Takie przestępstwo trudno wykazać. O jego istnieniu może więc przekonywać ciąg okoliczności, z których każda osobno nie wystarczyłaby jako dowód – uznał Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Reklama
Wyrok kontynuuje linię orzeczniczą, zgodnie z którą dowiedzenie zmowy przetargowej jest nieco łatwiejsze niż innych czynów nieuczciwej konkurencji. Niedozwolone porozumienia oceniane są bowiem po rezultatach, przesłankach i całokształcie okoliczności, a niekoniecznie tylko na postawie tak jednoznacznych dowodów, jak chociażby zeznania osób uczestniczących w nielegalnych uzgodnieniach.
Sprawa, w której orzekał SOKiK, dotyczyła przetargu na dostawę sprzętu komputerowego dla szkół i bibliotek w woj. dolnośląskim. Jak później ustalił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, sześć ze startujących firm zawiązało porozumienie. Wchodziły one w skład dwóch różnych grup kapitałowych i zawiązały trzy różne konsorcja, żeby złożyć trzy odrębne oferty. Gdy okazało się, że dwa pierwsze miejsca zajęły oferty powiązanych konsorcjów, zwycięskie celowo nie uzupełniło brakujących dokumentów (zaświadczenia ZUS), co spowodowało jego wykluczenie z przetargu. W ten sposób zamawiający miał zostać zmuszony do wybrania oferty droższej o pół miliona. Ostatecznie jednak, na skutek odwołania złożonego przez inną firmę, organizator uznał wszystkie trzy wspomniane konsorcja za uczestników zmowy i wykluczył z postępowania.
Później postępowanie wszczął UOKiK i po potwierdzeniu nielegalnego porozumienia nałożył na pięć z uczestniczących w nim firm kary finansowe w wysokości od 3,5 tys. zł do 1,7 mln zł (decyzja z 25 października 2013 r., RWR 410-2/12/ZR).
Jedno z ukaranych przedsiębiorstw zaskarżyło jednak decyzję UOKiK do sądu, kwestionując m.in. dokonaną ocenę materiału dowodowego. Sąd oddalił skargę. Uznał bowiem, że w sposób wystarczający dowiedziono uczestniczenia ukaranych spółek w zmowie. Świadczyć o tym miało wiele okoliczności. Chodziło m.in. o to, że powiązane ze sobą spółki należące do jednej grupy kapitałowej posiadały wspólny adres; wszystkie konsorcja złożyły gwarancje ubezpieczeniowe wystawione tego samego dnia i z następującymi po sobie numerami; liderzy poszczególnych konsorcjów wzajemnie wystawiali sobie referencje; wreszcie firmy posługiwały się wspólnymi szablonami pism i wszystkie oferty złożono w tym samym czasie.
„Każda z tych okoliczności, uwzględniana odrębnie nie stanowi dowodu, że przedsiębiorcy dokonali uzgodnień co do treści składanych ofert i działań podejmowanych w toku postępowania przetargowego. Jednak łączne wystąpienie wszystkich wymienionych okoliczności przy uwzględnieniu, że dotyczyły sześciu spółek uczestniczących w przetargu, uzasadnia domniemanie, że uczestniczyły one w porozumieniu przetargowym, dotyczącym ustalenia stopniowo rosnących cen ofert składanych w przetargu” – podkreślono w uzasadnieniu orzeczenia.
Dodatkową okolicznością obciążającą był fakt nieuzupełnienia dokumentów, co spowodowało konieczność wykluczenia najtańszego konsorcjum. W skardze na decyzję UOKiK ukarany podmiot podkreślał, że zawinił tu pracownik, który nie zdobył zaświadczenia ZUS. Sąd nie dał jednak temu wiary. Chodziło o doświadczoną osobę, a co więcej – jak ustalił UOKiK – w tym czasie przedsiębiorca posiadał prawidłowe zaświadczenie i mógł je przedstawić. Poza tym taki błąd powinna wykryć kancelaria prawna odpowiadająca za sprawdzenie poprawności ofert. Skoro zaś nie wykryła, to jej klient mógł zażądać od niej odszkodowania – a tego nie zrobił.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 26 stycznia 2016 r., sygn. akt XVII AmA 11/14.