Autopromocja

Osamotnieni sędziowie

7 lipca 2014

Swobodne i serdeczne relacje sędziów z pełnomocnikami to już zamierzchłe czasy. A bywało, że pełnomocnicy i sędziowie jadali obiady i pili poranną kawę przy jednym stoliku w bufecie sądowym. Dziś nawet znajomi ze studiów udają, że się nie znają.

Bo to już inny świat. Teraz w dobie podejrzeń, załatwiactwa, nacisków, internetu i szaleństwa dyscyplinarnego, a także łatwości nagrywania i fotografowania, sędziowie i pełnomocnicy trzymają się od siebie z daleka. Dla swojego dobra. Choć mają wątpliwości, czy wychodzi to na dobre wymiarowi sprawiedliwości.

- – mówi poseł Witold Pahl (PO), który swoją karierę zawodową rozpoczynał jako sędzia, a następnie wykonywał zawód radcy prawnego.

Wspomina, że 20 lat temu te relacje były zupełnie inne, a kontakty prawników były swobodniejsze. - Z – tłumaczy.

Zwraca uwagę, że problem towarzyskich relacji sędziów z pełnomocnikami jest nasilony szczególnie w małych środowiskach. Tam te znajomości są naturalne i oczywiste. W stolicy takiego problemu nie ma. - – wskazuje adwokat Radosław Baszuk.

Podobnie myśli sędzia Rafał Puchalski, prezes Oddziału w Przemyślu Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA. - – mówi. Przyznaje, że rzeczywiście z uwagi na coraz częstsze zarzuty dotyczące stronniczości sędziów, starają się oni unikać takich kontaktów. Nawet na zajęciach dla sędziów jest to zalecane. - – wskazuje. Tymczasem takie znajomości czy rozmowa – zdaniem sędziego Puchalskiego – w żaden sposób nie przekładają się na treść orzeczenia.

Poseł Witold Pahl zwraca jednak uwagę, że ewentualne zarzuty dotyczące stronniczości wynikającej ze znajomości z pełnomocnikiem, dla sędziego mogą oznaczać konieczność tłumaczenia się przed Krajową Radą Sądownictwa, a już sam ten fakt może pośrednio wpłynąć na awans sędziego, nawet jak sprawa zakończy się dla niego pomyślnie. - – podkreśla. Dodaje, że stąd też w wielu sądach w całej Polsce powstają osobne bufety dla sędziów. - – uważa.

Tłumaczy, że sędziowie wybierając ten zawód skazują się poniekąd na życie w złotej klatce, a to na pewno nie jest komfortowa sytuacja. Takie jednak też są oczekiwania społeczne, by sędziowie nie kontaktowali się z pełnomocnikami. - – zauważa poseł Pahl. Wskazuje, że do KRS (której jest członkiem) trafiają takie skargi na sędziów.

- – zastanawia się.

Adwokat Andrzej Michałowski wskazuje, że sędziowie i adwokaci znają się ze studiów, z wspólnie prowadzonych szkoleń czy egzaminów, wreszcie z sal sądowych. Czasem spotkają się w sytuacjach towarzyskich np. na balach prawników. - – wspomina.

Dodaje, że pamięta dobrze jak sędziowie z adwokatami siadywali przy jednym stoliku w sądowym bufecie i rozprawiali o ostatnim meczu ligowym. Z zasady nie rozmawiano o sprawach, które jedni sądzili, a drudzy w nich występowali. I tej zasady nikt nie musiał przypominać. - – tłumaczy mec. Michałowski.

Sędzia Puchalski również jest zdania, że nie jest to zdrowa sytuacja, gdy osoby które razem studiowały na tym samym roku i znają się od wielu lat udają, że się nie znają.  - – apeluje.

Dodaje, że przecież gdyby sędziowie i pełnomocnicy chcieli coś załatwić np. w związku ze sprawą w której jeden orzeka a drugi występuje, to na pewno nie omawialiby tego na korytarzu czy w bufecie sądowym.

Źródło: Prawnik.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png