Rząd zrezygnował z szybkiej nowelizacji przepisów o zamówieniach publicznych. Będzie nowa kompleksowa ustawa, której projekt może zostać przedstawiony nawet w tym tygodniu – dowiedział się DGP.
Do 18 kwietnia 2016 r. Polska, podobnie jak wszystkie inne kraje UE, musi wdrożyć nowe dyrektywy dotyczące zamówień publicznych i koncesji (2014/23/UE, 2014/24/UE i 2014/25/UE). Urząd Zamówień Publicznych uznał, że to doskonała okazja do napisania całkiem nowej ustawy. Z jednej strony miała ona implementować regulacje unijne, z drugiej uwzględnić obserwacje z polskiego rynku i naprawić zauważone błędy. W grudniu ub. r. koncepcja tej ustawy została przedstawiona Radzie Ministrów. Ta postanowiła zrezygnować ze zwykłej ścieżki legislacyjnej i zgodziła się na przygotowanie przez UZP projektu bez konieczności tworzenia jego formalnych założeń.
Reklama
Kalendarz wyborczy wskazuje, że szanse na uchwalenie takiej kompleksowej ustawy w tej kadencji parlamentu są bliskie zeru. Dlatego też w rządzie pojawił się pomysł, aby przygotować szybką nowelizację obowiązującej ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 907 ze zm.). Miałaby się ona ograniczać wyłącznie do wdrożenia nowych dyrektyw, co – według pomysłodawców – miało pozwolić na przegłosowanie jej przed wyborami.

Reklama
Skąd taki pomysł? Zapowiedziany w czwartek przez premier Ewę Kopacz start nowych funduszy unijnych będzie się wiązał z koniecznością organizowania przetargów. Od 18 kwietnia 2016 r. będą one musiały być organizowane w zgodzie z nowymi dyrektywami. Gdyby stało się inaczej, Komisja Europejska zakwestionowałaby te wydatki.
Jak nieoficjalnie dowiedział się DGP, ostatecznie rząd zrezygnował jednak z pomysłu szybkiej nowelizacji i przygotowuje ustawę tak, jak pierwotnie planowano. Oczywiście może to wiązać się z ryzykiem, że Polska nie zdąży na czas wdrożyć dyrektyw. Z drugiej jednak strony po ok. 40 nowelizacjach proponowanie kolejnego implantu byłoby niewskazane. UZP kończy prace nad tekstem projektu i w najbliższym czasie przedstawi go rządowi.
Ale poza uchwaleniem na czas nowych przepisów Polska może mieć jeszcze jeden problem związany z nowymi dyrektywami. Zakładają one bowiem pełną elektronizację procedur udzielania zamówień. Nie wiadomo, czy nasi zamawiający będą gotowi sprostać temu wyzwaniu.
Nowe przepisy mają odformalizować przetargi. Przedsiębiorcy nie będą już musieli składać wraz z ofertą sterty dokumentów. Zostaną one zastąpione oświadczeniem. Jedynie zwycięski wykonawca będzie musiał dostarczyć komplet dokumentów.
Ustawa ma też zachęcać do korzystania z trybu negocjacji z ogłoszeniem czy dialogu konkurencyjnego, co pozwoli na wybór innowacyjnych rozwiązań. Krótsze będą terminy na składanie ofert. Nacisk zostanie też położony na wybór tych najkorzystniejszych ekonomicznie, a więc uwzględniających końcowy koszt użytkowania produktu.
500 mld zł ma do wydania Polska w ramach unijnej perspektywy 2014–2020