Prezydent już raz przyczynił się do ukrócenia zapędów do zwiększania kompetencji ministra sprawiedliwości względem sądów. Na początku roku Bronisław Komorowski złożył w trybie kontroli prewencyjnej wniosek do TK, w którym zakwestionował niektóre z przepisów lutowej noweli prawa o ustroju sądów powszechnych. W połowie października sędziowie trybunału podzielili znaczną część wątpliwości zgłoszonych przez głowę państwa. TK zakwestionował m.in. możliwość sięgania przez ministra po akta sądowe (sygn. akt Kp 1/15). Nie dopatrzył się zaś złamania ustawy zasadniczej w tych przepisach noweli, które czynią z szefa resortu administratora systemów teleinformatycznych sądów.
Reklama

Reklama
Teraz sędziowie TK będą musieli rozważyć, czy przyznanie ministrowi identycznych uprawnień względem sądów wojskowych da się pogodzić z ustawą zasadniczą. Choć nie jest jeszcze znane uzasadnienie wniosku do TK, kancelaria Andrzeja Dudy informuje, że „w opinii prezydenta RP wątpliwości konstytucyjne budzi przyznanie ministrowi sprawiedliwości kompetencji żądania przekazania akt spraw sądowych w ramach sprawowania przez ministra zewnętrznego nadzoru administracyjnego oraz przed żądaniem podjęcia przez rzecznika dyscyplinarnego czynności dyscyplinarnych wobec sędziego”. We wniosku zakwestionowane zostały te przepisy noweli, które dają ministrowi uprawnienie do przetwarzania danych osobowych stron, pełnomocników i innych uczestników postępowań toczących się przed sądami wojskowymi oraz te, które czynią z niego administratora tych danych.
Wcześniej omawianą nowelę skrytykowała Krajowa Rada Sądownictwa. Zwracała ona uwagę na to, że wyposażenie szefa resortu sprawiedliwości w kompetencje do gromadzenia danych osobowych może naruszać art. 51 ust. 1 i 2 konstytucji. Zgodnie z nimi nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby, zaś władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Zdaniem rady zakwestionowane regulacje nie spełniają tych standardów. „Sformułowanie przepisów jest zbyt ogólne i nie wskazuje w istocie kryteriów, za pomocą których można by określić granice uprawnień ministra sprawiedliwości” – podkreślała KRS.