Zmiana nazwy miała uchronić tę instytucję przed zarzutem niekonstytucyjności. Eksperci są jednak sceptyczni
Reklama
Instytucja asesora według prezydenckiego projektu / Dziennik Gazeta Prawna
Na pomysł zamiany asesora sądowego na sędziego asesora wpadła poseł Elżbieta Achinger (PO), przewodnicząca podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia prezydenckiego projektu przywracającego instytucję asesora sądowego. I zapytała Biuro Analiz Sejmowych (BAS), czy to pozwoli powoływać ich przez głowę państwa bez konieczności kontrasygnaty premiera.

Reklama
Bez sensu
Te rozpaczliwe próby ratowania projektu biorą się stąd, że prezydent nie będzie mógł samodzielnie powoływać asesorów. Będzie musiał dla takiej decyzji uzyskać akceptację prezesa Rady Ministrów, a więc władzy wykonawczej.
Wszystko dlatego, że konstytucja szczegółowo wymienia akty prezydenta, które nie wymagają takiej akceptacji. I mowa jest tam o powoływaniu sędziów, ale nie ma ani słowa na temat asesorów (art. 144 ust. 3 pkt 17 konstytucji). A to właśnie zależność asesorów od przedstawiciela władzy wykonawczej (wówczas ministra sprawiedliwości) była głównym powodem uznania w 2007 r. przepisów o asesorze przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodne z ustawą zasadniczą (sygn. akt SK 7/06).
Dr hab. Krzysztof Skotnicki, główny specjalista ds. legislacji w BAS, nie pozostawia jednak na tej propozycji suchej nitki.
– Sama zmiana nazwy nie spowoduje żadnej zmiany jakościowej i sędzia asesor, z racji wprowadzenia takiej nowej nazwy, nie stanie się sędzią w rozumieniu konstytucji – studzi emocje dr Skotnicki.
Główny specjalista BAS wskazuje, że wykluczone jest wprowadzanie różnych klas sędziów. Przypomina, że gdy kilka lat temu chciano wprowadzić sędziego na próbę, to podnoszono, że wymagałoby to zmiany konstytucji.
Czas oznaczony
Eksperci podkreślają ponadto, że to nie w nazwie leży największy problem. Asesorzy – zgodnie z projektem – będą bowiem pozbawieni jednego z bardzo ważnych atrybutów sędziowskiej niezawisłości: będą powoływani na czas oznaczony. I właśnie z tego powodu – jak wskazuje dr Skotnicki – nie mogą być traktowani jak sędziowie w rozumieniu konstytucji.
Na tę kwestię zwraca uwagę także Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Jej zdaniem asesor w trakcie krótkiego okresu sprawowania urzędu będzie miał świadomość, że jego orzeczenia są stale kontrolowane. A kryteria tej kontroli wcale nie muszą być zbieżne z kryteriami obiektywnej prawidłowości i sprawiedliwości tych rozstrzygnięć.
– Naszym zdaniem projekt powierzenia rozstrzygania spraw sądowych asesorom jest niezgodny z konstytucyjnym prawem do sądu – dodaje Michał Szwast, prawnik fundacji.
– Najlepszym rozwiązaniem byłaby zmiana konstytucji i dopisanie w jej pkt 17 art. 144 ust. 3 słów „i asesorów” – uważa dr Zbigniew Gromek, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Większość ekspertów jest bowiem zgodna – przepisów konstytucji nie należy wykładać rozszerzająco.