Autopromocja

Ustawa krajobrazowa: Przepisy są, lecz reklamy powiszą

pieniądze, reklama, tv
pieniądze, reklama, tv ShutterStock
11 maja 2015

Ustawa krajobrazowa ma oczyścić miasta ze szpetnych banerów. Jednak na natychmiastowe efekty nie ma co liczyć, bo dostosowanie lokalnych przepisów do nowej regulacji może się rozciągnąć w czasie.

Samorządowcy i przedstawiciele organizacji społecznych czekają na podpis prezydenta pod ustawą krajobrazową, którą w kwietniu – po uwzględnieniu poprawek Senatu – przyjęli posłowie. Niektóre miasta już rozpoczęły wstępne prace nad jej wdrożeniem. Inne czekają na wejście w życie nowych przepisów. Jednak nawet te miasta, które już pracują nad nowymi regulacjami, przyznają, że droga do rozpoczęcia usuwania niechcianych reklam jest jeszcze długa. Potrzebują one co najmniej kilku, a nawet kilkunastu miesięcy na opracowanie lokalnych uregulowań.

Prace już trwają

Ustawa to pierwsze tego rodzaju narzędzie, które daje szansę na pozbycie się uciążliwych reklam z przestrzeni miejskiej. Definiuje m.in. pojęcie reklamy i szyldu. Ponadto nakłada obowiązek sporządzania przez samorząd wojewódzki audytu krajobrazowego, z kolei rady gmin będą mogły ustalić w formie uchwały zasady i warunki sytuowania reklam (możliwe są różne regulacje dla poszczególnych obszarów gminy).

Nowe przepisy przewidują też wysokie kary za nielegalnie wiszące banery – będzie to czterdziestokrotność opłaty reklamowej, której wysokość będą ustalać gminy (maksymalne stawki tych opłat wyniosą 2,5 zł opłaty stałej za dzień postawienia reklamy, a także dodatkowe 20 gr za każdy 1 mkw. powierzchni reklamy). Co więcej, będzie możliwość wielokrotnego nakładania wysokiej kary administracyjnej za nielegalne reklamy – do 30 tys. zł za 100 mkw. powierzchni.

Trzeba poczekać

Dyrektor wydziału planowania Urzędu Miasta Lublina Elżbieta Matuszak zwraca uwagę m.in. na dość skomplikowane procedury związane z opracowaniem nowych regulacji. O zasadach i warunkach sytuowania obiektów reklamowych, a także zakresie i ich szczegółowości musi zdecydować rada gminy. Przy czym na początku będzie musiała podjąć uchwałę, która zobowiąże władze miasta do przygotowania przez urząd przepisów w tym zakresie. Będą musiały one być następnie przedstawione radzie, która musi je zaakceptować. – Może być to proces długotrwały, zależny od wielu czynników. Trzeba przede wszystkim określić obszar objęty nowymi regulacjami. Potem dużo będzie zależeć od szczegółowości rozwiązań, opinii i uzgodnień, w tym także z zarządem województwa w zakresie uwzględnienia wyników audytu krajobrazowego, który wcześniej musi być wykonany – mówi Matuszak.

Jej zdaniem dziś nie można określić, ile cała procedura w ogóle potrwa.

Z kolei Artur Hajdorowicz, dyrektor biura planowania przestrzennego w urzędzie miejskim w Kielcach, szacuje, że praca nad lokalnymi przepisami regulującymi umieszczanie reklam w przestrzeni publicznej zajmie jego urzędowi około 6 miesięcy. Jednocześnie dyrektor przyznaje, że nowe przepisy wciąż są dalekie od doskonałości.

– Za największą wadę uznajemy definicję szyldu. Ustawa raczej nie daje możliwości wprowadzania regulacji miejscowych, które by dotyczyły tylko tych nośników – dodaje Hajdorowicz.

Tego samego zdania są urzędnicy z Łodzi. – W uchwale rada gminy będzie mogła ustalić zakaz umieszczania tablic reklamowych i urządzeń reklamowych, z wyłączeniem szyldów – wtóruje Grzegorz Gawlik z łódzkiego ratusza.

