Sąd Najwyższy blokuje własne sprawy

autor: Ewa Ivanova26.02.2014, 07:29; Aktualizacja: 26.02.2014, 09:45
prawo, sąd

Sądźródło: ShutterStock

W trybunale czeka na rozpatrzenie kontrowersyjny wniosek pierwszego prezesa SN. Gdyby został uwzględniony, dostęp do informacji stałby się iluzją.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (9)

  • szatniarz sądowy(2014-02-26 08:23) Zgłoś naruszenie 00

    No to , pozostało jeszcze zastanowić się do jakiej instytucji może odwołać się Trybunał Konstytucyjny w sprawie zinterpretowania przepisów jego dotyczących .
    Ale tak to już jest z iluzjonistami prawa , że kończą wyższe uczelnie , siedzą w tych samych ławkach , czytają te same książki , a potem ...
    A potem jeden zostaje prokuratorem , drugi sędzią , a trzeci adwokatem.
    W sądzie w tej samej sprawie prokurator żąda dożywocia dla podejrzanego , adwokat mówi , że jego klient jest niewinny , a biedny sędzia drapie się w głowę i wydaje wyrok 12 lat więzienia z możliwością wyjścia z niego po odbyciu połowy kary .
    Jak to mówią sylwestrowe zgrywusy z tej branży - Prawo to nie rzemiosło , to sztuka .
    A ja mam problem z utrzymaniem pokrywki na garnku , tak głupota kipi !!

    Odpowiedz
  • Malcolm(2014-02-26 08:40) Zgłoś naruszenie 00

    nie od dzisiaj wiadomo, że inaczej się na problem patrzy gdy dotyka on samej osoby patrzącej.. ale tak naprawdę to dobrze się dzieje gdyż SN dzięki temu spotkał się z rzeczywistością, z problemem o którym nierzadko w innych sprawach orzeka w sposób wirtualny..

    Odpowiedz
  • bobo(2014-02-26 09:04) Zgłoś naruszenie 00

    Na bazie takiego postępowania SN można stwierdzić, że zarzuty do MS że popełnia "zbrodnię" bo zmusza sędziów doń delegowanych żeby występowali w roli pełnomocników ministerstwa przed sądami to zarzuty mikro, to "zbrodnia" w stylu zużycia całego papieru toaletowego w łazience i nie zawieszenia nowego, co dla kolejnego użytkownika może zakończyć się traumą.

    Odpowiedz
  • asesor(2014-02-26 11:54) Zgłoś naruszenie 00

    To jest Sąd Najwyższy? Najwyższe autorytety prawnicze?
    - Nie, to kompromitacja! Publiczna.

    Odpowiedz
  • Amigos(2014-02-26 21:05) Zgłoś naruszenie 00

    Pełnomocniczka... cóż to takiego? Czy to rodzaj żeński od słowa "pełnomocniczek"?

    Odpowiedz
  • jorry123(2014-02-27 19:03) Zgłoś naruszenie 00

    a transparentność działania??? i to w takiej instytucji... ciekawe, czym jeszcze Sąd Najwyższy się skompromituje???

    Odpowiedz
  • cogito(2014-02-27 19:36) Zgłoś naruszenie 00

    Ostatnimi czasy autorytet Sądu Najwyższego spada na łeb na szyję.

    Sąd Najwyższy nie dostrzegał niekonstytucyjności przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej, dopóki sam nie stał się stronę takiego postępowania, a chciałby zataić przez społeczeństwem pewne informacje dotyczące wydatkowania przez SN publicznych pieniędzy.

    Wcześniej SN przez kilkanaście lat nie dostrzegał wadliwości przenoszenia sędziów na podstawie decyzji podpisanej przez wiceministra, choć miał obowiązek z urzędu badać nieważność takich postępowań. Żeby zapobiec konieczności stwierdzania nieważności wielu orzeczeń sądowych, w tym m.in. (czy raczej przede wszystkim) własnych orzeczeń, podjął uchwałę o uznaniu ich za ważne. Pomimo błędów popełnianych w tych sprawach przez sądy wszystkich szczebli, z Sądem Najwyższym na czele, przez prawie dwadzieścia lat, nie przeszkodziło to Sądowi Najwyższemu zrzucić teraz całej winy na władzę wykonawczą (Ministerstwo Sprawiedliwości). Przynajmniej tak donosiły media. W taki sposób autorytetu się nie buduje, a wprost przeciwnie - rujnuje. To tak jakby uczeń miał być bardziej winny za błędy w swoich pracach od nauczycieli ze wszystkich szkół i uczelni, do których uczęszczał, którzy to nauczyciele przez wiele lat tych błędów nie zauważali, nie poprawiali i oceniali pozytywnie jego prace.

    Jeszcze wcześniej opinia publiczna została zelektryzowana doniesieniami o prowadzonym postępowaniu w sprawie domniemanej korupcji w Sądzie Najwyższym - sprawa chyba dotychczas jeszcze jest w toku.

    Co my, zwykli obywatele, mamy w tych okolicznościach myśleć o naszym krajowym sądownictwie? Czy jeszcze możemy mieć do niego jakieś zaufanie?

    Odpowiedz
  • Lokopodium(2014-02-27 22:02) Zgłoś naruszenie 00

    Mamy myśleć, że Polska to taki kraj pomiędzy Ukrainą a Niemcami i standardy postępowania mamy właśnie tak pomiędzy ukraińskimi a niemieckimi. W każdym środowisku i grupie społecznej znajdą się krętacze. Dobrze, że media o tym piszą, a społeczeństwo ocenia.

    Odpowiedz
  • Prawdziwek(2014-03-07 22:43) Zgłoś naruszenie 00

    Wczoraj WSA w Poznaniu zawiesił kolejną rozprawę o sygn. akt II SAB/Po 128/13. Skarżący wniósł o zobowiązanie Prezydenta Miasta Poznania Ryszarda Grobelnego do ujawnienia pełnej treści umowy zawartej przez Miasto Poznań z partnerami prywatnymi Stephane Feldmann i Stephane Heddesheimer z Francji (SITA ZIELONA ENERGIA SP. Z O.O.) na zaprojektowanie, budowę, utrzymanie i eksploatację instalacji przetwarzania odpadów komunalnych w Poznaniu. Skarżący otrzymał umowę , która liczy 128 stron, "okrojoną" o 37 stron, tj. najważniejsze zapisy, które mogą być szkodliwe dla Miasta Poznań. Skarżony Organ stwierdził m.in., że wszelkie dokumenty wypracowane w ramach analizowanego projektu stanowią unikalne know-how na polskim rynku, znane tylko podmiotom, które je wypracowały. Informacje te posiadają znaczną wartość gospodarczą, zatem ich ujawnienie prowadziłoby do powstania znacznej szkody po stronie Partnera Prywatnego. Jak z tego widać, Prezydent Grobelny dba, aby w/w Partnerom Prywatnym nic złego się nie stało, a mieszkańcom Poznania wara od istotnych informacji, bo jeszcze coć spieprzą.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane