Nakład pracy komornika nie może być więc traktowany jako wyłączne kryterium decydujące o wysokości kosztów egzekucyjnych. Takie stanowisko zajął resort sprawiedliwości w odpowiedzi na interpelację posła Waldemara Sługockiego w sprawie poselskiego projektu nowelizacji ustawy o komornikach sądowych i egzekucji. Zdaniem posła zaproponowana zmiana sposobu obliczania wysokości kosztów postępowania zabezpieczającego wywoła wątpliwości interpretacyjne. Nie można jej też uzasadnić potrzebą konkurencyjności wśród komorników, jak to zrobili autorzy proponowanych zmian, ponieważ opłata nie jest jedynie formą wynagrodzenia komornika za pracę.

– Teraz kwota ta jest jednoznacznie określona, natomiast posłowie zaproponowali ustalenie jej jako maksimum 2 proc. dochodzonego świadczenia. A więc wierzyciel nie zdoła jej samodzielnie obliczyć i będzie domagał się, aby to zrobił komornik, a potem wnioskował o obniżenie opłaty itp. – tłumaczy poseł.

Jego zdaniem doprowadzi to do przewlekania postępowania zabezpieczającego, co umożliwi dłużnikowi ukrycie i wyzbycie się majątku.

– Wysokość opłaty za dokonanie zabezpieczenia powinna być znana już w momencie wszczęcia postępowania. Uiszcza ją wierzyciel, składając wniosek o wykonanie postanowienia o udzieleniu zabezpieczenia: komornik z wykonaniem czeka na wpłatę należnej kwoty – zwraca uwagę poseł Sługocki.

Do tych uwag przychylają się też komornicy.

– Zaproponowane w projekcie poselskim zmiany opłat będą prowadzić do znacznych trudności interpretacyjnych, co zwiększy i tak stanowczo za duże zatory płatnicze. Co więcej, wskazana w projekcie ich wysokość charakteryzuje się całkowitą dowolnością i nie jest poparta jakimikolwiek analizami – ocenia Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej.

– Proponowane zmiany spowodują obniżenie przychodów kancelarii o ok. 35 proc. To spowoduje całkowity brak możliwości funkcjonowania sądowych organów egzekucyjnych, a tym samym zapaść sytemu egzekucji sądowej, czyli dysfunkcję państwa – dodaje Fronczek.

Etap legislacyjny

Prace w Sejmie