statystyki

Rozporządzenie o kilometrówkach wątpliwe konstytucyjnie

autor: Małgorzata Kryszkiewicz19.12.2014, 07:38; Aktualizacja: 19.12.2014, 07:53

Nie można ustalić, na jakiej podstawie i przy jakich wytycznych postanowiono, że sędziowie powinni otrzymywać 30 gr za każdy kilometr tytułem zwrotu kosztów dojazdu do pracy – wskazuje prof. Małgorzata Gersdrof, I prezes Sądu Najwyższego.

Taka teza pojawiła się w negatywnej opinii na temat projektu rozporządzenia ministra sprawiedliwości w sprawie określenia w roku 2015 wysokości zwrotu kosztów przejazdu sędziego z miejsca zamieszkania do siedziby sądu. Obcina ono sędziom tę stawkę z 60 do 30 gr.


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (13)

  • sędzia(2014-12-19 11:40) Zgłoś naruszenie 10

    skończ studia prawnicze, aplikację, zdaj egzamin sędziowski i przejdź całą procedurę konkursową pozytywnie to dostaniesz te 30 gr za 1 km

    Odpowiedz
  • Abbo(2014-12-19 11:56) Zgłoś naruszenie 10

    możesz też ewentualnie dać się wybrać na posła. Tam nie potrzeba żadnych kwalifikacji, i dostaje się 86 groszy za kilometr.

    Odpowiedz
  • Abbo(2014-12-19 09:18) Zgłoś naruszenie 00

    Ależ kryterium jest jasne - chodziło o to, żeby obciąć połowę z tej pozycji budżetowej, a więc skoro teraz stawka to 60 groszy to w przyszłym roku musi być o połowę mniej.

    W końcu skądś trzeba było wziąć te 16 milionów na świątynię opaczności

    Odpowiedz
  • tokowirowka(2014-12-19 12:51) Zgłoś naruszenie 00

    Większość PKB tego kraju tworzą małe i średnie przedsiębiorstwa. Co myśli taki drobny przedsiębiorca gdy widzi popeerelowskie przywileje polityków, sędziów, prokuratorów, górników (którzy w zasadzie już przeszli na finansowanie centralne), nauczycieli, policjantów, żołnierzy, energetyków, kolejarzy, kościół katolicki itd.? Nie dziwię się takiemu przedsiębiorcy, że nie wydaje faktury czy paragonu, to drobna kradzież niezamożnego człowieka wobec zalegalizowanej przez PRL lub III RP kradzieży powyższych, często zamożniejszych grup społecznych. I teraz taki drobny przedsiębiorca staje przed sędzią który przyjechał sobie do sądu na kilometrówkę z podatków głównie tego drobnego przedsiębiorcy i wysłuchuje od tego sędziego jakim to niemoralnym człowiekiem jest.

