Prof. dr hab. Maciej Gutowski, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu / Dziennik Gazeta Prawna
Opinia
Reklama
Pudrowanie niektórych przypadłości, choć czasem poprawia wizerunek, nie leczy choroby. Zamiast więc półśrodków i markowania prac nad populistycznymi projektami pseudopodwyżek stawek za pomoc prawną czy przedsądowej pomocy dla najuboższych, należy stworzyć zupełnie nowy system zamówień usług prawnych, oparty na zasadach podobnych do prawa zamówień publicznych (p.z.p.). System postępowań przetargowych, ofertowych czy negocjacji daje możliwość wyboru najlepszej oferty za najlepszą cenę. Dlaczego usługi pomocy prawnej mają być wyjątkiem nieobjętym takim systemem?

Reklama
Naczelna Rada Adwokacka zdecydowała o wycofaniu przedstawicieli z negocjacji z Ministerstwem Sprawiedliwości w sprawie stawek za sprawy z urzędu i o rozpoczęciu protestu. Nie odnoszę się do jego formy, ponieważ uważam, że protest ma charakter symboliczny: to wyraz wspólnego stanowiska adwokatury.
Przez lata nie stworzono uczciwego nieodpłatnego systemu pomocy prawnej w Polsce. Legislatorzy nie chcą lub nie potrafią spojrzeć na system całościowo. Zamiast tego fundują nam rozwiązania zgodnie z kalendarzem wyborczym, które mają jedynie służyć realizacji celów politycznych. Nie towarzyszy temu żadna refleksja, czy niewydolny system może przyjąć populistyczne propozycje: nieodpłatnej, pakamerowej pomocy prawnej, obrońcy na żądanie w znowelizowanym kodeksie postępowania karnego czy skandalicznej ministerialnej propozycji podwyżki stawki z urzędu o 100 proc. z jednoczesnym założeniem zasądzania połowy jej wysokości. Głupotę i cynizm trzeba krytykować, by zakończyć sposób myślenia rodem z poprzedniej epoki i przełamać niechęć do inicjatyw konstruktywnych. Protest milczącej przez lata adwokatury to sygnał, że polski system nie działa i działać nie może, bo jest niewydolny.
Cieszę się z zaprzestania przez NRA negocjacji nie dlatego, że nie doszło do podwyższenia stawek, lecz dlatego, że NRA nie powinna legitymizować pudrowania rzeczywistego braku woli zmian systemowych. Nie mogą równolegle istnieć dwa zupełnie inne rynki usług prawnych, jeśli na obu zatrudnia się prawników z pieniędzy publicznych. Ten pierwszy działa według zasad rynkowych i dobrowolnych. Jest to rynek, na którym zawierane są umowy ustalające: wynagrodzenia prawników w zamówieniach publicznych, pensje prawników w ministerstwach, pensje prawników w Sejmie, w aparacie skarbowym, pensje sędziów i prokuratorów, wynagrodzenia wielu nauczycieli akademickich i pracowników naukowych zatrudnionych w instytucjach publicznych.
Ten drugi działa według zasad nierynkowych i przymusowych. Jest to rynek spraw z urzędu i przyszłej nieodpłatnej pomocy prawnej. Tutaj królować mają stosunki prawne nawiązywane w następstwie decyzji administracyjnych: sądowych lub samorządowych oraz umów przymusowych, których zawarcia prawnik odmówić nie może. Tu jest on – z uzasadnieniem wątpliwym w świetle konstytucyjnej zasady wolności pracy i działalności gospodarczej (art. 65 i 20) – zmuszany do pracy pod sankcjami dyscyplinarnymi i karami pieniężnymi nakładanymi przez sąd.
Nad tym drugim rynkiem pomocy prawnej unosi się duch minionej epoki, strasząc przynajmniej w trzech wadliwych założeniach:
– że możliwe jest naprawienie wadliwego systemu za pomocą rozwiązań kosmetycznych: zmiany stawek za sprawy z urzędu;
– że w drodze arbitralnej decyzji politycznej można ustalać to, co wymaga rynkowego, nowoczesnego i systemowego uregulowania;
– że narzędzia przymusu mogą zastąpić dobre rozwiązania systemowe.
Tolerowanie istniejącej przymusowej, bezmyślnej i nieuczciwej organizacji systemu bezpłatnej pomocy prawnej jest szkodliwe dla społeczeństwa. Samorządy adwokacki i radcowski zostały w Polsce otwarte w oparciu o założenie, że działanie mechanizmów rynkowych powinno w pierwszym rzędzie gwarantować jakość usług prawniczych. Z założeniem tym można się zgadzać lub nie, trzeba jednak dostrzec implikacje stosowania mechanizmów rynkowych – traktowania usługi prawnej jak każdej innej.
Nikomu nie przyszłoby przecież do głowy, by rozporządzeniem ministerialnym regulować wynagrodzenie prawników w zamówieniach publicznych. Nikt nie wpadłby na to, by minister ustalał kwoty wynagrodzenia wykonawców budynków sądów, ministerstw, szkół, szpitali czy innych inwestycji realizowanych ze środków publicznych. Gdy państwo chce zamówić usługę, mechanizm kształtowania ceny jest uregulowany przepisami prawa zamówień publicznych. Istnieją tu mechanizmy gwarantujące uczciwe i rynkowe kształtowanie cen.
Dlatego gdyby minister wydał rozporządzenie nakazujące zbudowanie budynku sądu za 1 tys. zł, niedoszły wykonawca wzruszyłby ramionami. To samo uczyniłby prawnik, któremu minister chciałby zlecić obsługę prawną zamówienia publicznego za nierynkową i nieakceptowaną przez niego stawkę. Nikt by się temu nie dziwił. A gdyby minister chciał w nieznany ustawie sposób negocjować wynagrodzenie, naraziłby się na zarzut naruszenia prawa zamówień publicznych i podejrzenia korupcyjne.
Twierdzę, że dla adwokatury dziś nie jest najważniejsze domaganie się podwyższenia stawek za obrony z urzędu ani wyeliminowanie z systemu nieodpłatnej pomocy prawnej niewykwalifikowanych prawników, ani też zwiększenie puli środków przewidzianych na nieopłatną pomoc przedsądową. Tu już puder nie pomoże. Trzeba stworzyć system publicznych zamówień usług prawnych oparty na kryteriach analogicznych do obowiązujących w prawie zamówień publicznych. To jest jeden z najważniejszych dziś postulatów.
W ankiecie zespołu pracującego nad strategią adwokatury przy NRA prawie 60 proc. adwokatów i aplikantów opowiedziało się za potrzebą stworzenia instytucjonalnego systemu pomocy prawnej z urzędu. Taki system trzeba wreszcie stworzyć. Do rozważenia jest, czy w zamówieniu publicznym brałyby udział spółki i konsorcja adwokatów bezpośrednio, czy też za pośrednictwem rad adwokackich. Osią konstrukcyjną tego systemu mogą być przepisy p.z.p. lub założenia analogiczne – gwarantujące rynkowe, niewygórowane ceny usług.
Adwokatura może proponować rozwiązanie systemowe. Inną sprawą jest, czy politycy zechcą je wdrożyć. Nie wdrażając jednak, działają przeciwko społeczeństwu. To ono poniesie bowiem koszt załamania rynku pomocy prawnej, jeśli adwokaci – powołując się na konstytucję – zmuszeni będą odmówić jej świadczenia. Dziś adwokatura sygnalizuje, że to zagrożenie staje się realne.