Autorzy projektu nowelizacji ustawy o komornikach sądowych i egzekucji (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 231, poz. 1376 ze zm.) proponują, aby komornik spoza rewiru wybrany przez wierzyciela odmawiał wszczęcia egzekucji wówczas, gdy do jego kancelarii w poprzednim roku wpłynęło ponad 2 tysiące spraw, zaległości w załatwianiu ich przekroczyły 6 miesięcy, zaś skuteczność była niższa niż 35 proc. (dla większych kancelarii odpowiednio: 5 tys., 6 m-cy i 40 proc.). Jednocześnie najmniejsze kancelarie, do których w poprzednim roku wpłynęło mniej niż 2 tysiące spraw, mogłyby przyjmować sprawy z wyboru bez względu na zaległości i efektywność egzekucji.
Propozycje posłów skrytykowała Naczelna Rada Adwokacka, zarzucając im, że dyskryminują większe kancelarie prawnicze i są sprzeczne z podejmowanymi do tej pory przez ustawodawcę działaniami dotyczącymi deregulacji zawodów prawniczych. Przypomniała, że zmiany w ustawach korporacyjnych miały urynkowić usługi prawnicze i były podejmowane w myśl zasady swobody działalności gospodarczej. A skoro wolny rynek jest zdolny do samoregulacji, to wierzyciele nie będą kierowali spraw tam, gdzie obsługa ich nie zadowoliła.
Reklama
Prezes Krajowej Rady Komorniczej Rafał Fronczek podkreśla jednak, że komornicy nie są przedsiębiorcami, których działanie opiera się na zasadach wolnorynkowych.
– Nasila się niekorzystne zjawisko koncentracji wpływu spraw w niewielkiej grupie kancelarii, które może prowadzić do monopolizacji rynku i likwidacji wielu kancelarii. Dziś nieco ponad sto kancelarii na 1300 koncentruje w swoich rękach już ponad 52 proc. ogólnego wpływu, czyli ponad 2,5 mln spraw – dodaje.
– Dziś prawo wyboru komornika jest ograniczone, bo musi on spełniać wskaźnik zaległości, aby móc przyjąć sprawę. Konstrukcja ta zdecydowanie uprzywilejowuje kancelarie największe, które mają możliwość wpływania na ten wskaźnik – zauważa Rafał Fronczek.
Etap legislacyjny
Prace w komisji