Przypomnijmy, że celem projektu jest wykreowanie usługi polegającej na:

● zapewnianiu szczególnie potrzebującym obywatelom dostępu do pomocy prawnej,

● powszechnym dostępie do informacji prawnej (za pomocą infolinii),

● podejmowaniu działań edukacyjnych zmierzających do zwiększenia świadomości prawnej.

Pierwszy z punktów ma być realizowany poprzez utworzenie specjalnego systemu poradnictwa przedsądowego, z którego korzystać będą mogły m.in. osoby uzyskujące świadczenia z pomocy społecznej czy posiadające ważną kartę dużej rodziny. W organizację systemu mają być zaangażowane jednostki samorządu terytorialnego, prawnicze samorządy zawodowe, a także wojewodowie i organizacje pozarządowe.

Jak czytamy w ocenie skutków regulacji (OSR), rolą samorządu terytorialnego będzie ustalenie kwestii organizacyjnych, a prawnicze samorządy zawodowe będą wyłaniały radców prawnych i adwokatów do udzielania pomocy. Wojewodowie będą natomiast dysponowali pulą punktów pomocy prawnej (365 w skali kraju), których prowadzenie zostanie powierzone organizacjom pozarządowym (wyłonionym w konkursach). Z projektu jasno jednak wynika, że również tu porad prawnych udzielać będą mogli jedynie profesjonalni prawnicy.

Jeszcze niedawno nie było wiadomo, czy takie zapisy znajdą rację bytu. „Choć zaangażowanie wykwalifikowanych prawników należy ocenić pozytywnie, to jednak ograniczenie się tylko do adwokatów i radców prawnych jest rozwiązaniem najdroższym i nieefektywnym. Funkcjonujące na świecie rozwiązania koncentrują się bowiem na takim zorganizowaniu systemu, żeby do adwokatów trafiały sprawy, które tego wymagają, a inne były rozwiązywane przez wykwalifikowanego doradcę” – wskazywała KRS w opinii z 16 stycznia.

Również resort finansów w piśmie z 29 stycznia podnosił, że biorąc pod uwagę wysokość środków przewidzianych na realizację systemu (około 100 mln zł rocznie), „należałoby rozważyć możliwość świadczenia nieodpłatnej pomocy prawnej przez osoby posiadające wykształcenie prawnicze i pracujące w tym zawodzie”. Zdaniem MF przyjęcie takiego rozwiązania „mogłoby znacznie obniżyć koszty realizacji tego zadania i byłoby zgodne z dokonaną przez ministra sprawiedliwości deregulacją zawodów prawniczych”.

Powyższe spotkało się jednak z oporem adwokatury.

– Dajemy ustawową regulację o darmowej pomocy prawnej dla ubogich i nieważna jest jakość tej pomocy; ważne, żeby było taniej – komentował adwokat Roman Kusz, wicedziekan Okręgowej Izby Adwokackiej w Katowicach.

Zaznaczał, że należy się zastanowić, czy celem ustawy jest zapewnienie realnej pomocy prawnej, czy iluzorycznej. A więc czy ustawodawca chce pomóc ludziom w potrzebie, czy tylko udawać, że pomaga.

– Dziś porad prawnych może udzielać każdy, dosłownie każdy, nie musi to być nawet absolwent wydziału prawa – akcentował dziekan Kusz.

Mimo jednak że propozycja MF nie znalazła odbicia w projekcie, przedstawiciele Naczelnej Rady Adwokackiej uważają, że i tak należy go w paru miejscach uzupełnić.

– Trzeba np. doprecyzować, kto może zastąpić adwokata i radcę prawnego, jeśli ten nie będzie w stanie udzielić bezpłatnej pomocy prawnej. Moim zdaniem zastępstwo takie powinien móc wykonywać również aplikant – mówi adwokat Rafał Dębowski, sekretarz NRA.

W jego ocenie wyjaśnić należy także zapis dotyczący konieczności zapewniania przez adwokata/radcę w powiatowym punkcie świadczenia pomocy dostępu do bazy aktów prawnych.

– Rodzą się też wątpliwości, jak faktycznie będzie rozliczana pomoc prawna w ramach systemu i co w sytuacji, gdy w powiecie wyczerpie się pula środków na pomoc prawną. W OSR zawarte zostały kalkulacje, z których wynika, że na wynagrodzenia na punkt porad prawnych przypadać będzie około 5 tys. zł miesięcznie, co przy zakładanej stawce 63 zł za godzinę porady daje ok. 80 godzin porad miesięcznie. A gdy chętnych będzie więcej albo uprawnieni będą korzystać z pomocy częściej, niż założono? – pyta mec. Dębowski.

Ograniczenie się tylko do adwokatów i radców prawnych jest rozwiązaniem najdroższym i nieefektywnym

Etap legislacyjny

Projekt po konsultacjach społecznych