– Przede wszystkim konieczne będzie stworzenie generalnych wytycznych dotyczących sposobu funkcjonowania szyldów – stwierdza Wojciech Wagner, naczelnik wydziału estetyki przestrzeni publicznej z Biura Architektury i Planowania Przestrzennego w Warszawie.

Niektóre już pracują

Tymczasem część miast już od jakiegoś czasu przygotowuje się na wejście w życie nowej regulacji. – Staramy się wyprzedzić pewne działania związane z wejściem ustawy krajobrazowej. Plastyk miasta już ponad rok temu przygotował i opracował dokument pod nazwą „Zasady i wytyczne dotyczące umieszczania reklam i informacji wizualnej w przestrzeni Miasta Bydgoszczy” – mówi Marta Stachowiak, rzeczniczka prezydenta Bydgoszczy.

Dodaje, że prezydent miasta nakazał już Miejskiej Pracowni Urbanistycznej podjąć prace nad przygotowaniem stosownych projektów uchwał. Mają one powstać w ciągu najbliższego miesiąca.

Do zadania równie ambitnie podszedł Kraków. – Mimo że ustawa nie została jeszcze podpisana, przygotowujemy inwentaryzację istniejących reklam pod kątem ich legalności. Sprawdzamy również, ile z nich znajduje się na terenach miejskich, a ile na prywatnych – wyjaśnia Filip Szatanik z krakowskiego magistratu. – W uchwalonych do tej pory planach zagospodarowania przestrzennego, które obejmują ponad 50 proc. powierzchni miasta, są zapisy dotyczące lokalizacji nośników reklamowych – dodaje.

Jednak miastu obecnie trudno wyegzekwować ich przestrzegania – Mamy nadzieję, że nowa ustawa, a zwłaszcza jej przepisy karne, pozwolą nam na skuteczną egzekucję tych zapisów – stwierdza Filip Szatanik.

Natomiast władze stolicy, jedne z najbardziej aktywnych, jeśli chodzi o lobbing przy ustawie krajobrazowej, zapewniają, że chcą możliwie szybko rozprawić się z reklamami.– Prace nad miejskimi przepisami reklamowymi chcemy przeprowadzić jeszcze w tym roku – zapewnia Wojciech Wagner.

Choć społecznicy liczą na to, że samorządy wykorzystają bat na reklamodawców w postaci wysokich kar finansowych, to jednak wcale nie jest to oczywiste. – Kara będzie ostatecznością, w pierwszym etapie interwencji będzie upomnienie oraz nakaz zdjęcia – wylicza Marta Stachowiak z Bydgoszczy. – Plastyk miejski prowadzi rozmowy i negocjuje, co często przynosi zamierzony efekt. Egzekwowaniem nielegalnych reklam zajmie się również straż miejska – dodaje.

Nawet stolica nie przesądza o tym, czy zdecyduje się na najwyższe stawki kar. Na nasze pytanie dotyczące maksymalnych stawek usłyszeliśmy: – Głównym kryterium ustalenia wysokości opłaty reklamowej, a w konsekwencji wysokości opłaty karnej, powinno być znalezienie takiego poziomu kwot, który uczyni łamanie wprowadzonych przepisów nieopłacalnym. Stawki kar będą więc musiały uwzględnić najwyższy w całym kraju poziom cen nośników reklamowych, spowodowany wielkością miasta i relatywnie wysoką siłą nabywczą jego mieszkańców – tłumaczy Wojciech Wagner.

Ostrożny jest także Toruń. – Trzeba tu wziąć pod uwagę wiele czynników, np. kwestie wizerunku miasta i sytuację reklamodawców i to wszystko spiąć z przepisami prawa – wyjaśnia Aleksandra Iżycka, rzeczniczka prezydenta Torunia.

2174396-ile-jest-tradycyjnych-nosnikow.jpg
Ile jest tradycyjnych nośników reklamowych w miastach
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png