Ponad połowa Polaków (53 proc.) mówi temu rozwiązaniu „tak”. To wynik badania przeprowadzonego przez DGP na panelu badawczym Ariadna. Przeciwnego zdania jest 32 proc. Pomysł bardziej podoba się kobietom niż mężczyznom.
Najwięcej przeciwników ma na wsi – blisko 40 proc. (za 37 proc.). Za to w średnich i dużych miastach za wprowadzeniem takiego obowiązku jest ok. 60 proc. mieszkańców. Ta różnica wynika ze specyfiki ruchu rowerowego w tych miejscach. W miastach rowerzyści jeżdżący poza ścieżkami rowerowymi po ulicach są niechętnie traktowani przez sporą część kierowców, a jeżdżący po chodnikach – przez pieszych. Na wsi, gdzie natężenie ruchu jest znacznie niższe, nie są postrzegani jako problem, a do tego rower jest tam jednym z głównych środków lokomocji.
Badani są na ogół jednomyślni w sprawie rozwiązań, które mogą zwiększyć bezpieczeństwo rowerzystów: 3/4 na pierwszym miejscu wymienia rozbudowę ścieżek rowerowych. Jak widać z rozkładu głosów według miejsc zamieszkania, brak infrastruktury rowerowej jako duży problem jest postrzegany zwłaszcza w średnich miastach (od 20 tys. do 99 tys. mieszkańców), gdzie wskazuje na to ponad 90 proc. pytanych. Na kolejnych miejscach znalazł się nakaz jazdy w kaskach dla dzieci i młodzieży, zakaz jazdy rowerzystów w szyku „towarzyskim”, czyli obok siebie, oraz wprowadzenie nakazu jazdy w kaskach także dla dorosłych. Choć Polacy pozytywnie myślą o wprowadzeniu karty rowerowej dla osób niemających prawa jazdy, to już jako metodę zwiększenia bezpieczeństwa rowerzystów postrzega to 1/3 pytanych. Bartłomiej Morzycki ze Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego jest pozytywnie zaskoczony wynikami sondażu. – One są budujące. Pokazują, że świadomość bezpieczeństwa ruchu drogowego jest coraz wyższa i ludzie nie traktują działań zwiększających bezpieczeństwo jako urzędniczych proceduralnych wymysłów, tylko widzą w tym sens – podkreśla Bartłomiej Morzycki, który popiera pomysł wprowadzenia karty rowerowej.