Czy powinno się stosować niekonstytucyjną regulację, jeśli utratę jej mocy odroczono w czasie? Odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista.
Reklama
Rozwiązaniu problemu nie służy niejednolita linia orzecznicza Sądu Najwyższego. Wszystko wskazuje jednak na to, że wkrótce może się to zmienić. Do SN wpłynęło pytanie jednego z sądów apelacyjnych, w którym ten prosi się o rozwianie narosłych przez lata i pogłębiających się rozbieżności.
Skład orzekający wnosi o rozstrzygnięcie, czy w razie określenia przez Trybunał Konstytucyjny terminu utraty mocy obowiązującej przepisu uznanego za niezgodny z konstytucją, sąd stosuje ten przepis również wówczas, gdy orzeka po tym terminie, jeżeli powództwo zostało wytoczone przed nim (sygn. akt III CZP 67/14).

Odroczenie uchylenia

Zgodnie z art. 190 ust. 3 konstytucji orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego co do zasady wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. TK może jednak określić inny termin utraty mocy obowiązującej aktu. Termin ten nie może przekroczyć osiemnastu miesięcy, gdy chodzi o ustawę, gdy zaś o inny akt normatywny – roku.
– Samo orzeczenie trybunału – jeszcze przed jego opublikowaniem – uchyla domniemanie konstytucyjności przepisów, których dotyczy. W takiej sytuacji sądy stosujące prawo stają przed dylematem, czy orzekać na podstawie przepisów uznanych przez trybunał za niekonstytucyjne, ale jeszcze obowiązujących, czy wstrzymać się z wydaniem orzeczenia i np. zawiesić postępowanie sądowe. Albo bez zawieszenia postępowania czekać na koniec terminu odroczenia utraty mocy obowiązującej przepisu – opisuje dr Bartłomiej Opaliński, prawnik konstytucjonalista, wykładowca Uczelni Łazarskiego.
W jego opinii w obliczu takich wątpliwości sądy powinny kierować się w pierwszej kolejności dążeniem do zagwarantowania maksymalnego możliwego przestrzegania konstytucji.
– Dopiero z tej perspektywy, uwzględniając to, że w grę wchodzi orzekanie na podstawie przepisów pozbawionych domniemania konstytucyjności, sądy powinny rozpatrywać okoliczności sprawy, w jakiej ma zostać wydane orzeczenie, uwzględniając skutki jego wydania bądź niewydania – podkreśla doktor Opaliński.
– Wydaje się, że najwłaściwszym rozwiązaniem byłoby powstrzymanie się sądu od wydania orzeczenia na podstawie niekonstytucyjnego przepisu – dodaje ekspert.

Niejednolite wskazówki

Praktyka w tej mierze wygląda jednak różnie.
– Linia orzecznicza Sądu Najwyższego pokazuje tendencję przyjmowania, że w toku postępowania sądy powinny uwzględniać wadliwe normy prawne do oceny zdarzeń, które wystąpiły jeszcze przed utratą przez tę normę mocy obowiązującej – wskazuje Zbigniew Krüger, adwokat z kancelarii Krüger & Partnerzy Adwokaci.
Część sądów czyni tak, podążając m.in. za wskazówkami Sądu Najwyższego z orzeczenia o sygn. akt IV CSK 28/06. W jego tezie SN podkreślił, iż „w razie określenia przez Trybunał Konstytucyjny terminu utraty mocy obowiązującej przepisu uznanego za niezgodny z konstytucją (art. 190 ust. 3 konstytucji), sąd stosuje ten przepis do oceny zdarzeń, które nastąpiły przed tym terminem także wówczas, gdy orzeka po utracie mocy obowiązującej tego przepisu”.
W opinii mec. Krügera jest to jednak podejście zbyt daleko idące.
– Należy pamiętać, że odroczenie utraty mocy obowiązującej przepisu jest wyjątkiem, który powinien być interpretowany wąsko i ściśle – podkreśla.
I dodaje, że we wskazanym wyroku – co niepokojące – Sąd Najwyższy rozszerzył swoje kompetencje o sprawy związane z obowiązywaniem prawa w czasie, zastrzeżone przecież dla TK.
Z drugiej jednak strony, jak wskazuje adwokat dr Magdalena Matusiak-Frącczak, w obrocie mamy np. postanowienie w sprawie o sygn. akt III ZP 27/00, w którym Sąd Najwyższy uznał, że „akt normatywny uznany przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z konstytucją (...) nie powinien być stosowany przez sąd w odniesieniu do stanów faktycznych sprzed ogłoszenia orzeczenia trybunału”.
– W wyroku zaś w sprawie o sygn. akt II UKN 542/00 stwierdzono, że „sąd drugiej instancji, który rozstrzyga sprawę po stwierdzeniu przez Trybunał Konstytucyjny niezgodności z konstytucją art. 186 ust. 3 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, nie może pominąć tego stwierdzenia i oddalić apelacji od wyroku, który został wydany przez sąd pierwszej instancji na podstawie przepisu niezgodnego z konstytucją” – przypomina mec. Matusiak-Frącczak.

Wyrok z przypadku

Sprawy nie ułatwia również redakcja art. 316 kodeksu postępowania cywilnego. Wskazane w nim zostało, że sąd wydaje wyrok, biorąc za podstawę stan rzeczy istniejący w chwili zamknięcia rozprawy.
Zwrócił też na to uwagę sąd zwracający się do SN z pytaniem prawnym. W uzasadnieniu swojego pytania wskazuje, że gdyby sądy przy orzekaniu brały pod uwagę – zgodnie z art. 316 k.p.c. – stan prawny istniejący w dacie rozprawy, treść rozstrzygnięć zależałaby często od przypadku.
„W prostym przykładzie należy wskazać, że w dwóch różnych, ale dotyczących takiego samego przedmiotu sprawach, które wpłynęły do sądu w tej samej dacie, w jednej sprawie wyznaczona została rozprawa w dniu poprzedzającym utratę mocy obowiązującej przepisu, a w drugiej, przydzielonej np. innemu sędziemu, rozprawa została wyznaczona w dniu następnym po utracie mocy obowiązującej przepisu. Przy zajęciu stanowiska, że sąd bierze pod uwagę stan prawny istniejący w dacie rozprawy, w pierwszej wymienionej sprawie rozstrzygnięcie może być korzystne dla powoda, w drugiej zaś zapadnie niewątpliwie dla powoda orzeczenie niekorzystne” – opisuje sąd apelacyjny.