotychczasowych (zawartych w ustawach szczególnych dotyczących służb) przepisów dotyczących udzielania zgód następczych na podsłuch. Dokonano przy tym istotnych zmian merytorycznych. Zgoda następcza może więc dotyczyć nie tylko przestępstwa, w stosunku do którego można w świetle obowiązującego prawa zarządzić kontrolę operacyjną, lecz każdego ściganego z urzędu lub też przestępstwa skarbowego. Nie jest już – jak wcześniej – wyrażana przez sąd, lecz przez prokuratora. Tymczasem „obecnie prokuratura nie jest wolna od silnych związków z władzą wykonawczą, skoro na jej czele stoi Minister Sprawiedliwości”. Jest więc oczywiste, że te związki „muszą także przenikać do poszczególnych postępowań prowadzonych przez prokuratorów, gdyż Minister Sprawiedliwości pełniący funkcję Prokuratora Generalnego może wydawać prokuratorom polecenia dotyczące treści czynności procesowej (...), może zmieniać lub uchylać decyzje prokuratorów (...), przejmować sprawy prowadzone przez prokuratorów i wykonywać ich czynności (...), może też zwrócić się o przeprowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych podejmowanych przez właściwe organy”.
Według RPO w takim kształcie ustrojowym „nie sposób uznać, że prokuratura w pełni korzysta z przymiotu niezależności od władzy wykonawczej”.

Reklama
Nowe regulacje są też niekonsekwentne: niejawna ingerencja służb w prawo do prywatności wymaga zgody sądu, natomiast zgoda następcza już nie, i to nawet gdy następuje zmiana osoby inwigilowanej. Co więcej, wyrażanie zgody następczej przez prokuratora nie jest ograniczone żadnym terminem. Nie wiadomo więc, jak długo zdobyte informacje uzyskane w wyniku niejawnej kontroli mogą być przechowywane czy wykorzystywane. A to powoduje, że zarówno służby, jak i prokurator mają w tym zakresie niczym nieskrępowaną swobodę.
Niejawna ingerencja władzy publicznej w sferę prywatności musi być zdaniem RPO precyzyjnie uregulowana, tak aby zapobiegać arbitralności działania władzy. Tego wymogu nie realizują jednak zaskarżone przepisy.
Europejski Trybunał Praw Człowieka oraz Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie wielokrotnie natomiast wskazywały, że każdy obywatel powinien wiedzieć – na podstawie brzmienia przepisu ustawy – jakie zachowania narażają go na odpowiedzialność karną albo też umożliwiają prowadzenie w stosunku do niego czynności operacyjno-rozpoznawczych.