Jeżeli sprowadzony ze Stanów Zjednoczonych samochód posiada dokument, który określa, że auto jest przeznaczone na części, to organy nie pozwolą mu jeździć po polskich drogach.
TEZA
Reklama
Jeżeli pierwotny właściciel, jak również sprzedająca pojazd amerykańska firma ubezpieczeniowa pozbywali się samochodu przeznaczonego na części, to bez znaczenia jest to, że ubytek wartości auta na skutek wypadku wynosił 66 proc., a koszty jego naprawy w Polsce nie przewyższą jego wartości. Przepisy dotyczące określenia pojazdu jako odpadu nie wskazują, że są to okoliczności wykluczające zakwalifikowaniego w ten sposób.

Reklama
STAN FAKTYCZNY
Główny inspektor ochrony środowiska (GIOŚ) wezwał skarżącą spółkę do oddania odpadu w postaci sprowadzonego przez nią z USA, uszkodzonego pojazdu marki Subaru. Firma miała dostarczyć pojazd do przedsiębiorcy prowadzącego stację demontażu lub do przedsiębiorcy prowadzącego punkt zbierania pojazdów.
Na skutek zażalenia spółki organ wydał decyzję o utrzymaniu w mocy swojego wcześniejszego rozstrzygnięcia. GIOŚ stwierdził, że z protokołu rewizji celnej oraz dokumentacji fotograficznej, a także z opinii technicznej wynika, że sprowadzony samochód jest uszkodzony w około 66 proc.
Dla tego pojazdu władze stanu Nowy Jork wydały dokument, z którego wynika, że jest on przeznaczony na części. A to wyklucza dalsze jego użytkowanie zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, jak również prawną możliwość ponownego dopuszczenia go do ruchu drogowego.
Stąd też w ocenie organu pojazd bezwzględnie należało zakwalifikować do kategorii odpadów Q2 – „produkty nieodpowiadające wymaganiom jakościowym” według załącznika nr 1 ustawy o odpadach, a wobec otrzymania przez niego statusu „pojazd przeznaczony na części” należało go także zakwalifikować do kategorii Q6 określonej w załączniku nr 1 do ustawy o odpadach (Dz.U. z 2013 r., poz. 21 ze zm.) – „przedmioty lub ich części nienadające się do użytku”. Organ wskazał ponadto, że poprzedni właściciel pojazdu nie znajdując dla niego dalszego zastosowania zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, sprzedał go spółce, co bezwzględnie stanowi wyzbycie się w rozumieniu art. 3 ust. 1 ustawy o odpadach.
Spółka wniosła skargę do sądu, która jednak została oddalona. WSA podzielił pogląd wyrażony w postanowieniu GIOŚ, że samochód stanowi odpad w rozumieniu ustawy o odpadach.
Zdaniem sądu z poczynionych w sprawie ustaleń wynika, że poprzedni właściciel pozbywał się przedmiotu, który pierwotnie był pojazdem, lecz przestał nim być po zmianie przeznaczenia. Pojazd ten przeznaczono na części, co odzwierciedla zapis w dokumencie Salvage Certificate. Stąd też bez znaczenia była okoliczność, kto był sprzedawcą pojazdu: pierwotny właściciel, firma ubezpieczeniowa czy jeszcze inny podmiot. Podobnie bez znaczenia było także, czy w transakcji brał udział pośrednik. Spółka złożyła skargę kasacyjną.
UZASADNIENIE
Naczelny Sąd Administracyjny uznał skargę za nieuzasadnioną. Wskazał, że zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy o odpadach odpadem jest każda substancja lub przedmiot należący do jednej z kategorii określonych w załączniku nr 1 do tej ustawy, których posiadacz pozbywa się, zamierza się pozbyć lub do ich pozbycia się jest zobowiązany. Oznacza to, że obydwa te warunki muszą być spełnione łącznie, aby określony przedmiot był odpadem w rozumieniu prawa polskiego i wspólnotowego.
Zatem w procesie stosowania tego uregulowania należy najpierw ustalić, czy dany przedmiot lub substancja należy do jednej z kategorii wskazanych w załączniku nr 1. W przypadku odpowiedzi twierdzącej konieczne jest ustalenie woli posiadacza bądź ustalenie, czy obowiązek pozbycia się tego przedmiotu nie wynika z obowiązującego prawa.
W ocenie NSA to właśnie jest podstawowe kryterium zaliczenia przedmiotu do kategorii „odpady”. Wyjątkiem jest obowiązek pozbycia się rzeczy na podstawie przepisów. Z ustaleń poczynionych w sprawie bezsprzecznie wynika, że zarówno pierwotny właściciel, jak i sprzedająca pojazd amerykańska firma ubezpieczeniowa, pozbywali się samochodu przeznaczonego na części.
Dla takiej oceny bez znaczenia pozostaje to, że ubytek wartości pojazdu na skutek wypadku wynosi 66 proc., a koszty jego naprawy w Polsce nie przewyższą wartości pojazdu. Przepisy dotyczące kwalifikacji pojazdu jako odpadu nie wskazują, że są to okoliczności wykluczające go od zakwalifikowania jako odpadu.
Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 16 stycznia 2015 r., sygn. akt II OSK 1463/13
Kwalifikacja przedmiotu
W kontekście kwalifikacji przedmiotu jako odpadu chodzi raczej o brak użyteczności zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem, co, jak wskazuje doświadczenie życiowe, może mieć charakter względny – subiektywny (rzecz nieużyteczna dla jednaj osoby może pozostawać przydatna dla innej). W pewnych sytuacjach o charakterze przedmiotu jako odpadu może decydować wyłącznie intencja zbywcy (względy subiektywne), co może nastręczać trudności w razie konieczności dokonywaniu precyzyjnych ustaleń, np. w postępowaniu administracyjnym (wyrok WSA w Bydgoszczy z 16 grudnia 2014 r., sygn. akt II SA/Bd 1266/14).
KOMENTARZ EKSPERTA
Szerokie pojęcie odpadu

Z definicji odpadu w art. 3 ust. 1 pkt 6 ustawy o odpadach wynika, że ustawodawca miał na celu przyjęcie rozszerzającego, a nie zawężającego znaczenia tego pojęcia. Jako odpad należy zakwalifikować każdą taką substancję lub przedmiot, których posiadacz pozbywa się, zamierza się pozbyć lub do których pozbycia się jest obowiązany. Wskazówką interpretacyjną jest w tym wypadku posłużenie się przez ustawodawcę słowem „każdą”. Jeżeli zatem wystąpi którakolwiek z wymienionych w przepisie sytuacji, tj. gdy posiadacz pozbędzie się, będzie zamierzał się pozbyć lub będzie zobowiązany do pozbycia się substancji lub przedmiotu, dana substancja lub przedmiot powinny zostać zakwalifikowane jako odpad. Kwestia, czy naprawa sprowadzonego do Polski samochodu zakwalifikowanego do sprzedaży na części nie przewyższa jego wartości, nie będzie mieć znaczenia dla oceny, czy dany samochód należy zakwalifikować jako odpad.