Osoba, która wygrała przetarg, ale umowy nie zawarła z winy organizatora, może domagać się odszkodowania obejmującego nie tylko rzeczywistą szkodę, ale także utracone korzyści – orzekł Sąd Najwyższy.
Reklama
Agnieszka Z. w 2001 r. zgłosiła wniosek o dofinansowanie działalności rolniczej z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w ramach programu wspierania młodych rolników. Otrzymała dofinansowanie – 75 tys. zł – pod warunkiem że w ciągu pół roku nabędzie grunty rolne (o powierzchni nie mniejszej niż 10 ha i nie większej niż 300 ha) i rozpocznie działalność.
Agnieszka Z. wystarała się o kredyt bankowy i stanęła do przetargu na zakup ziemi rolnej z zasobów Agencji Nieruchomości Rolnych. Przetarg wygrała, oferując prawie 243 tys. zł za około 19,5 ha gruntów. Gdy jednak miało dojść do sprzedaży okazało się, że 25 proc. terenu zajmuje cmentarzysko kurhanów sprzed 3000 lat. Teren jest ściśle chroniony i zakazane na nim jest prowadzenie jakiejkolwiek działalności rolniczej czy przemysłowej. ANR nie poinformowała o tym Agnieszki Z., mimo że kilka miesięcy przed rozstrzygnięciem przetargu zawiadomienie o obszarze chronionym otrzymała z urzędu wojewódzkiego. W efekcie cały biznesplan rolniczki okazał się nieaktualny, bank wycofał się z kredytowania, a do zakupu ziemi nie doszło. Musiała też zwrócić dofinansowanie.
W tej sytuacji Agnieszka Z. skierowała powództwo przeciwko ANR, żądając blisko 325 tys. zł. Na kwotę składały się: pobrana przez bank prowizja kredytowa, zadatek na zakup ciągnika, kwota dofinansowania oraz równowartość kredytu na zakup gruntu. Zgodnie bowiem z art. 361 par. 2 kodeksu cywilnego co do zasady poszkodowanemu przysługuje naprawienie szkody obejmujące straty, które poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć. Kobieta wskazywała jako podstawę roszczeń przepis art. 704 par. 2 zdanie 3 k.c., zgodnie z którym jeżeli organizator aukcji albo przetargu uchyla się od zawarcia umowy, uczestnik, którego oferta została wybrana, może żądać zapłaty podwójnego wadium albo naprawienia szkody.
Sąd I instancji zasądził na jej rzecz odszkodowanie, ale obniżył je do około 80 tys. zł. Wyrok ten zmienił sąd II instancji, obniżając jeszcze zasądzone odszkodowanie do kwoty niewiele ponad 8 tys. zł. Zdaniem sądu odszkodowanie powinno bowiem obejmować w tym wypadku tylko rzeczywistą stratę. A ta (składały się na nią faktycznie poniesione i utracone koszta w postaci prowizji bankowej i zadatku na ciągnik) wynosiła około 8,4 tys. zł. Tym samym sąd odmówił zasądzenia kwoty równej dofinansowaniu, które Agnieszka Z. musiała – nie ze swojej winy – zwrócić do ARiMR.
Skargę kasacyjną w imieniu powódki złożył rzecznik praw obywatelskich, wskazując, że przepis art. 70 par. 2 zdanie 3 k.c. nic nie wspomina o ograniczeniu odpowiedzialności organizatora przetargu. Stąd wyrok apelacyjny nie tylko stanowi obrazę prawa, ale także jest wyraźnie niesprawiedliwy. Zastrzeżenia te podzielił Sąd Najwyższy, który uchylił to orzeczenie i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy. – Roszczenie do organizatora przetargu, który w wyniku rażącego niedbalstwa spowodował, że umowa nie została zawarta, może obejmować także utracone korzyści – powiedział sędzia Marian Kocon.
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 14 stycznia 2016 r., sygn. IV CSK 226/15.