Jeżeli przewoźnik lub firma kurierska nie udzieli odpowiedzi na reklamację w ciągu 30 dni od jej złożenia, uznaje się, że zastrzeżenia klienta zostały uwzględnione. Takie zasady zawarł w rozporządzeniu minister transportu. Zdaniem jednego z sądów rejonowych zrobił to jednak wbrew konstytucji.
Sąd Rejonowy Poznań – Stare Miasto rozpatrywał sprzeciw od nakazu zapłaty, wydanego w elektronicznym postępowaniu upominawczym, który zasądzał karę 260 zł za brak biletu. Pozwana wniosła o oddalenie powództwa. Wskazała, że złożyła reklamację w sprawie, lecz przewoźnik na nią nie odpowiedział. Tymczasem taka odpowiedź powinna być udzielona niezwłocznie, nie później niż w terminie 30 dni od dnia przyjęcia reklamacji przez przedsiębiorcę. A brak odpowiedzi w wymaganym terminie skutkuje uwzględnieniem zastrzeżeń pasażera. Tak bowiem stanowi rozporządzenie ministra transportu i budownictwa w sprawie ustalenia stanu przesyłek oraz postępowania reklamacyjnego (Dz.U. z 2006 r. nr 38, poz. 266).
Reklama
Przy rozpoznawaniu tej sprawy sąd powziął jednak wątpliwości, czy rozporządzenie to jest zgodne z art. 79 prawa przewozowego (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1173 ze zm.). Przepis ten uprawnia co prawda ministra transportu do określenia m.in. trybu postępowania reklamacyjnego. I wskazuje, że powinien to robić, mając na uwadze zapewnienie sprawnego i terminowego dochodzenia roszczeń. Jednak zdaniem sądu minister, wydając rozporządzenie, wykroczył poza zakres delegacji ustawowej. Zarzut dotyczy konkretnie paragrafu 10. „Art. 79 ww. ustawy upoważnia ministra jedynie do określenia warunków, jakim powinny odpowiadać reklamacje i wezwania do zapłaty z tytułu przewozu osób i przesyłek oraz tryb postępowania reklamacyjnego. Par. 10 jest przepisem dalej idącym, bo określa materialnoprawne skutki zaniechania rozpoznania reklamacji, a nie sam tryb postępowania reklamacyjnego” – wskazuje sąd w pytaniu prawnym skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego.
I podkreśla, że ustawodawca upoważnił ministra do wydania rozporządzenia o charakterze czysto porządkowym: chodziło o zapewnienie sprawnego i terminowego dochodzenia roszczeń, a nie pozbawienie przewoźnika czy też firmy kurierskiej możliwości dochodzenia swoich roszczeń.
Sąd pytający wskazuje, że choć wartość przedmiotu sporu w rozpatrywanej przez niego sprawie jest niewielka, to jednak warto, aby TK pochylił się nad tym zagadnieniem. Podnosi bowiem, że krytykowane rozporządzenie dotyczy masowo zawieranych umów przewozu. Dlatego też – jego zdaniem – wskazane jest, aby w przypadku niezgodności zaskarżonego przepisu z ustawą został on wyeliminowany z porządku prawnego.