Powołanie Korpusu Obrońców Publicznych jako alternatywy dla obecnego systemu pomocy prawnej. Taka propozycja przedstawiona została w petycji, która właśnie trafiła do Sejmu
Reklama
Miliony na pomoc / Dziennik Gazeta Prawna
Pod dokumentem złożonym we wtorek podpisało się 700 osób – przede wszystkim adwokatów i aplikantów adwokackich.

Reklama
– Mimo że petycja dotarła już do biura podawczego Kancelarii Sejmu, podpisy wciąż są składane. Powstała dlatego, że systemy państwowej pomocy prawnej, zarówno tej sądowej, jak i właśnie budowanej – przedsądowej, nieefektywnie pożytkują pieniądze, które są lub będą na nie przekazywane – tłumaczy inicjator akcji adwokat Michał Szpakowski.
Jak podkreśla, na te cele przeznaczone ma być łącznie około 300 mln zł rocznie.
Kawał tortu
– W momencie, kiedy cały rynek prawniczy szacowany jest na 1,2 mld zł rocznie, z czego 600 mln zagospodarowane jest przez duże korporacje, ponad 300 mln na porady dla osób indywidualnych to potężna kwota. Postulujemy, aby te pieniądze zostały wydane sensownie – akcentuje mec. Szpakowski.
Jego zdaniem ustawodawca powinien zastanowić się nad wprowadzaniem – wzorem amerykańskiego Public Defenders Office – Korpusu Obrońców Publicznych. W korpusie uczestniczyć mieliby zarówno adwokaci, jak i radcy prawni udzielający pomocy prawnej na każdym etapie postępowania (w tym przed organami administracji publicznej i podatkowej oraz przed sądami powszechnymi i administracyjnymi).
– W celu zapewnienia niezależności od państwa korpus powinien być organizowany i prowadzony przez okręgowe rady adwokackie i rady okręgowych izb radców prawnych w ramach przyznanych im dotacji budżetowych – opisuje Szpakowski.
Jakie byłyby zalety takiego tworu? Po pierwsze, sprawy trafiałyby do prawników, którzy świadczyliby pomoc prawną w ramach dobrowolnego, stałego stosunku zlecenia (za zryczałtowanym wynagrodzeniem). Jednocześnie prawnik świadczący usługi w korpusie nie musiałby rezygnować ze swojej praktyki. Po drugie, sprawa trafiłaby do prawnika, który specjalizuje się w danej gałęzi prawa. Po trzecie wreszcie, jeden pełnomocnik prowadziłby sprawę od początku (od porady prawnej w ramach nieodpłatnej pomocy) do końca.
„Jeśli skonsolidować kwoty przeznaczane na różnorakie systemy pomocy prawnej finansowanej przez państwo, kwota 300–360 milionów złotych stanowiłaby wystarczające środki na sfinansowanie prawie trzech tysięcy »etatów« w Korpusie Obrońców Publicznych” – czytamy w petycji.
Wystarczy dobrowolność
Ale entuzjazm wokół pomysłu nie jest bynajmniej powszechny.
– Szanując prawo każdej osoby do wyrażenia swoich poglądów i formułowania petycji, osobiście nie mogę się zgodzić z postulatem utworzenia korpusu obrońców publicznych. Obawiam się, że postulat tej treści zostanie spłycony i wykorzystany niezgodnie z intencją autora – komentuje adwokat Rafał Dębowski, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej.
– Bardzo łatwo wypaczyć idee zawarte w petycji i dążyć do powołania osobnej grupy zawodowej, której wyłącznym zadaniem byłoby prowadzenie urzędówek. To jednak nie byłoby zgodne z zamysłem autora – dodaje.
W ocenie mec. Dębowskiego pomysł, by powołać korpus obrońców publicznych w ramach samorządów zawodowych da się łatwo zrealizować bez tworzenia zinstytucjonalizowanej grupy. Wystarczy wprowadzić pełną dobrowolność prowadzenia spraw z urzędu. Wówczas w korporacjach powstaną listy osób chętnych i nie trzeba będzie tworzyć żadnego korpusu.
Przeciwny jest również Jerzy Kozdroń, wiceminister sprawiedliwości.
– Rozważaliśmy w ministerstwie koncepcję korpusu obrońców publicznych. Natomiast uważamy, że w 300 mln zł jej realizacja w żaden sposób nie da się zamknąć. Członkom korpusu trzeba by było przecież zapewnić lokale, strukturę administracyjno-finansową, obsługę biurową, a nas na to nie stać. Sam koszt związany z nowelizacją kodeksu postępowania karnego wynieść ma 200 mln zł i mamy świadomość, że może tej kwoty nie wystarczyć. A w jej ramach żadnych struktur administracyjnych dla obrońców na żądanie nie powołujemy – zauważa.
Pełen zwrot kosztów
Kolejny postulat dotyczy zwrotu kosztów adwokata/radcy prawnego – w razie wygrania sprawy – co do zasady w wysokości określonej umową prawnika z klientem (nie dotyczyłoby to umowy na success fee).
– Popieram ten pomysł. Dziś sądy, zwracając klientom koszty, jakie ponieśli na profesjonalnego pełnomocnika, kierują się minimalnymi stawkami z ministerialnego rozporządzenia w sprawie opłat za czynności adwokackie. Są to kwoty bardzo niskie – wskazuje adwokat Roman Kusz, wicedziekan Okręgowej Izby Adwokackiej w Katowicach.
I choć – jak mówi – sąd ma prawo podwyższyć stawkę minimalną nawet sześciokrotnie, w praktyce zdarza się to rzadko.
– Jeśli adwokaci umawiają się z klientem na honorarium o określonej wysokości, wkładają w prowadzenie sprawy określoną pracę uzasadniającą wskazaną kwotę, to sądy nie powinny zasądzać minimalnych zwrotów kosztów postępowania – komentuje minister Kozdroń, podkreślając jednak, że trzeba zachować proporcje.
– Nie może być tak, że za prowadzenie sprawy w postępowaniu upominawczym czy uproszczonym zwrot kosztów zależeć będzie od wartości przedmiotu sporu i umowy między prawnikiem a jego klientem. Sąd musi mieć możliwość miarkowania. Dlatego należałoby do rozporządzenia w sprawie stawek wprowadzić nowe przesłanki, które ograniczyłyby niczym niekontrolowaną swobodę sądów w określaniu kosztów procesu – twierdzi minister Kozdroń.
Pomoc dla przedsiębiorcy
W petycji prawnicy apelują też o wprowadzenie pomocy prawnej dla osób znajdujących się w sporze z organami podatkowymi, przed którymi bardzo trudno bronić się bez specjalistycznej wiedzy.
Czwarty z postulatów mówi zaś o zwolnieniu od kosztów sądowych dla prowadzących działalność gospodarczą i spółek osobowych. W ocenie autorów petycji przedsiębiorcy powinni móc również liczyć na pełnomocników z urzędu.
„Obecnie orzecznictwo sądowe (...) w zdecydowanej większości wskazuje, że przedsiębiorcy nie należy się prawo do zwolnienia od kosztów postępowania ani prawo do skorzystania z pełnomocnika wyznaczonego z urzędu, dlatego że przedsiębiorca powinien przewidzieć poniesienie takich kosztów i »zaplanować« środki na ten cel” – wyjaśniają autorzy petycji.
Jak podkreślają, „problem tkwi w tym, że szczególnie na początku wykonywania działalności gospodarczej trudno jest utworzyć taką rezerwę. Trudno również »zaplanować« wytoczenie albo uczestnictwo w sprawie sądowej czy spornej sprawie administracyjnej”.