– Cofnęliśmy wniosek, ponieważ analiza orzecznictwa TK z ostatniego okresu nie pozwalała prognozować, że sędziowie podzielą nasze stanowisko – przyznaje prokurator Wojciech Sadrakuła z PG.

– Linia orzecznicza TK uległa ewolucji. Wiele ostatnich wyroków świadczy o tym, że TK podchodzi w sposób bardziej liberalny do problemu regulowania różnych rozwiązań normatywnych w drodze rozporządzenia. We wcześniejszych orzeczeniach stanowisko trybunału było bardzo rygorystyczne: w drodze rozporządzenia władza wykonawcza nie mogła modyfikować, zmieniać czy uzupełniać ustawy. Teraz władzy wykonawczej trybunał pozwala na więcej – tłumaczy prokurator.

PG, składając wniosek do TK, wskazywał, że prezes Rady Ministrów w drodze rozporządzenia wyposażył IDT w uprawnienia do nakładania mandatów karnych nawet w takich sprawach, w których inspekcja nie ma ustawowych uprawnień do kontroli, np. za jazdę bez dokumentu prawa jazdy, z pasażerem, który nie zapiął pasów, czy ostrzeganie kierowców o kontroli światłami mijania. Zatem rozporządzenie nie służy tylko wykonaniu ustawy, lecz także ją modyfikuje. A to jest niezgodne z art. 92 ust. 1 konstytucji.

Czy wycofanie wniosku do TK w sytuacji, gdy Prokuratura Generalna nadal stoi na stanowisku, że nastąpiło przekroczenie delegacji ustawowej, nie kłóci się z zadaniami, do jakich powołany jest ten organ?

– Prokuratura nie wycofuje się z roli strażnika praworządności. Ale musi dbać o to, aby wnioski kierowane do Trybunału Konstytucyjnego były jednak traktowane z uwagą. Nadal będziemy kierować wnioski do TK, lecz w sprawach, w których są choćby nikłe szanse, że trybunał podzieli nasze stanowisko – przekonuje prokurator Sadrakuła.

Decyzja PG nie martwi dr. Zbigniewa Gromka, konstytucjonalisty z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Stanie na straży praworządności oznacza przeciwdziałanie naruszeniom prawa. W przypadku przepisów konstytucyjnych ich treść wyznacza nie tylko tekst konstytucji, lecz także interpretacja przyjmowana w orzecznictwie. Jeżeli linia orzecznicza trybunału ewoluowała od momentu złożenia wniosku, to nie można powiedzieć, że prokurator generalny, wycofując wniosek, przestał stać na straży praworządności – wyjaśnia dr Gromek.