Prokuratura Okręgowa w Warszawie prawomocnie umorzyła sprawę związaną z domniemanymi nieprawidłowościami przy udzielaniu wielomilionowych zamówień informatycznych z wolnej ręki w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Chodziło o postępowania na systemy informatyczne: Sawa (ułatwiający obsługę dokumentów i informacji w sądach powszechnych) oraz Centrum Usług Rejestrowych (tworzenie informatycznych rejestrów sądowych i udostępnianie danych firmom i obywatelom), prowadzone w latach 2009–2012. Zarzutów uniknęło dwóch ówczesnych urzędników wysokiego szczebla: dyrektor departamentu informatyzacji i rejestrów sądowych oraz jeden z jego podwładnych.
Umorzenia prokuratury nie miał szansy zweryfikować merytorycznie sąd. Zażalenia na decyzję śledczych nie złożyło bowiem Ministerstwo Sprawiedliwości. Centralne Biuro Antykorupcyjne próbowało, ale bez skutku: z przyczyn formalnych jego zażalenie zostało odrzucone.
Reklama
Zastrzeżenia do bierności resortu sprawiedliwości zgłasza Międzyzakładowa Organizacja Związkowa NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa.
– Działania ministerstwa dają podstawy do twierdzenia, że MS nie zachowuje się do końca jak prawdziwy pokrzywdzony – ocenia Marcin Puźniak, zastępca przewodniczącego związku.

Reklama
W jego ocenie kluczowe decyzje dotyczące przetargów informatycznych były podejmowane nie na szczeblu dyrektorów departamentów, ale przez osoby z najwyższego kierownictwa resortu. Przypomina, że Ministerstwo Sprawiedliwości bezprawnie udzielało także z wolnej ręki umowy dotyczące elektronicznych bransoletek dla skazanych (SDE). W tej sprawie również żaden urzędnik nie poniósł kary.
– Interesująca jest także kwestia braku możliwości złożenia przez CBA zażalenia na postanowienie prokuratora o umorzeniu śledztwa w jednej z największych afer związanych w udzielaniem zamówień bez przetargu – zwraca uwagę Puźniak.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie w maju 2015 r. odmówiła przyjęcia zażalenia złożonego przez szefa CBA z uwagi na wniesienie go przez osobę nieuprawnioną. Szef CBA zaskarżył to rozstrzygnięcie, ale sąd przyznał rację prokuratorowi. Powód? W kwietniu 2014 r. prokurator z PO w Warszawie powierzył śledztwo do prowadzenia w całości Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W maju jednak zmienił zdanie i powierzył sprawę CBA.
Sąd uznając, że CBA nie ma prawa wnieść zażalenia na umorzenie, przypomniał, że pierwotnie biuro w wyniku własnej kontroli złożyło w tej sprawie zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa. Jednak powierzenie sprawy CBA do prowadzenia spowodowało zmianę statusu biura: w efekcie CBA nie może być traktowane jako instytucja, która wniosła zawiadomienie, a więc byłaby uprawniona do skarżenia umorzenia. CBA stało się bowiem organem prowadzącym śledztwo pod kierunkiem i nadzorem prokuratora. Może więc wykonywać czynności zlecone przez niego, ale nie jest uprawnione do zaskarżania jego decyzji.
O całej sprawie w marcu 2014 r. informowała „Rzeczpospolita”. Ówczesny szef CBA Paweł Wojtunik złożył w sprawie nieprawidłowości w ministerstwie zawiadomienie do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Wskazywał w nim na podejrzenie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez urzędników wysokiego szczebla. Łączna wartość udzielonych tą ścieżką zamówień wyniosła ponad 100 mln zł.