Z regulaminów przewozu osób i bagażu w komunikacji miejskiej wynika m.in. obowiązek kasowania biletów niezwłocznie po wejściu do pojazdu oraz zasady ich kontroli, w tym nakładania mandatów. Problem polega na tym, że takie postanowienia powinny być wprowadzone zarządzeniem prezydenta miasta, burmistrza lub wójta. Tymczasem przeważnie decydują o tym w uchwale radni, do których kompetencji należą tylko przepisy porządkowe. Efekt jest taki, że wojewódzkie sądy administracyjne już dwukrotnie stwierdzały nieważność regulaminu. Tak orzekły: 22 lipca 2014 r. WSA w Kielcach (sygn. akt I SA/Ke 345/14) i 5 lipca 2012 r. WSA we Wrocławiu (sygn. akt III SA/Wr 163/12).

Niedozwolona praktyka

W obu przypadkach sądy stwierdzały, że rada miasta nie miała prawa wprowadzać niektórych postanowień do regulaminów i traktować ich jako przepisy porządkowe. Z tego powodu unieważniały odpowiednie uchwały w całości.

– Rada gminy jest uprawniona do wydawania przepisów porządkowych w zakresie ochrony życia, zdrowia i mienia osób korzystających z publicznego transportu zbiorowego oraz zapewnienia porządku, spokoju i bezpieczeństwa publicznego w czasie przejazdów. Z kolei w regulaminie przewozu osób określa się warunki obsługi podróżnych, odprawy oraz przewozu osób i bagażu, a także wskazuje się podmiot właściwy do przyjmowania skarg i reklamacji wynikających z realizacji usług w tym zakresie – wyjaśnia Marcin Bielesz, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego.

Podkreśla, że nie jest dopuszczalne normowanie przez radę gminy kwestii zastrzeżonych do kompetencji prezydenta miasta.

Darmowa komunikacja miejska: Populistyczna propozycja wyborcza czy realna szansa dla miast >>>

Lublin – podobnie jak Poznań i Kraków – to jedno z nielicznych miast, gdzie kwestie przewozów są właściwie uregulowane. W Kielcach błąd naprawiono przed uprawomocnieniem się wyroku WSA. Rada miasta znowelizowała uchwałę, a prezydent niemal z dnia na dzień wydał zarządzenie. W Warszawie, Gdańsku, Łodzi, Rzeszowie i Bydgoszczy uchwały wciąż zawierają niedozwolone postanowienia. Ich władze narażają się na stwierdzenie nieważności regulaminów, co może nieść za sobą skutki finansowe.

Czego można żądać

Z chwilą unieważnienia odpada podstawa prawna wszystkich przewidzianych w nim obowiązków. – Nie oznacza to, że z dnia na dzień w komunikacji miejskiej zapanuje chaos. Większość zakazów ma równocześnie umocowanie w różnych ustawach, np. te dotyczące spożywania alkoholu i palenia tytoniu w miejscach publicznych – wskazuje Izabela Bruchal z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie.

Komu przysługują ulgi na komunikację miejską >>>

W ustawach można znaleźć także zasady kontroli biletów przez przewoźnika albo osoby przez niego upoważnione. Art. 33a ustawy z 15 listopada 1984 r. – Prawo przewozowe (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1173 ze zm.) wskazuje na możliwość nałożenia mandatu karnego i przekazania pasażera policji, jeżeli odmawia on zapłaty i nie chce pokazać dokumentu tożsamości. Przepisy milczą jednak na temat obowiązku kasowania biletów niezwłocznie po wejściu do pojazdu.

– W takiej sytuacji można argumentować, że dopuszczalne jest roszczenie o zwrot pieniędzy, licząc od dnia wprowadzenia regulaminu, który okazał się nieważny. Stwierdzenie nieważności regulaminu oznacza bowiem, że nie istniała podstawa prawna do pobrania opłat np. za jazdę bez biletu – mówi radca prawny Adrian Mackiewicz z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy. – Z drugiej strony miasto może się bronić, że pasażer, wchodząc do autobusu lub tramwaju, zawarł w sposób dorozumiany (adhezyjny) cywilnoprawną umowę przewozu, której treść odpowiadała postanowieniom nieważnego regulaminu. Tylko sąd może rozstrzygnąć, kto miałby rację w takim sporze – dodaje.