Co najmniej 100 sędziów otrzymało od swoich prezesów dekrety płacowe obniżające im wynagrodzenia – wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości. Liczba ta może jeszcze wzrosnąć, gdyż – jak wskazuje Wioletta Olszewska z MS – prezesi zasygnalizowali możliwość zmiany dekretów wobec kolejnych osób.

Nie wiadomo, jaką część spośród tych 100 stanowią sytuacje, w których wyższe wynagrodzenie sędziowie uzyskali na podstawie prawomocnych wyroków. Część z nich bowiem otrzymała je na mocy pozasądowych ugód podpisywanych z prezesami. Wiemy jednak, że zdarzają się i takie przypadki, kiedy to prezesi obniżają sędziom wynagrodzenia, mimo że ci spór o wyższe pensje wygrali przed sądami II instancji.

Eksperci podkreślają, że takie anulowanie prawomocnych orzeczeń sądowych jest niedopuszczalne. I wskazują, że od interpretowania przepisów ustaw są sądy, a nie władza wykonawcza. A sędziowie poszkodowani działaniami ministerstwa zapowiadają kolejne pozwy do sądów pracy.

Prawomocne orzeczenie

Wynagrodzenie sędziów

Wynagrodzenie sędziów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

W takiej sytuacji znalazł się m.in. Michał Bober, sędzia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, oraz sześciu jego kolegów orzekających w Sądzie Okręgowym w Elblągu. We wrześniu 2013 r. SO w Gdańsku wydał w ich sprawie prawomocny wyrok, na podstawie którego wypłacono im zaległe wynagrodzenia oraz wskazano, w jakich datach poszczególni sędziowie uzyskają VII stawkę wynagrodzenia.

– Mimo to moi koledzy otrzymali od prezesa SO w Elblągu dekret, z którego wynika, że ich wynagrodzenia zostaną obniżone do poziomu pomijającego ustalenia tego prawomocnego wyroku – mówi sędzia Bober.

On sam otrzymał nieco inne pismo, gdyż w międzyczasie awansował do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.

– W piśmie skierowanym do mnie prezes SO wskazuje, że koryguje swój poprzedni dekret z 2013 r. i obniża mi – jako byłemu sędziemu SO w Elblągu – wstecznie od 3 grudnia 2011 r. wysokość wynagrodzenia do stawki VI – mówi Michał Bober.

A to – mówiąc w skrócie – może wpłynąć na obniżenie jego obecnej płacy.

Bój o zasady...

Dekrety wydane przez prezesów sądów, w tym również przez elbląskiego prezesa, to pokłosie pisma wysłanego do nich pod koniec października przez Jerzego Kozdronia, wiceministra sprawiedliwości. O tej sprawie pisaliśmy na początku listopada br. W dokumencie tym wskazano, jak – zdaniem resortu – powinny być obliczane wynagrodzenia sędziów sądów okręgowych i apelacyjnych. Wydane już dekrety płacowe, niezgodne z tymi zasadami, polecono anulować i ustalić stawki na nowo, „tak aby nie stanowiło to obejścia obowiązujących przepisów”. „Zasada ta obejmuje również sędziów, którzy występowali z roszczeniami płacowymi do sądów i otrzymali korzystne dla nich wyroki” – podkreślił Jerzy Kozdroń.

I to ostatnie zdanie najbardziej zbulwersowało środowisko sędziowskie.

– Tu chodzi o to, jak władza wykonawcza traktuje drugą, teoretycznie równorzędną jej władzę. Uważamy, że wiceminister wysyłając pismo, w którym kontestuje wyroki sądowe, przekroczył swoje kompetencje – zaznacza sędzia Bober.

Podobnie sytuację ocenia dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Polecenie wydane przez wiceministra sprawiedliwości nie ma żadnej mocy prawnej. W przeciwnym wypadku musielibyśmy dojść do wniosku, że minister sprawiedliwości jest władny unieważniać np. wyroki w sprawach rozwodowych. Na szczęście w Polsce od interpretacji prawa są sądy, a nie władza wykonawcza – zaznacza.

Podnosi ponadto, że wiceminister sprawiedliwości działał nie w imieniu własnym, a ministra sprawiedliwości, a ten za nieprzestrzeganie ustaw, jako członek Rady Ministrów, może zostać pociągnięty do odpowiedzialności konstytucyjnej przed Trybunałem Stanu.

...i o wynagrodzenie

Sędziowie, którym wręczono dekrety, postanowili więc interweniować, nie tylko u swoich pracodawców.

– Oczywiście, zgodnie z drogą służbową, takie pisma również złożyliśmy. Ja, w piśmie skierowanym do prezes SA w Gdańsku wyraziłem nadzieję, że zechce ona zwrócić uwagę prezesowi SO w Elblągu, że treść dekretu wykonującego polecenie ministra sprawiedliwości jest zdecydowanie sprzeczna z prawem – mówi sędzia Bober.

Z kolei sędziowie SO w Elblągu do swojego prezesa piszą o „braku szacunku dla prawa oraz niezawisłości sędziów”. Zwrócili się też bezpośrednio do Cezarego Grabarczyka, ministra sprawiedliwości, oraz jego zastępcy Jerzego Kozdronia.

– Zaznaczyłem, że po upływie pierwszego miesiąca, w którym wynagrodzenie zostanie mi obniżone, zamierzam wystąpić z powództwem o zapłatę i będę to czynił w każdym kolejnym miesiącu, w którym mój pracodawca będzie wypłacał mi wynagrodzenie zaniżone na skutek polecenia ministra – zaznacza Michał Bober.

Sędziowie postanowili powiadomić o sprawie również rzecznika praw obywatelskich, Krajową Radę Sądownictwa, Stowarzyszenie Sędziów „Iustitia” oraz Helsińską Fundację Praw Człowieka.

Pytanie rady

Co ciekawe, 7 listopada br. KRS z własnej inicjatywy skierowała już do ministra sprawiedliwości zapytanie, jak należy rozumieć październikowe polecenie Jerzego Kozdronia. Rada prosi o wyjaśnienie, czy prezesi powinni je odczytywać jako niewykonywanie i nierespektowanie prawomocnych wyroków sądowych. „Konstytucyjna waga problemu wymaga ustosunkowania się do tych wątpliwości w możliwie szybkim terminie” – zaznaczono w piśmie.

Zadaliśmy ministerstwu bardzo podobne pytanie. A oto, jaką otrzymaliśmy odpowiedź: „Treść przesłanego przez Ministra Sprawiedliwości do prezesów sądów apelacyjnych pisma nie wskazuje, by w jakikolwiek sposób ingerowało ono w treść prawomocnych orzeczeń sądów dotyczących ustalenia przysługujących sędziom stawek awansowych”.

Waldemar Żurek, rzecznik prasowy KRS, nie chce tego komentować.

– Poczekamy na oficjalną odpowiedź na nasze pismo. Nie chcemy wchodzić w konflikt z ministrem sprawiedliwości, gdyż nasza współpraca w wielu kwestiach ważnych dla sądownictwa układa się poprawnie. Swoim pytaniem chcemy po prostu zasygnalizować ministrowi, że to październikowe pismo mogło wywołać niepotrzebne zamieszanie – zaznacza sędzia Żurek.