    Odpowiedz
  • SSR(2014-12-19 13:52) Zgłoś naruszenie 00

    chciałbym zostać sędzią w wieku 24 lat. ale cóż tak dzieje się tylko w głowach niedouczonych. a kto komu zabrania studiować prawo, robić aplikację i starać się o etat sędziego. ci co tak głoszą populistyczne hasła niech sami spróbują najpierw ukończyć 5-letnie studia, zdać egzamin na aplikację, później ukończyć kilkuletnią aplikację, zdać egzamin sędziowski i zostać sędzią. a następnie niech wyjdą na salę i sądzą ludzi i ich pretensje. ba, a kto komu zabrania być lekarzem, górnikiem, rolnikiem bądź grabarzem. zamiast obijać się za młodu trzeba było ciężko pracować, a nie liczyć że fortuna sama wpadnie w ręce. najwięcej krzyczą ci co nic w dotychczasowym życiu nie zrobili i czekają na gotowe. i proszę nie mówić, że są jakieś układy. może gdzieś są jakieś - tego w żadnej branży nie można wykluczyć. patrząc z perspektywy czasu uważam, ze zawód sędziego jest dla każdego i każdy może mieć te "przywileje", ale trzeba ciężko pracować, a nie siedzieć na czterech literach. jestem przykładem, tak jak wielu moich kolegów i koleżanek, że bez żadnych znajomości można zostać sędzią. skoro populistyczne hasło "zniewolić i ograniczyć sędziów albo ich wyrzucić" tak się wielu podoba, to czekam tych czasów kiedy urzędnik z ministerstwa albo innego podrzędnego urzędu będzie dzwonić do sędziego i mówić jakiej treści ma wydać orzeczenie w danej sprawie. zadajcie sobie tylko pytanie czy ten urzędnik akurat będzie na waszym łańcuszku. a może będzie działać na korzyść waszego przeciwnika. niezależność i niezawisłość sędziowska nie może być tylko konstytucyjno - ustawowym frazesem. muszą za tym iść faktyczne gwarancje. jak by ludzie poczytali książki do prawa konstytucyjnego, zamiast brukowców, to by wiedzieli. sądy wzięły się z ludzkiej głupoty. jak by ludzie zachowywali się przyzwoicie i załatwiali swoje sprawy zgodnie z przepisami, zamiast kombinować, sędziowie faktycznie byliby zbędni.

    Odpowiedz
  • SSR(2014-12-19 14:35) Zgłoś naruszenie 00

    tokowirowko wskazałem drogę. proszę podążać i zmieniać a nie tylko bić pianę. aby wygrać w totka trzeba wypełnić i wysłać kupon.

    Odpowiedz
  • tokowirowka(2014-12-19 14:51) Zgłoś naruszenie 00

    Właśnie próbuję to robić. Ale tu trzeba wspólnego wysiłku ludzi którzy widzą coś więcej niż tylko koniec swojego nosa.

    Odpowiedz
  • Jaa(2014-12-19 16:11) Zgłoś naruszenie 00

    Sędziowie, którzy przy tak wysokich uposażeniach domagają się jeszcze dodatkowo finansowania ich dojazdów do pracy i z pracy po prostu szkodzą wizerunkowi sędziego. Nie powinni piastować takich stanowisk, bo ich zachowanie nie licuje z powagą urzędu.

    Odpowiedz
  • gnom(2014-12-19 18:26) Zgłoś naruszenie 00

    Cogito konkretne przykłady z nazwiskami i stanami faktycznymi! A może nie mamy odwagi... albo konkretów brak.

    Odpowiedz
  • iudex(2014-12-19 21:37) Zgłoś naruszenie 00

    Błąd, poseł ma 1,25 za 1 km, na oświadczenie... Ja wypełniam rachunek miesiąc w miesiąc a Prezes sprawdza na zumi czy aby ktoś nie dołożył sobie kilometra albo dwóch...

    Odpowiedz
  • abc(2014-12-19 23:25) Zgłoś naruszenie 00

    Moi drodzy komentatorzy, tu naprawdę nie chodzi o te kilka złotych za dojazdy, lecz o pewne zasady. Skoro obowiązuje podział władzy, to nie może być tak, że władza ustawodawcza i wykonawcza w każdej chwili, jednym podpisem może zrobić co zechce władzy sądowniczej. Musi zostać zachowana równowaga. Rozumiem także, że przeciętnemu pracownikowi nikt nie zwraca kosztów za dojazd do pracy, ale ten owy Kowalski z pewnością nie ma np. zakazu dodatkowego zatrudnienia a za nadgodziny bądź dyżury (jak np. lekarze) otrzymuje wynagrodzenie. Tymczasem sędzia rejonowy mając tzw. dyżur aresztowy pracuje za Bóg zapłać. Chodzi więc o pewne zasady i gwarancje ustrojowe a nie zaś o źle rozumiane "przywileje", których tak naprawdę nie ma.

    Odpowiedz
  • pracownica(2014-12-19 11:30) Zgłoś naruszenie 01

    ja też...

    Odpowiedz
  • pracownik(2014-12-19 10:30) Zgłoś naruszenie 01

    Ja też chcę kilometrówkę za dojazd do pracy - urzędu.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane